Wielkie łupienie ze skóry

0
56
REKLAMA

Szesnaście miliardów… To budżet ministerstw Zdrowia, Edukacji, Obrony i Kultury razem wzięty. To około 5 procent całego budżetu państwa. Rypnąć się o taką sumę przy obliczaniu podatkowych wpływów to oznaka albo kompletnej ignorancji ministra, albo faktu, iż jako minister zajmuje się on nie tym, czym powinien, tylko picowaniem i propagandą.
Ale to mniejsza. Szesnastomiliardowa dziura w budżecie dowodzi, że coś jest totalnie fałszowane. Albo optymistyczne dane o stanie gospodarki III RP, albo cały system księgowania i rozliczania wpływów. Jeśli nie mamy do czynienia z gigantycznym, Orwellowskim oszustwem, to mamy do czynienia z gigantyczną patologią, jedną wielką szarą strefą.
Tak czy owak, rząd nie ma pieniędzy. A potrzebuje ich niewiarygodnie dużo. Wedle ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej”, utrzymuje wszak w administracji centralnej i terenowej aż milion osób (!) − swego najtwardszego, najbardziej lemingowskiego elektoratu. Wszak musi myśleć o utrzymaniu „sfery publicznej”, dającej utrzymanie kolejnym milionom jego wyborców. A jeszcze obiecał zblatowanym oligarchom miliardy do zgarnięcia w ramach programu „inwestycje polskie”. Oczywiście, rząd ma stałe, nieprzerwane źródło dochodów − pożyczki. Łatwością, z jaką obrabował Polaków z emerytur, zdołał przekonać lichwiarzy z całego świata, że oddamy wszystko z procentem, choćbyśmy mieli zdechnąć z głodu, więc wciąż dają mu chętnie. Ale na łbie siedzi Komisja Europejska z „procedurą nadmiernego zadłużenia” i niewypowiedziany na głos prikaz, że jeśli chce Tusk nadal marzyć o jakiejś unijnej synekurze i immunitecie, to musi wprowadzić Polskę do strefy euro jak najszybciej, bo, niczym zdychający staruch, potrzebuje ona transfuzji świeżej polskiej krwi. A to możliwość zadłużania bardzo ogranicza.
Nie mam dla Państwa dobrych wiadomości. Półtora miliarda złotych z mandatów wlepianych przez fotoradary i lotne inspekcje, które zaplanował minister Rostowski w tegorocznym budżecie, kolejne miliardy z kar nakładanych przez inspekcje skarbowe, pracy i inne tego rodzaju służby, podatek od deszczówki – to wyraźne wytyczne na ten rok. Cały potężny urzędniczy aparat, który dotąd drzemał błogo, odwdzięczając się władzuni jedynie głosowaniem na nią i pilnowaniem, aby przypadkiem gdzieś nie wynajęto sali na opozycyjne spotkanie albo nie podłożono zniczy na smoleńską rocznicę, dostaje teraz nowe zadanie: skołować kasę. Macie tyle a tyle przynieść na oznaczony termin i nie obchodzi nas, jak i z kogo to zedrzecie. Łapcie pod pachę wszystkie możliwe przepisy i hajda na prywaciarzy (ale tych małych, niesponsorujących Partii), na kupców, właścicieli posesji, kierowców… Brać ich!

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o