Wiosna kojarzy się z nadzieją i radością. Są też jej pewne przesłanki i w Polsce, co znajduje odbicie w sondażach, zawsze tak istotnych dla większości polityków i publicystów. Jak pisze naczelny „Polityki”, Jerzy Baczyński: ”Polskie PKB rośnie najszybciej w Unii, bezrobocie jest minimalne, inflacja spadła poniżej 3% roczne, a Polacy nigdy w historii nie zarabiali tak dobrze… połowa Polek i Polaków jest przekonanych, że Polska jest absolutnie najlepszym krajem do życia na świecie… We francuskim „L’Express” obszerne omówienie jednej z najważniejszych ekonomicznych książek roku, czyli „Seven Crashes” prof. Harolda Jamesa z Princeton. Jest tam też o nas, autor zwraca uwagę, że właściwie żadne siły polityczne w Polsce nie bronią dziś reform ani osoby Leszka Balcerowicza, choć to on jest architektem „jednego z najpiękniejszych sukcesów europejskich”, a dzisiejsza Polska, zbudowana na fundamencie tamtych reform, jest „motorem całego kontynentu”. My nie mamy poczucia historycznej ciągłości, każdy polityczny etap pogardza poprzednim, do każdej dumy dodawany jest wstyd… Zewnętrzni obserwatorzy nie mają wątpliwości, że polski sukces jest ściśle związany z Unią Europejską, wielkimi transferami pieniędzy, inwestycji, technologii, standardów, otwarciem dla polskich firm potężnego rynku niemieckiego, postępującej transformacji energetycznej, która mocno już uniezależniła polską gospodarkę od politycznie ryzykowanych paliw kopalnych. Ale rzeczywistość polityczna jest taka, że każdy z tych filarów polskiej prosperity prawicowa opozycja – budująca na siłę obraz „zagrożenia bytu państwowego” – próbuje teraz podpiłować. Towarzyszy temu coraz bardziej prostacki język. Donald Trump, wyzywający dziennikarkę od świń, znajduje u politycznych followersów z prawicy wiernych stylistycznych naśladowców… W kolejnych krajach europejskich skrajna prawica ma zimny śmigus-dyngus, prawdopodobna jest porażka Orbana na Węgrzech, we Włoszech premier Meloni przegrała referendum konstytucyjne, a poparcie dla Trumpa w USA spadło już do 36%. Odżywa, rzekomo już pogrzebane, liberalne centrum. Na co dzień ekscytujemy się, oburzamy i fascynujemy politycznymi awanturami, hejtem, chamskimi i wojennymi popisami twardzieli, tym całym tryumfującym trumpizmem. Więc może zróbmy sobie przerwę. I wyprośmy Trumpa od stołu” („Z Trumpem przy stole”, „Polityka”, 1-7.04.2026 r.).
Bardzo wiele wskazuje na to, że upadek Trumpa nastąpi szybciej i będzie większy niż ktokolwiek potrafił przewidzieć. Rozpętanie kolejnej wojny, tym razem z Iranem, wygląda na spektakularną klęskę. Bezradność, brak jakiegokolwiek pomysłu na jej zakończenie, a nawet rozpoczęcie, a zwłaszcza prowadzenie, ustawiczne ogłaszanie i przesuwanie jakichś absurdalnych ultimatów i grożenie „piekłem” ma wszelkie cechy farsy. Wreszcie zawarcie dziwacznej umowy z Iranem, którą każda ze stron przedstawia kompletnie inaczej, to kolejna klęska Trumpa i nawet szerzej – amerykańskiej polityki na Środkowym Wschodzie. Iran graniczy z Afganistanem, a tam USA zostały pokonane przez talibów, którzy dopiero pokazali, co znaczy urządzić piekło, przynajmniej afgańskim kobietom. Nie wiadomo, o co walczyli i za co polegli amerykańscy żołnierze. Ale jak widać Iran nie oddał niczego, nadal kontroluje cieśninę Ormuz i wyspę Chark, która jest decydującą bazą do kontroli cieśniny, a represyjny reżim ajatollahów tylko się umocnił. Trump, mający zwyczaj komunikować się ze światem za pomocą platformy X (dawniej Twitter), głupawo napisał, że „będziemy kręcić się w pobliżu” – nieźle, jak na prezydenta supermocarstwa. Jedyne, co osiągnął, to odwrócił na jakiś czas uwagę od pedofilskiej afery Epsteina, w której jest umoczony. Może od początku o to chodziło? Na tym tle dopiero można zrozumieć histeryczne wystąpienie pani Trumpowej, która zapewnia, że nie Epstein zapoznał ją z późniejszym mężem i ona nic wspólnego nie ma z Epsteinem oraz pedofilską aferą. Trudno w to uwierzyć, ale z czasem się przekonamy.
Na naszych oczach załamuje się potęga Ameryki jako światowego mocarstwa i głównego gwaranta międzynarodowego, politycznego i ekonomicznego ładu, ale nie jest to powód do radości, jeśli ktokolwiek się cieszy, to może jego duchowy i polityczny powinowaty, Putin. Upadek Ameryki jako największej potęgi militarnej i ekonomicznej dokonuje się na naszych oczach i wielka w tym zasługa tego nieszczęsnego prezydenta, który zasłynął z poparcia szturmu na Kapitol i doprowadzenia w Ameryce do zimnej wojny domowej. Francuski senator Claude Malhuret określił ekipę Trumpa jako „dwór Nerona” i stwierdził, że jest to zbiorowisko klaunów, w którym antyszczepionkowiec jest ministrem zdrowia, klimatosceptyk ministrem ekologii, fanka Putina – doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego, a możliwości ekonomiczne są wykorzystywane dla bogacenia się osobistego Trumpa i jego licznej rodziny. Służalczość i demonstrowane przy każdej okazji bezwarunkowe poparcie pisowców i innych nacjonalistów dla Trumpa i jego lizusów staje się coraz bardziej kompromitującym obciążeniem, tak samo jak wyprawa amerykańskiego wiceprezydenta Vance,a do Budapesztu, aby w ostatniej chwili udzielić poparcia Orbanowi. Takiego samego poparcia udzielili węgierskiemu dyktatorkowi Putin i Nawrocki, ale mam nadzieję, że bezskutecznie? Uderzające jest podobieństwo propagandy ekipy Trumpa do propagandy sowieckiej, która na czarne mówiła białe, a wojnę nazywała walką o pokój. Vance bezczelnie bredził na wiecu w Budapeszcie o obcej, czyli Unii Europejskiej ingerencji w węgierskie wybory. Trzeba mieć tupet, a tego wszelkim nacjonalistom nie brakowało nigdy.
