Trudno pojąć

0
55
REKLAMA

Z Warszawy, Wrocławia czy Poznania kto żyw ucieka nad jeziora, morze czy w góry albo po prostu gdziekolwiek w głuszę przed spodziewanym najazdem kibiców
Zresztą nie chodzi tu tylko o kibiców. W moim osiedlowym sklepiku piwo w puszkach, zawsze dotąd sprzedawane po 2,90, od paru dni oferowane jest po cztery z hakiem. W innych asortymentach ceny z wczoraj do cen dzisiejszych mają się podobnie. Pytanie, jak się mają one do cen jutrzejszych? Czy po mistrzostwach sklepikarze wrócą do poprzednich marż, czy spróbują skorzystać z okazji i utrzymać ceny jak najwyżej? Wszyscy eksperci, którzy się w tej kwestii wypowiadali do mediów, twierdzą, że raczej to drugie.
Trzeba przyznać, że w dziedzinie „obniżania oczekiwań” rządząca partia odniosła naprawdę niewiarygodny sukces. Czegóż to nie obiecywała dwa, trzy lata temu? Sieć nowoczesnych autostrad łączących wszystkie polskie miasta, szybkie linie kolejowe, w Warszawie drugą linię metra… Pozostaje z tego uzyskiwana nadludzkim wysiłkiem woli, na chybcika, „przejezdność” prowizorycznych autostrad z dwuwarstwową nawierzchnią.
Nawierzchnia autostrady, jak uczą inżynierowie, powinna składać się z trzech warstw, ale na tę trzecią w wielu miejscach zabrakło czasu i pieniędzy. Bez położenia tej trzeciej warstwy jeździć nie wolno, bo dwie pierwsze się zniekształcą i właściwie trzeba będzie całą budowę zaczynać od początku. Ale znaleźli się fachowcy prorządowi, którzy twierdzą, że jak się puści tylko samochody osobowe i ograniczy szybkość, to może się przez tych parę tygodni nie odkształci… Jak w peerelu. Plan trzeba wykonać i przekroczyć na rocznicę, na wizytę pierwszego sekretarza − a potem już niech się wali, nieważne.
Bardzo jestem ciekaw jakiegoś uczciwego bilansu, ile nas ta zabawa piłką kosztuje. Sama tylko TVP, jak poinformowały gazety, dołoży do tej imprezy co najmniej 50 milionów złotych. W głowie się nie mieści, w jaki sposób można do transmisji z Mistrzostw Europy, które zapewne oglądać będą miliony kibiców, dołożyć − ale przy takim zarządzaniu, z jakim mamy do czynienia w mediach publicznych, wszystko jest możliwe.
Zresztą wszystko jest kwestią wynegocjowanego „dilu”. Na poziomie najwyższym wynegocjowaliśmy taki „dil”, że, generalnie, wszystkie koszty ponosi państwo polskie, a wszystkie zyski zabiera UEFA, przy czym dla zachęty UEFA i wszystkie podmioty przez nią wskazane zwolniono jeszcze z podatków. No cóż, można to zrozumieć − Euro to sprawa prestiżowa, ale dla podtrzymania prestiżu nic nie jest dla tej władzy za drogie, tym bardziej że nie płaci ona ze swoich pieniędzy, tylko z naszych.
Ale dlaczego, według informacji z innej gazety, z pieniędzy polskiego podatnika zapłacono ponad ćwierć miliona złotych hotelarzowi za zakwaterowanie niemieckich piłkarzy, to już naprawdę ani w ząb pojąć nie mogę. Mniejsza już nawet, że pono ten hotelarz jest jakimś kumplem Tuska − wiem, gdzie żyję, i zgaduję, że od dawna już w Trójmieście nie ma innych biznesmenów niż kumple prominentów rządzącej partii i bankruci. Ale dlaczego za pobyt niemieckich piłkarzy w hotelu nie mogą zapłacić stosowne władze niemieckie, dlaczego mamy za to płacić my? Tacy są strasznie biedni? Czy może taką nam łaskę robią, że przyjadą kopnąć parę razy piłkę do „dzikiego kraju”?

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o