Wotum zaufania i polskie piekło

0
85
REKLAMA

Pod tym względem media można podzielić na propisowskie propagandówki i nieżyczliwie wobec Platformy neutralne. Co i tak niczego nie zmienia w tym sensie, że dla pisowskich lizusów i polityków każdy, kto nie uważa, że Polską rządzi zbrodniczy reżim jednocześnie niemieckiego i sowieckiego agenta Donalda Tuska, odpowiedzialnego za krwawy zamach w Smoleńsku i świadome biologiczne wyniszczanie narodu, jest zdrajcą i renegatem.
Polska jest w gruncie rzeczy pod okupacją i jak pisze bard radiomaryjno‑pisowskiego obozu „dla najemnych judaszy bolszewickiej bestii nie będzie przebaczenia, nie będzie amnestii”. Ci judasze to w gruncie rzeczy wszyscy, którzy nie popierają Rydzyka, „Gazety Polskiej”, „Rzeczpospolitej” z przyległościami i niezależnych publicystów, i patriotów zgrupowanych w wyżej wymienionych, i jeszcze kilku innych prześladowanych i zepchniętych de facto do podziemia wolnych mediach.
Ostatnio mieliśmy do czynienia z kolejna odsłoną polskiego piekła. Po ukazaniu się jednego sondażu z niewielką przewagą PiS można było zaobserwować niebywałą euforię we wszystkich bez wyjątku mediach. Nawet prywatna telewizja, określona przez samego Kaczyńskiego jako „niemiecka”, widocznie chcąc zmyć swoją hańbę, podając jeden sondaż, w którym PO odzyskała prowadzenie, uznała za stosowne dodać, że to i tak jest spadek notowań w stosunku do sierpnia, więc nie ma się czym martwić – PiS jest na czele, może już bliski jest dzień dorwania się do władzy Kaczyńskiego i Macierewicza. Trochę to przypomina radość rosyjskiej liberalnej inteligencji z powodu zwycięstwa bolszewików w 1917 roku i radość karpi ze zbliżania się świąt Bożego Narodzenia.
Radości z niekorzystnego dla PO sondażu towarzyszyła kampania promowania p. Glińskiego, postaci udającej polityka, będącej smutnym przykładem, jak można ośmieszać tytuł profesora i jak Kaczyński cynicznie i instrumentalnie traktuje ludzi. Były też spekulacje na temat podziału Platformy w efekcie głosowania części posłów za cynicznym projektem zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Problem ten jest rzeczywiście poważny, bo zaostrzenie ustawy o ochronie życia może jedynie doprowadzić do wzrostu poparcia dla SLD i Palikota. Pomijam niemoralne i cyniczne wykorzystywanie jednej z największych tragedii, jaką dla rodziców jest niepełnosprawne dziecko, w bieżącej walce politycznej, ale poparcie społeczne dla PO jest także efektem twardego bronienia przez partię Donalda Tuska kompromisu aborcyjnego z 1993 roku. Jak trafnie powiedział premier podczas posiedzenia klubu PO, ani jeden głos oddany na Platformę we wszystkich wyborach nie był głosem za zaostrzeniem ustawy aborcyjnej.
Ale najważniejsze było oczekiwane od dłuższego czasu wystąpienie sejmowe premiera, nazywane także niezbyt ściśle drugim expose, i może jeszcze większe znaczenie miało towarzyszące mu głosowanie nad wotum zaufania dla rządu. Tym razem pisowska opozycja, która namawiała przecież Donalda Tuska do takiego odważnego postawienia sprawy, okazała się intelektualnie i polityczne bezradna, jej wystąpienia były wyjątkowo miałkie i nijakie, p. Gliński był uprzejmy wypowiedzieć parę luźno związanych z rzeczywistością uwag, a lider związku, który udaje, że ma coś wspólnego z Wielką Solidarnością, był jak zwykle ordynarny i gruboskórny.
Po raz kolejny Platforma potrafiła przejść do kontrofensywy. Całkowitą fikcją okazały się polityczne scenariusze „masowych” demonstracji obozu radiomaryjno‑pisowskiego (demonstrantów było ok. 40 tysięcy, co jest liczbą znaczącą, ale nie imponującą), połączone z propozycjami personalnymi „technicznych” premierów, mającymi uruchomić proces destabilizacji państwa i dać władzę dla PiS‑u. Do destabilizacji państwa nie doszło, a „techniczni” premierzy, z których tylko jeden, Tadeusz Cymański, ma pewien dystans do całej sprawy i jest osobiście sympatyczny, zakończyli swoją „misję”, zanim na dobre się zaczęła. Znacznie szersze pole manewru odzyskał rzeczywisty premier Donald Tusk, który potwierdził swój mandat i może w oparciu o stabilną większość sejmową podejmować zapowiedziane i bardzo potrzebne reformy oznaczające rozwój gospodarczy, a przede wszystkim szanse na poprawę dramatycznej sytuacji demograficznej naszego kraju.
Inicjatywę przejmuje Platforma, która realizując program obrony naszego kraju przed skutkami europejskiego kryzysu, likwidując niezasłużone przywileje i walcząc o nowe miejsca pracy, z nieukrywaną satysfakcją będzie obserwować werbalne popisy „niezależnego technicznego” premiera i jego politycznego protektora.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o