Walka z nacjonalizmem jest elementarnym obowiązkiem ludzi, dla których słowo patriotyzm ma sens i znaczenie. Wydaje mi się, że dla Kaczyńskiego jedyną racją istnienia jest nienawiść do Donalda Tuska i ludzi, którzy stoją na jego drodze do niekontrolowanej władzy. O nic innego już chyba nie chodzi, ale tylko jeszcze pokazać światu i Polsce, że udało mu się raz jeszcze dorwać do władzy i „ukarać” przeciwników. Wygląda na to, że wraz z reżimem pisowców i sprzymierzoną z nimi Konfederacją (lub obiema Konfederacjami, chociaż wcale nie jest to oczywiste, bo być może grupka Brauna znajdzie się poza Sejmem, czego z całego serca tej szajce życzę) powrócą wszystkie najgorsze patologie z lat 2015-2023, tylko w znacznie ostrzejszej formie, a przede wszystkim powróci gigantyczna i pozbawiona jakichkolwiek zahamowań korupcja.
Rządy Kaczyńskiego, Mentzena, Brauna i ich pachołków będą ekipą, przy której zatęsknimy do wspaniałych czasów nie tylko liberalnego centrum PO/PSL, ale ekipy „centrowego konserwatysty Morawieckiego”.
Tak jak w okresie późnego PRL istniało podstawowe pytanie – jak z tego wyjść, tak teraz podstawowym pytaniem jest, w jaki sposób uchronić Polskę od nacjonalistycznej brunatnej fali? Należy stanowczo przeciwstawiać się jakimkolwiek pomysłom o ustępstwach wobec uzurpacji Batyra, któremu wydaje się, że metodą faktów dokonanych, wetowania ustaw, blokowania działań rządu i zwalczania Donalda Tuska osiągnie społeczne wrażenie, że z każdym innym premierem możliwa jest przyjazna kohabitacja, a on jest takim samym jak inni prezydentem. Nie jest. Jest aparatczykiem PiS, nacjonalistą, którego celem jest zwalczanie demokratycznej Polski i Unii. Ważne jest tylko i wyłącznie obalenie rządu Donalda Tuska oraz dorwanie się nacjonalistów do rządów. Wszystko inne jest bez znaczenia i stanowi jedynie tło dla jego występów, dlatego tak bardzo jest irytujące czekanie na „decyzje” w sprawie sędziów TK albo uwzględnianie niektórych jego „argumentów” w imię troski i zrozumienia dla dobra wspólnego. Nie ma żadnego dobra wspólnego, tak jak nie było tego dobra w przypadku Bieruta i Hilarego Minca prowadzących walkę o wieś z Mikołajczykiem oraz bitwę o handel. Irytujące jest zwlekanie w przypadku odbierania immunitetów kryminalistom, koszmarnie powolnych działań prokuratur i sądów, czy też spotykanie się z nacjonalistami w różnych radach i komitetach, a przede wszystkim denerwujące są medialne dyskusje i wysłuchiwanie partyjnych aparatczyków oraz ograniczonych propagandzistów powtarzających ułożone w partyjnych centralach przekazy dnia oraz rozmowy z Batyrem na temat „wspólnych polskich spraw”. Batyr nie ma polskich spraw, bo dla nacjonalistów Polska jest potrzebna jako obiekt wyzysku, okradania, eksploatacji oraz ideologicznej obróbki na drodze do katolickiego państwa narodu polskiego, czyli ich dyktatury, bo o czymś takim marzą nienawidzący demokracji rycerze korony polskiej i innych koron.
Są już wstępne wyniki wyborów na Węgrzech. Kompletna klęska Orbana, najpewniej konstytucyjna większość 2/3 dla partii demokratycznych, powrót do Europy, odrzucenie moskiewskiej supremacji, lizusostwa wobec Trumpa. Moc i chwała Węgier. Nie pomogło poparcie niewydarzonego p. Vance’a, który bredził jak to Unia wtrąca się w węgierskie wybory, a on jest przecież za niezależnością, wolnością i praworządnością. Nie pomógł telefon od Trumpa, który obiecywał pomoc gospodarczą, jak tylko zagłosują na Orbana, który jako jedyny w Europie ma stały i bezpośredni kontakt z Waszyngtonem. Mam nadzieję, że prędko zobaczymy w areszcie pisowskich uciekinierów, których Orban ochraniał. Z całego serca chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego zwycięstwa prawdy i wolności.
![„Porozmawiajmy o medycynie”. Ogólnopolska konferencja studentów kierunków lekarskich w Tarnowie [FOTORELACJA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Konferencja-Medyczna-10-218x150.jpeg)





![Wiosenna burza nad regionem. Strażacy kilka razy wyjeżdżali do powalonych drzew [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Bogoniowice-powalone-drzewo-2-218x150.jpeg)













