Więcej środków w dyspozycji rządu

0
74
REKLAMA

Założenia budżetowe na 2014 mówią o wzroście gospodarczym na poziomie 2,5%. O ile w roku 2012, kiedy tworzono ustawę na ten rok, większość ekonomistów uważała, że założenia w kwestii wzrostu PKB są dość ambitne, o tyle 2,5% na rok 2014 są w zdecydowanie dolnym zakresie prognoz. Także moim zdaniem mamy szanse na wyższą dynamikę. Szybszy wzrost gospodarczy to większe dochody do budżetu. Z dużym prawdopodobieństwem zatem w rzeczywistości rząd będzie miał do dyspozycji więcej pieniędzy. Ostrożne założenia trudno jednak podważać, szczególnie po tegorocznej nowelizacji budżetu. A zatem nikt nie ma o to pretensji do ministra Rostowskiego, jednak, jeszcze raz to powtórzę, z dużym prawdopodobieństwem pieniędzy będzie więcej, niż zakłada dzisiaj rząd.
Druga kwestia to deficyt budżetowy. W pierwotnej wersji na ten rok dziura w budżecie miała wynosić 35,6 mld złotych. Po nowelizacji mamy ponad 51 mld PLN. Założenia na rok 2014 mówią o 47,7 mld PLN. To rzeczywiście mniej niż w tym roku po zmianach, ale wyraźnie o 12 mld złotych więcej niż w wersji przed nowelizacją. Choć faktem jest, że w ujęciu do PKB, jeśli sprawdzą się te optymistyczne oczekiwania dotyczące przyszłego roku, możemy z całym deficytem sektora finansów publicznych zejść poniżej 3% PKB. A to ważna wartość, bo właśnie 3% PKB jest umowną granicą bezpiecznego zadłużania się państw.
No i na koniec kwestia OFE. Kolejne zmiany w koncepcji funduszy emerytalnych oznaczają między innymi dalsze „oszczędności” po stronie budżetu państwa. I nie chodzi tu tylko o to, że zabranie i umorzenie tej części naszych środków, które są w obligacjach skarbowych, zmniejszy dług publiczny. Oczywiście w wymiarze doraźnym, bo przecież w przyszłości i tak będzie trzeba te pieniądze znaleźć. Z tym że mówimy tu o przyszłości za kilkadziesiąt, nie za kilka lat. Dzięki prowadzonej od dwóch lat polityce rozmontowania OFE rządowi w przyszłym roku zostanie w budżecie ponad 20 mld PLN. Tak na marginesie, to właśnie kwestia owych oszczędności była jedną z przyczyn tzw. reformy. To są pieniądze, które dość łatwo można dzisiaj znaleźć. I nie trzeba dokonywać bolesnych, niepopularnych reform, na przykład zabierając komuś przywileje emerytalne. Tak jest zdecydowanie prościej. Nie załatwia to oczywiście sprawy, bo przecież dług zostaje, ale politycy odrzucili ten problem od siebie. I to, jak już wspomniałem, na wiele lat. A to znacznie więcej niż perspektywa polityczna od wyborów do wyborów….
No właśnie: wybory. Jak zsumujemy te wszystkie fakty, to okazuje się, że rząd będzie miał sporo „dodatkowej” kasy. Z jeden strony dzięki temu nie będzie musiał wprowadzać jakichś niepopularnych reform, z drugiej pewnie jeszcze coś zostanie i będzie można „sypnąć” groszem przed wyborami. A te, jak wiemy, już w roku 2015. I chyba o to w znacznej mierze chodzi.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments