Tusk do spuszczenia?

0
30
REKLAMA

Ale przez tyle lat wyjście przez PiS z zaklętego kręgu „żelaznego elektoratu” i wyprzedzenie przezeń partii władzy wydawało się tak absolutnie niemożliwe, że komentatorzy nie czekają już na żadne potwierdzenia, tylko snują rozmaite spekulacje. Tzw. elity opiniotwórcze dają wyraz swemu przerażeniu, dziennikarze opozycyjni radują się z sukcesu, a wszyscy razem zastanawiają się, jakim sposobem niemożliwe stało się możliwe.
Wyjaśnień szukać można w różnych sferach. Pogarszająca się sytuacja materialna Polaków, pogłębiający się brak zaufania do państwa, które tak haniebnie zawodzi w najprostszych sprawach, negliżowanie rozmiarów cynizmu i zakłamania władzy w sprawie Smoleńska, zmęczenie pijarowskim pajacowaniem premiera i zbywaniem przez niego problemów „wrzutkami” zamiast poważnej próby mierzenia się z nimi… Wszystko to na pewno skłania do zmiany nastrojów, ale przecież żaden z tych czynników nie jest nowy.
Nowe jest dzisiaj tylko jedno − poraża wręcz stopień nieporadności Tuska tam właśnie, gdzie zawsze był najsilniejszy, w masowej komunikacji. Podczas, gdy opozycja przedstawia Polakom spójną narrację wyjaśniającą wszystko, władza nie jest w stanie wyjaśnić niczego. Wikła się w zaprzeczeniach i niekonsekwencjach, gołosłownie zaprzecza oczywistym faktom, ubliża i usiłuje zakrzyczeć rzeczywistość. Propagandowa maszyna władzy, dotąd zgrana jak doskonała orkiestra, zaczęła nagle produkować treści wzajemnie sprzeczne.
Być może nie jest to przypadek. Nie jest wykluczone, że spodziewając się ostrego kryzysu, grożącego utratą władzy i co gorsza rozliczeniem za różne świństwa popełnione podczas jej sprawowania, część dotychczasowego zaplecza Tuska przystąpiło do akcji „odwilż”, wzorowanej na „pieredyszkach” urządzanych cyklicznie w PRL. Odstawić Tuska, zwalić na niego wszystko, znaleźć nowego lidera, nowy ton, i jako „partia ta sama, ale nie taka sama”, odcinająca się od „błędów i wypaczeń”, pozostać przy władzy, bo przecież najważniejsze jest nie odstąpić od jedynie słusznych pryncypiów socja… pardon, „europejskiej normalności”. Pod hasłami − popełniliśmy błędy, ale umiemy je naprawić, teraz najważniejsze zaniechać rozliczeń i nie dopuścić do władzy tych, którzy „podpalają Polskę” i mogą doprowadzić do wyrzucenia nas z Unii albo nawet tylko ograniczenia unijnej pomocy.
A ponieważ, podobnie jak w PRL, w obecnym systemie nie sposób zmienić genseka bez kryzysu, część zaplecza władzy, obstawiająca ten scenariusz, stara się doprowadzić do zmiany Tuska jak najszybciej, zanim napięcie społeczne narośnie na tyle, że jego wybuch mógłby doprowadzić do odsunięcia nie tylko premiera, ale i całego rządzącego układu.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o