Trochę optymizmu

0
50
REKLAMA

Referendum oświatowe wykazało, że przytłaczająca większość nauczycieli jest za strajkiem. Za strajkiem są także rodzice, pracownicy przedszkoli i szerzej oświaty. Kolejne wystąpienia uciekającej przed pytaniami i sprawiającej dość smutne wrażenie p. Zalewskiej i innych tuzów pisowskich mediów świadczą o tym, że władza wybrała konfrontacje. Pieniądze, podwyżki, przywileje itd. są dla swoich, a „Solidarność” w końcu przestała udawać. Oczywiście w tym związku jest wielu autentycznych obrońców praw pracowniczych, część przepisuje się właśnie do ZNP, a część weźmie udział w strajku. Trudno przewidzieć rozwój wydarzeń związanych z największym po 1989 roku protestem oświaty, ale nie wydaje się, by był to rozwój korzystny dla rządu. Ważne jest, czy zadziała efekt kuli śniegowej i czy nauczyciele otrzymają wsparcie od innych pokrzywdzonych i pomijanych pod względem podwyżek płac grup pracowniczych?
Odbywające się dość rachityczne spotkania pisowskich liderów i ministrów z reguły przekształcają się w wiece i demonstracje sprzeciwu. Ostatnio doświadczył miłości suwerena p. Gliński. Generalnie wyczuwa się atmosferę znacznie mniej przychylną dla partii rządzącej niż przed wyborami samorządowymi, a to przecież dopiero rozbieg kampanii. W sondażach – pomijając ośrodki, których trudno uważać zważywszy na dotychczasowe prognozy, za wiarygodne – obserwujemy powolną tendencję zniżkującą dla PiS-u. Nie jest to wyraźny spadek, ale w każdym razie nie tylko nie jest to wzrost, ale z takimi wynikami nie można rządzić Polską. Najwyraźniej na szczęście dla Polski wygląda na to, że kukizowa przystawka przestanie straszyć w polskiej polityce. Nie rosną też notowania ugrupowań takich tuzów i kontynuatorów myśli Romana Dmowskiego w polskiej polityce, jak pp. Jakubiak, Winnicki, Korwin, Andruszkiewicz. Co jest korzystne, bo trochę głosów pisowcom odbiorą, a sami do sejmu nie wejdą. Okazuje się, że tzw. ugrupowania nazywane niepotrzebnie pochlebnie „antysystemowymi” nie są w stanie odegrać większej i trwalszej roli. Poczynając od Tymińskiego, poprzez Leppera, Ikonowicza, Zandberga i wreszcie Kukiza mogą w jakimś momencie być użytecznymi dla kogoś (jak Zandberg, który w 2015 roku wyniesiony w mediach na gwiazdę odebrał pół procenta głosów lewicy, co umożliwiło PiS-owi samodzielne rządy ze znanymi konsekwencjami), często jako rzecznicy jednej sprawy lub grupy ludzi zyskują chwilowy poklask, ale nie są w stanie przedstawić racjonalnej alternatywy dla demokracji i mają do zaproponowania wyłącznie demagogię i populizm, a w tej dziedzinie populiści, nacjonaliści i demagodzy nie widzą potrzeby głosować na kopię, skoro mają dysponujący mediami, pieniędzmi i przywilejami władzy oryginał w postaci PiS-u.
Wygląda na to, że nie powiodło się zbudowanie kampanii na nienawiści do „innych”, głównie LGBT, na haśle „odczepcie się od naszych dzieci”, co miało pokazać, że naprawdę dzieci bronią Zalewska i Morawiecki, a kto nie jest z PiS-em – jest oczywiście wrogiem dobra patriotyzmu i dzieci. W dodatku chyba zmobilizowało młodzież do obrony prześladowanych, co niestety nie udało się w roku 2015, i wówczas straszenie uchodźcami politycznie się opłacało. Mamy do czynienia zamiast kampanii negatywnej (przynajmniej na razie) z kampanią obietnic – nierealnych, bez pokrycia, skierowanych do swoich, zadłużających Polskę, z typową kiełbasą wyborczą, która oznacza w bliskiej perspektywie katastrofę ekonomiczną, inflację i kryzys.
I jeszcze kilka dobrych wiadomości. Wyniki wyborów prezydenckich na Słowacji, gdzie nacjonaliści i populiści ponieśli sromotną porażkę, a zwyciężyła kandydatka nazywana słowackim Macronem. I całkowita klęska zwolenników Brexitu w Anglii, którzy przeklinają tych, którzy do obecnego chaosu, zamieszania i kompromitacji doprowadzili. Być może Anglia w końcu dojdzie do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzony i bezpieczny powrót do Unii i takie lub podobne rozwiązanie przyjmie, kończąc okres politycznego zaćmienia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o