Ukryty powód – czyli: będę banalny…

0
80
REKLAMA

Tym razem jednak wszyscy: postępowcy, konserwatyści i reakcjoniści, lewicowcy, centrowcy i prawicowcy, liberałowie i etatyści, fideiści i ateiści, narodowcy i kosmopolici, komuniści, socjaliści i indywidualiści – jednym słowem wszyscy, ryczą ze śmiechu z „Rządu”, który w pięć lat nie potrafił wybudować dosłownie dwa razy po 200 km autostrad wschód – zachód.
Działał przy tym tak zmyślnie, że na obydwu zostawił po kilkanaście kilometrów – jednocześnie rozgrzebując 500 kilometrów na innych – też nieukończonych – trasach.
Proszę zauważyć: gospodarkę mamy w dużej części sprywatyzowaną. Dlatego polska gospodarka rozwija się parę razy szybciej od np. niemieckiej czy francuskiej, gdzie komunizm kwitnie w najlepsze i państwa dopłacają do wszystkiego, co się nie rusza. Ale tam, gdzie za gospodarkę bierze się socjalistyczne państwo…
…cóż: Niemcy będą z politowaniem kiwać głowami: „A jednak – Polnische Wirtschaft! ”.
Oczywiście chodzi o Staaatswirtschaft – bo prywatne alejki i chodniki w prywatnych ogródkach w Polsce (a jeszcze bardziej w Niemczech!) wyglądają nad wyraz przyzwoicie.
Natomiast autostrada Kraków – Tarnów – Rzeszów – Przemyśl – Lwów jest miejscami w proszku, a miejscami w kawałkach. Co jednak znacznie gorsze: zupełnie przyzwoitą lat temu parę szosę jakiś Kompletny Kretyn postanowił uczynić trudno przejezdną. Zrobił to bardzo prosto: podzielił ją na trzy pasy – i środkowy na większej części trasy… wyłączył z ruchu!!
I wszystkie samochody w obydwie strony wloką się za tym, który jedzie najwolniej…
Zrobił to, niewątpliwie, w imię bezpieki. To ja mam kolejny wniosek racjonalizatorski: wyłączyć z ruchu jeszcze jeden – albo i obydwa pozostałe pasy.
I wtedy już nikt na tej szosie nie zginie!
No cóż: stawiamy pewną hipotezę: poziom intelektualny ludzi na całym świecie – w wyniku działania d***kracji, telewizji i przymusowego reżymowego „wykształcenia” drastycznie spada. W Polsce najzdolniejsi młodzi ludzie idą na prawo – bo tam się zarabia duże pieniądze – albo na fizykę, matematykę, chemię, genetykę – bo tam jest ciekawie i wysoki poziom. Na politechniki idą raczej gorsi ale z tego znów najzdolniejsi na elektronikę a nie na XII‑wieczne przecież drogownictwo. Z absolwentów wydziałów dróg i mostów z polibudy najzdolniejsi natychmiast wyjeżdżają za granicę – bo tam są prawdziwe maszyny i prawdziwe pieniądze. Z pozostałych najlepsi pracują w prywatnych przedsiębiorstwach, a na posady państwowe idą ostatni kretyni.
To hipoteza. Teraz patrzymy, co ci ludzie robią z ruchem drogowym w Warszawie i innych miastach, na drogach i szosach całego kraju i mówimy: tak, to jest silne potwierdzenie tej hipotezy!
Koszt tego jest przerażający – a przecież projektowane przez tych małpoludów drogi będą straszyć nieraz i stulecia!!!!
W ustroju etatystycznym najważniejsze decyzje podejmują nie kapitaliści czy inżynierowie lecz urzędnicy, a nad tym wszystkim czuwa gigantyczna armada prawników. I właściwie dobrze, że dobrze zarabiają, więc idą tam najzdolniejsi – bo strach pomyśleć, co by było, gdyby polscy prawnicy byli jeszcze gorsi, niż są. Wszystko by chyba stanęło.
Mało kto jednak zastanawia się, że skoro ci zdolni młodzi ludzie zajmują się prawem, to właśnie dlatego przeciętny polski inżynier ma na swoim koncie siedem razy mniej wynalazków niż amerykański!
Bo taki, co w USA buduje chytre objazdy przeszkód terenowych u nas wymyśla chytre sposoby obchodzenia przepisów!

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o