Trzeci kwartał zgodnie z planem

0
38
REKLAMA

Marek ZuberPKB w trzecim kwartale 2020 roku wzrósł w Polsce o 7,7% w cenach stałych, w stosunku do drugiego kwartału tego roku, i był o 2,0% niższy, niż w trzecim kwartale roku 2019. To niezłe dane, ale jednak nieco poniżej oczekiwań. Wszyscy myślimy już jednak o tym, co będzie dalej.
Trzeci kwartał skończył się mniej więcej zgodnie ze scenariuszem, o którym pisałem w maju, a który zakładał wyraźne odbicie. Rzeczywiście je mamy. Wróciliśmy do aktywności, no i są tego skutki. Poszczególne miesięczne wskaźniki z trzeciego kwartału pokazywały wyraźną poprawę, a zatem nie jesteśmy zaskoczeni danymi o PKB. Najlepiej wyglądały informacje o produkcji przemysłowej, wygląda zatem na to, że eksport wyciągał polską gospodarkę z zapaści. Ale oficjalnie będziemy mogli to potwierdzić dopiero 30 listopada, bo wtedy Główny Urząd Statystyczny poda pierwsze pełne przybliżenie PKB. No i będziemy mogli postawić już twarde wnioski.

REKLAMA

Polskiej gospodarce pomogły oczywiście także tarcze finansowe, dając z jednej strony płynność firmom, z drugiej ograniczając zwolnienia. Zaobserwowaliśmy zatem również powrót konsumpcji. Trzeba jednak odnotować, że to odbicie kosztowało nas 150 mld PLN. Mniej więcej tyle w różnych formach wsparcia trafiło do gospodarki.
Jak to wszystko wyglądało tak dokładnie? PKB w ujęciu kwartalnym wzrósł o 7,7% w cenach stałych, co oznacza spadek o 2% w ujęciu rocznym, czyli w porównaniu z trzecim kwartałem 2019 roku. W drugim kwartale mieliśmy spadek o 8,0% rok/rok. Poprawa jest więc wyraźna. Dla porządku podam jeszcze, że PKB niewyrównany sezonowo w ujęciu realnym zmniejszył się w stosunku rok/rok o 1,6%. W drugim kwartale mieliśmy 8,4% spadku.
Jak już wspomniałem, gospodarka w trzecim kwartale zachowywała się w sumie zgodnie z planem. Może trochę gorzej od oczekiwań, które zostały rozbudzone po miesięcznych danych o produkcji przemysłowej. Patrząc na inne kraje Europy jesteśmy mniej więcej w środku. To znaczy są takie gospodarki, gdzie odbicie jest mocniejsze, odbicie w sensie odrabiania strat z drugiego kwartału, i są takie, które są od nas gorsze. W sumie jest zatem nieźle.

Niestety wygląda na to, że to koniec dobrych informacji. A wszystko przez to, co obserwujemy obecnie nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Oczywiście z gospodarczego punktu widzenia nie jest tak źle, jak w drugim kwartale. Nawet jeśli dochodzi do mrożenia aktywności, nawet jeśli ma to tak szeroki zakres jak we Francji, w Wielkiej Brytanii, czy w Austrii, to choćby sytuacja przemysłu jest dużo lepsza. Nie ma, póki co, zerwanych łańcuchów dostaw, w dodatku spora cześć świata nie prowadzi już tak agresywnej polityki antycovidowej jak Europa. Bo nie ma takiej potrzeby. Wystarczy wspomnieć choćby o Chinach, czy Australii. Pamiętajmy także o tym, że w Stanach Zjednoczonych, największej gospodarce świata, ograniczenia, pomimo dużej liczby zakażeń, nie są tak mocne, nie ma zatem tak dotkliwego oddziaływania na samą aktywność gospodarczą. I to jest nadzieja dla nas wszystkich na Starym Kontynencie, także dla Polski. W wielu krajach tej pozostałej części świata popyt powoli wraca do poziomu sprzed pandemii. Także popyt na dobra i usługi produkowane w Europie.

Jednak mrożenie gospodarek naszego regionu będzie oczywiście miało negatywny wpływ. Jak Państwo pamiętacie, podstawowy scenariusz z połowy tego roku zakładał kontynuację mocnego odbicia także w czwartym kwartale. Oczywiście taki scenariusz obowiązywał także w Polsce. Mieliśmy przejść na wyraźny plus. Optymiści mówili nawet o poziomie 4% – 5% wzrostu w stosunku do czwartego kwartału 2019 roku. Miało się to wziąć z „nadrabiania” covidowych zaległości. Dzisiaj jest to już wersja praktycznie nieosiągalna. Dzisiaj walczymy o to, żeby w czwartym kwartale w ogóle zobaczyć plus w ujęciu rok/rok.

Osobiście martwi mnie jednak co innego. Mamy co prawda informacje o dwóch gotowych szczepionkach przeciw COVID-19, ba, w ostatnich dniach mówi się nawet o tym, że kilkadziesiąt innych ośrodków jest już blisko ogłoszenia sukcesu w ich pracach. Jednak w praktyce szczepionka będzie mogła być szeroko stosowana w Europie realnie dopiero od połowy 2021 roku. Jeśli zatem uda nam się teraz, w ciągu najbliższych tygodni, zdusić pandemię, ograniczyć liczbę zakażeń nawet do kilkudziesięciu dziennie, co byłoby wielkim osiągnięciem, to nie oznacza, że COVID-19 nie wróci z nową mocą na wiosnę. Jeśli uda się teraz ograniczyć liczbę zakażonych, a przede wszystkim umierających, to oczywiście będzie oznaczało poluzowanie różnych zaostrzonych zasad. To jasne. Ale to z kolei może być zaczynem problemów w lutym, czy w marcu. To wszystko dotyczy także naszego kraju. Nawet jeśli szczepionka pojawi się w Polsce w drugim kwartale 2021, jak mówi rząd, to będą to liczby absolutnie niewystarczające do postawienia tezy, że pandemia została opanowana. Co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że mocne odbicie, trwałe odbicie, możemy zobaczyć dopiero w drugim półroczu przyszłego roku. Oczywiście nie musi tak być. Wystarczy, że pandemia na wiosnę znowu nie zaatakuje. Ale dzisiaj, niestety, tego nie wiemy.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o