W kraju i poza jego granicami

0
96

Pisowskie rządy lub może lepiej – grupa sprawująca władzę prezentuje w ostatnim czasie coś, co ma charakter tragifarsy. Przede wszystkim z uwagi na cenę, jaką płaci Polska, Polacy oraz niebezpieczeństwa, jakie z tym typem sprawowania władzy się wiążą, a które już farsą nie są. Mieliśmy kolejną odsłonę heroicznej walki, jaką prowadzą pisowscy urzędnicy o nieujawnianie list poparcia do neoKRS. Po wyroku NSA nakazującym opublikowanie tych list, do akcji wkroczył p. Nowak, który powołał się na RODO i zabronił publikowania wyroku, następnie sędzia Juszczyszyn wydał wyrok nakazujący szefowej kancelarii Sejmu p. Kaczmarskiej opublikowanie list poparcia. Pani Kaczmarska ogłosiła, że przeanalizuje to wezwanie, potem że przyjedzie, jak będzie mogła, a potem że opublikuje tylko poparcie dla jednej sędzi i to poparcie obywatelskie, a nie pochodzące od sędziów, wreszcie z uroczym uśmiechem odrzekła, że nie mogła przyjechać, bo była niezbędna na posiedzeniu komisji sejmowej. Był to kiepski wykręt. Lepiej by było chyba wziąć zwolnienie lekarskie. Wreszcie przełożony sędziego Juszczyszyna – p. Nawacki, jeden z głównych rycerzy neoKRS, unieważnił sędziemu Juszczyszynowi delegację, co skwapliwie wykorzystała kancelaria Sejmu. Wszystko sprowadza się do tego, że pisowcy respektują tylko wyroki, które im odpowiadają, a w przypadku innych ogłaszają różne preteksty, które służą do ich nieuznawania. Z grubsza biorąc w państwie pisowskim istnieje grupa ludzi (związanych z PiS-em, nietykalnych, którzy korzystają z państwa, jego służb, środków przekazu, możliwości dla utrzymywania władzy) oraz wszystkich pozostałych, którzy potrzebni są, aby służyć tym pierwszym, a w każdym razie nie przeszkadzać im rządzić.
Ww. zachowaniom towarzyszą wypowiedzi p. Ziobry, np. „Myśmy zgłosili takich sędziów, którzy naszym zdaniem byli gotowi współdziałać w ramach reformy sądownictwa, a wiceminister Janusz Kowalski z Ministerstwa Aktywów Państwowych (piękna nazwa, i ciekawe, jakimi aktywami zajmuje się p. Kowalski?) stwierdził: Ja mam w nosie tych 60 profesorów, bo ja jestem za Polakami”. Rozumiem, że ci, którzy respektują wyroki Sądu Najwyższego są za Wołochami, Jadźwingami, Kałmukami, Serbołużyczanami itp.?
Poza granicami kraju jest równie świetnie, chociaż tam zdarzają się godne ubolewania przypadki niezmieniające charakteru naszej dyplomacji, dzięki takim sternikom, jak pp. Czaputowicz, Szymański, Dworczyk, Sękowski vel Sęk itd. W Jerozolimie odbyło się Forum Pamięci Ofiar Holokaustu, na którym nie pozwolono przemawiać p. Dudzie, i on się obraził i nie przyjechał. Może to lepiej, bo każdy występ p. Dudy, a zwłaszcza jego dowcipy, ruchy twarzą i gestykulacja przyprawiają nie tylko mnie o zażenowanie. Już drżę, jak sobie pomyślę, co p. Duda (i jak) będzie mówił w rocznicę wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, bo tam ma dopiero pokazać Putinowi i wszystkim wrażym siłom, gdzie pieprz rośnie, żeby chociaż nie mówił z pamięci i twardo trzymał się tego, co mu ktoś napisze? Mówiąc poważnie, w Jerozolimie Putin wracał do przeprowadzenia „Jałty 2, konferencji potęg, które działając nad głowami mniejszych krajów, miałyby określić nowy porządek globalny i podzielić między sobą strefy odpowiedzialności. Taka powtórka Jałty przywróciłaby Rosji rolę światowej potęgi”. (Wacław Radziwinowicz, „Gazeta Wyborcza”, 24. 01. 2020 r.). W Polsce dobrze wiemy, co oznaczają takie konferencje, a zwłaszcza złowrogie słowo Jałta i pamiętamy historyczne słowa Prezydenta Busha w Warszawie – nigdy więcej Monachium, nigdy więcej Jałty. Dlatego z całego serca życzę odejścia nieobliczalnego Trumpa oraz przegranej wszystkim wrogom Unii Europejskiej i demokracji, bo ich klęska jest zwycięstwem Polski.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o