Wspominając Grzegorza Miecugowa

0
78
grzegorz miecugow

Urodził się w 1955 roku w mieście pod Wawelem, pochodził ze znanej krakowskiej rodziny, Jego ojcem był dziennikarz Bruno Miecugow, przez lata związany z „Dziennikiem Polskim”, również przez 30 lat autor tekstów dla Kabaretu Jama Michalika oraz tekstów satyrycznych piosenek dla Tropicale Thaiti Granda Banda. Być może to właśnie po nim Grzegorz odziedziczył swoje charakterystyczne, wyważone poczucie humoru i satyryczny zmysł.
Ukończył II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, a po maturze przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach nie wrócił do rodzinnego Krakowa. Przez krótki czas związał się z Teatrem na Rozdrożu, ale ciągnęło go do dziennikarstwa, więc w 1980 roku zaczął współpracę z redakcją informacyjną warszawskiego radia, gdzie zatrudniony był do wprowadzenia stanu wojennego. Wrócił do radia po trzech latach i zajął się realizacją programów dla dzieci. W 1987 roku rozpoczął pracę w programie „Zapraszamy do Trójki”, będąc później przez pewien czas jego szefem.
W 1989 roku rozpoczął się Jego etap telewizyjny. W TVP1 został prezenterem i wydawcą „Wiadomości”, z którymi był związany przez blisko osiem lat. Następnie związał się ze stacją TVN. W 1997 współtworzył „Fakty” w TVN, był także ich prezenterem. Konflikty personalne spowodowały, że na pewien czas odszedł z TVN, zahaczając o świat wielkiej polityki i doradzając w sprawach medialnych ówczesnemu marszałkowi Sejmu, Maciejowi Płażyńskiemu. Bez dziennikarstwa nie wytrzymał jednak długo i w 2001 roku wrócił do TVN, gdzie powstawała wówczas pierwsza nad Wisłą telewizyjna stacja informacyjna – TVN24, którą współtworzył, następnie był szefem zespołu wydawców, a ostatnio dyrektorem działu publicystyki.
Olbrzymią popularność przyniósł mu emitowany od 2005 roku program „Szkło kontaktowe”, którego był współprowadzącym. W tym magazynie satyryczno‑publicystycznym, komentującym z przymrużeniem oka najważniejsze wydarzenia dnia, czuł się jak przysłowiowa ryba w wodzie, a Jego poważna mina, którą zawsze przybierał, gdy z wielkim poczuciem humoru punktował polityczne absurdy, stała się swoistą wizytówką audycji.
– Pozwalaliśmy ludziom w tamtym okresie położyć się spać z uśmiechem. Gdy dobiegały końca wybory parlamentarne, mówiłem, że to już nasze ostatnie programy. A potem się zaczęło. Wydłużaliśmy czas programu, biliśmy kolejne rekordy oglądalności. „Szkło kontaktowe” wyrosło na kolejnej frustracji w narodzie. Ciągle są jakieś napięcia, jest mnóstwo rzeczy, które nie zdarzają się w innych krajach – opowiadał o początkach programu.
Wielu polityków, którzy najczęściej bywali „bohaterami” programu, domagało się nawet zdjęcia programu z anteny.
Wspólnie z Tomaszem Sianeckim, współprowadzącym „Szkło…”, Grzegorz Miecugow napisał książkę „Kontaktowi, czyli szklarze bez kitu”, w której panowie odsłonili kulisy powstawania kolejnych audycji.
Na „Szkle kontaktowym” Jego aktywność telewizyjna się nie kończyła. Prowadził również m.in. program „Inny punkt widzenia”, „Gość poranny” i „Cały ten świat.
Na naszych łamach był felietonistą politycznym i nie ukrywał, że lubi politykę.
– Polityka decyduje o naszym życiu. Po jakiejś banalnej awanturze może okazać się, że wywrócimy Europę albo moje dzieci będą żyły w jakimś innym kraju. Lubię politykę ze względu na konsekwencje. Niestety ludzie mało się interesują polityką, decydują na podstawie wrażeń, partia potrafi przegrać wybory, bo ktoś wypadł lepiej w jednej debacie. To jest niepoważne – mówił.
Zawsze prezentował bardzo wyważony i racjonalny punkt widzenia na polskie sprawy, obiektywnie rozważał racje wszystkich stron, ale zdarzało Mu się też mocno i emocjonalnie „przyłożyć”, gdy do głosu dochodziła polityczna lub zwykła, ludzka głupota. O polityce potrafił i lubił mówić – ciekawie, anegdotycznie z humorem… Wiedzą o tym chociażby uczestnicy naszych cyklicznych kiedyś spotkań pod hasłem „Pasaż TEMI”, których był gościem. Bywał również na corocznych galach, podczas których wręczaliśmy Złote Róże TEMI, zawsze służył nam życzliwą radą i pomocą.
Osobiście bardzo podziwiałem u Niego (poza bezdyskusyjną zawodową perfekcją) to, że w czasach, gdy żyje się bardzo szybko, gdy dominuje szybkie i często bezrefleksyjne dziennikarstwo, Grzegorz swoją osobowością i sposobem bycia powodował, że to tempo jakby zwalniało, nagle przestawało się pędzić, znajdował się czas na zadanie właściwych pytań, na głębszą analizę, na refleksję… Jego spokój i przemyślane, wyważone opinie powodowały, iż z przyjemnością się Go słuchało, a nie stronił też od „nocnych rodaków rozmów” …
Przez blisko 25 lat Grzegorz Miecugow był również wykładowcą akademickim, który wprowadzał w zawodowe arkana studentów dziennikarstwa. Stali Czytelnicy TEMI z pewnością pamiętają, że kilkukrotnie w swoich felietonach dzielił się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami z wypełniania roli pedagoga. Zawodowo związany był z Katedrą Dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie.
Od kilku lat Grzegorz Miecugow zmagał się z rakiem płuc. Przez pewien czas wydawało się, że wygra tę walkę, ale chorobowe powikłania spowodowały, że w sobotę 26 sierpnia zmarł w warszawskim szpitalu.
Będzie nam Go bardzo brakowało.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o