Trucizna na miarę czasów

0
86
REKLAMA

Niestety, badania naukowe rozwiewają zawarte w tym haśle nadzieje. Z marihuaną jest inaczej niż z tytoniem − od marihuany się wcale nie zdycha. Od marihuany się za to trwale głupieje.
Dla kogoś, kto z zaawansowanymi palaczami konopii indyjskich miewał do czynienia, rzecz jest oczywista. Ale raport podsumowujący trzydziestoletni (!) projekt badawczy naukowców Uniwersytetu Północnej Karoliny, czystym przypadkiem opublikowany akurat w czasie, gdy u nas wybuchła sprawa sprowadzania tego narkotyku przez celebrytkę Korę, daje dowody miażdżące i niezbite. U ludzi palących marihuanę normą są narastające problemy z pamięcią i zdolnością koncentracji, a wskaźnik IQ − wszyscy wiedzą, ale przypomnę, mierzący inteligencję − spada średnio o osiem, dziewięć punktów. Podobnie jak w wypadku alkoholu, szczególnie zgubne są skutki dla mózgów tych, którzy „jarać” zaczęli przed osiągnięciem dojrzałości fizycznej, zwykle przychodzącej około dwudziestego roku życia.
W świetle tej wiedzy − powtórzę, nienowej, a tylko dobitnie ostatnio udowodnionej − charakterystyczna jest zmiana, jaka dokonuje się w stosunku cywilizacji zachodniej do dwóch podobnie aplikowanych używek, tytoniu i konopii indyjskich. Tytoń − jak wie każdy, kto palił albo czytał Sherlocka Holmesa − rozwalając płuca i serce, w myśleniu wcale nie przeszkadza, zdaniem wielu nawet pomaga. Natomiast marihuana na krótką metę przymula, a na dłuższą rozwala mózg. Nie od rzeczy jest też dodać, że tytoń, jeśli tylko w towarzystwie palą wszyscy, nie przeszkadza życiu społecznemu, natomiast każde zebranie palaczy marihuany rozpada się szybko na indywidualne odloty, przeżywane przez każdego ćpuna z osobna.
W dawnych, szczęśliwych czasach palenie tytoniu nikomu nie przeszkadzało, natomiast egzotyczna marihuana była na równi z innymi narkotykami zakazana. Dziś wydaje się gigantyczne sumy na walkę z tytoniem, angażują się w nią potężne media, środowiska opiniotwórcze, stale zaostrzane są antynikotynowe przepisy. A jednocześnie te same ośrodki, które tępią tytoń, promują marihuanę, zaprzeczają jej oczywistej szkodliwości i domagają się legalizacji. W ostatnich latach widzimy to w Polsce szczególnie silnie.
Jest w tym żelazna logika. Światu obecnemu, zwanemu nietrafnie neoliberalnym, obywatel z rakiem płuc czy chorobami krążenia jest nie na rękę, bo obciąża bankrutujące systemy świadczeń społecznych i zdrowotnych. Natomiast obywatel z obniżonym IQ, wymóżdżony, jest pożądany, bo łatwo nim sterować za pomocą medialnych przekazów.
Chorym władza mówi nie. Za to kretynom, oby jak największym − zdecydowanie tak.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o