Wojenne pomruki

0
74
REKLAMA

Przez wiele tysiącleci nasi przodkowie walczyli o przeżycie, z różnym zresztą skutkiem. Dziś, gdy w naszej części świata raczej nie umiera się z głodu, hurmem ruszyliśmy się bawić. Robiliśmy to tym bardziej ochoczo, że trudno sobie było wyobrazić wojnę. Nawiasem mówiąc, 100 lat temu przeciętnemu Europejczykowi też było trudno sobie wyobrazić wojnę, tymczasem pod koniec czerwca 1914 roku Gawriło Princip zrobił to, co tego samego dnia nie udało się jego czterem kompanom, czyli zastrzelił arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego żonę Zofię Chotek, co stało się bezpośrednim powodem wybuchu Wielkiej Wojny, po latach nazywanej I wojną światową. Wojną, która była jednym z najbardziej okrutnych konfliktów w historii ludzkości i która razem z jej kontynuatorką, czyli z II wojną światową, spowodowała, że wiek XX był najbardziej tragiczny w długiej historii człowieka panującego na naszej planecie.
Tak, my ludzie panujemy na Ziemi od tysięcy lat. Staliśmy się najbardziej drapieżnym, ale jednocześnie najmniej przewidywalnym gatunkiem żyjącym na naszej planecie. Gdy nasze praszczury chowały się w norkach i jamkach, a na Ziemi rządziły dinozaury, wszystko było o wiele bardziej przewidywalne. Wiadomo było, że dinozaury drapieżne będą zjadały te roślinożerne, ale generalnie równowaga się utrzyma. Potem jednak (prawdopodobnie) w naszą planetę uderzyła jakaś asteroida i dinozaury przeszły do historii. Nastała era człowieka, a homo sapiens jest gatunkiem nieobliczalnym. Jak w jednej ze swoich wyśmienitych książek pisze amerykański popularyzator nauki Bill Bryson, nie ma żadnego powodu, by człowiek tysiące lat temu porzucił koczowniczy tryb życia i przerzucił się na tryb życia osiadły, a jednak tak się stało. Nie było żadnego specjalnego powodu, by człowiek udomowił psa, ale jednak to zrobił i to równocześnie na kilku kontynentach na raz. Człowiek potrafił z jakiegoś chwastu wyhodować kukurydzę, a z trującej bulwy jakiejś pastewnej rośliny stworzyć ziemniaka, co jest tak samo prawdopodobne jak to, że ktoś urodzony i przez całe życie żyjący na pustyni będzie potrafił sobie najpierw wyobrazić trawnik, a potem go wyhodować. No, ale jednak nasz gatunek potrafił tego dokonać i możemy być z tego dumni.
Jednocześnie jednak możemy się czuć zaniepokojeni naszą nieobliczalnością i nieracjonalnością. Bo z jednej strony kiedyś wojny napędzały rozwój, ale od czasu wynalezienia bomby atomowej to się chyba zmieniło. Dziś wojna konwencjonalna niczego nie rozwija, wojna jądrowa jest zaś ostateczną ostatecznością – po niej zapada zmrok na wieki. I chociaż wszyscy zdają sobie z tego sprawę (przynajmniej tak mi się wydaje), wcale nie jest powiedziane, że nie dojdzie do rozwiązań skrajnych. Ludzie są tylko (i aż) ludźmi. Rozum jest rozumem, ale bardzo często górę nad naszymi poczynaniami biorą emocje. Gdy rządzą emocje, to argument, że do wojny nie może dojść, bo wojna nikomu się nie opłaca, przestaje mieć znaczenie.
W ogólnym rachunku I wojna światowa opłacała się jedynie Stanom Zjednoczonym, ale to nie one ją wywołały. Per saldo, z perspektywy 75 lat II wojna światowa nie opłacała się nikomu, a jednak wybuchła. Martwią mnie te wojenne pomruki płynące ze wschodu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments