Włączam myślenie Tarnów

0
97

Żadna z wiodących sił politycznych nie ma w radzie większości. Społecznicy i miejscy aktywiści skupieni wokół komitetu Nasze Miasto Tarnów będą zatem mogli – głosami swoich radnych – kontrolować działalność prezydenta bez względu na to, kto nim zostanie.
A wybór jest trudny. Nie jest tajemnicą, że wystąpiłem z SLD przede wszystkim dlatego, że Tomasz Olszówka był dla mnie gwarancją zmian, a nasz program „Lepszy Tarnów” tę zmianę – przede wszystkim jakościową – zapewniał. Wystąpiłem z SLD z chwilą, gdy moja partia chciała rozmawiać z Romanem Ciepielą, którego prezydenturę oceniałem i nadal oceniam krytycznie. Zaznaczam, że jest to moja opinia i motywowałem ją w swoim poprzednim felietonie na łamach tygodnika TEMI, pt. „Festiwal niespełnionych obietnic”. W tej materii nic się nie zmienia, a kampania wyborcza tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.
Wrócę jednak do pytania zasadniczego zawartego w tytule felietonu, gdyż – jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi – chciałbym w swym wyborze kierować się przede wszystkim interesem naszego miasta. Chciałbym, aby Tarnów stał się drugim Rzeszowem, abyśmy byli z naszego Tarnowa dumni, a młodzi ludzie mieli po co wracać. Dlatego odpowiedź na to pytanie wydaje się kluczowa i przed drugą turą zachęcam do zadawania sobie takiego pytania.
Nikogo nie będę namawiał do głosowania za żadnym z kandydatów. Zakładam, że wszyscy mamy swój rozum i potrafimy zdecydować świadomie. Zachęcam do udziału w wyborach i dyskusji programowej. Chciałbym osobiście – a do dyspozycji mam tylko jeden głos – również podjąć decyzję. Chciałbym, aby moja decyzja była świadoma i przemyślana. Wyłączam myślenie w kategoriach PiS lub PO. Włączam myślenie Tarnów. Mamy o tyle komfortową sytuację, że żadna z wiodących sił politycznych nie ma w radzie miejskiej większości.
Zostaje więc pytanie, który z nich dla Tarnowa może zrobić więcej? Cztery lata temu obecny prezydent w kampanii pokazywany był jako wicemarszałek województwa, który dla Tarnowa zrobi więcej, bo ma za sobą rząd i władze regionu. Dziś sytuacja jest zgoła odmienna. Władze w województwie – czy tego chcemy, czy nie – przejęła partia rządząca, a premierem nie jest już dziś Ewa Kopacz. Stawka jest niebagatelna, wszak w kolejnej perspektywie unijnej do wydania będzie spora kwota unijnych dotacji. Mowa tu o milionach euro. Dobrze by było, aby interes Tarnowa był tam priorytetem. Mało kto wie w ogóle, że środki unijne przyznawane są biednym regionom (PKB poniżej 75% średniej UE), a Małopolska jest „biedna” dzięki wschodnim powiatom województwa – tarnowskiemu, dąbrowskiemu, gorlickiemu czy sądeckiemu. Czy znając zatem mechanizmy, jakie kierują władzami województw (tak samo robiło PO) możemy sobie odpowiedzieć na pytanie, komu będzie łatwiej walczyć o interes miasta? Kazimierzowi Koprowskiemu radni zawsze będą mogli powiedzieć pokerowe „sprawdzam”, Roman Ciepiela z kolei będzie mógł powiedzieć, „to wina PiS”. Co będzie lepsze? Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Ważnym elementem moich rozważań jest też umiejętność budowania koalicji i poparcia. W minionej kadencji ani jeden, ani drugi kandydat nie pokazali się jako ludzie dialogu. Choć więcej okazji do tego miał urzędujący prezydent, to jednak w Radzie Miejskiej Tarnowa nie potrafił zbudować wspólnego frontu, chyba że z Markiem Ciesielczykiem. Kampania pełna ataków na politycznych konkurentów, szkalowanie wszystkich poza Romanem Ciepielą w gazetce pod przewrotnym tytułem „Zjednoczeni dla Tarnowa” to metody, które budzą we mnie bardzo negatywne emocje. Nie taka powinna być polityka, nie taki powinien być samorząd. Myśląc w kategoriach Tarnowa – powinniśmy dyskutować o programie i pomysłach. Tymczasem mam bardzo uzasadnione obawy, że Marek Ciesielczyk mógłby zostać np. wiceprezydentem. Nie wiem, na co obaj panowie się umówili, że ten ostatni zaprzestał swoich zajadłych ataków na Romana Ciepielę, ale sam fakt braku publicznej reakcji na negatywną kampanię wyborczą powoduje, że kandydat Koalicji Obywatelskiej ją akceptował.
Mam sporo wątpliwości, które będą targały mną przez ten ostatni tydzień kampanii wyborczej. Bez względu jednak na jej wynik w samorządzie musimy działać wspólnie, ponad podziałami – dla dobra Tarnowa. Nie możemy sobie pozwolić na kolejne pięć zmarnowanych lat. Współpraca jest konieczna i tego oczekują od nas mieszkańcy Tarnowa.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Jakub Kwaśny – Doktor nauk ekonomicznych, nauczyciel akademicki, wieloletni radny SLD, obecnie Nasze Miasto Tarnów.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o