Wstępne sumowanie Tuska

0
31
REKLAMA

Tusk miał pecha i to totalnego, bo jego rządy trafiły na największy światowy kryzys gospodarczy od osiemdziesięciu lat. Nie myśmy do niego doprowadzili, ale jego skutki uderzyły w nas potężnie. I rząd Tuska nas przez ten kryzys przeprowadził. I nie chodzi mi tutaj o to, że nie było recesji. Ten fakt tylko po części wynika ze świadomych decyzji rządu. Relatywnie dobra sytuacja gospodarcza na tle innych krajów wynikała w znacznej mierze z obniżenia podatków i para podatków, dokonanego przez rząd PiS, choć z poparciem parlamentarnym PO. Istotne było także osłabienie złotego i parę innych elementów, choćby umiejętność walki z problemami w wykonaniu polskich przedsiębiorców. Mówiąc o przeprowadzeniu przez kryzys, mam raczej na myśli opanowanie sytuacji w finansach publicznych, co nie dopuściło do ich załamania. Deficyt budżetowy wzrósł, ale w granicach przyzwoitości i nikt na świecie się go nie przestraszył. A to dało nam wiarygodność. I za to wielki plus.
Plus także za to, że udało się wreszcie ruszyć kwestie rozwoju infrastruktury. Głównie chodzi mi o drogi szybkiego ruchu, bo infrastruktura gminna to zasługa samorządów. Dobrze wykorzystano środki unijne. Dobrze w znaczeniu ogromną ich cześć, bo kierunki wydawania to już oddzielna kwestia. Ale znowu bardziej mam zastrzeżenia do tych kierunków po stronie samorządów niż władzy centralnej. Z całą pewnością pomogło i pomaga nam także inne ukształtowanie relacji z Zachodem, szczególnie z Niemcami, a to w gospodarce też ma spore znaczenie – od ostrego tonu przeszliśmy do zdecydowanej współpracy. I to są dla mnie najważniejsze pozytywne elementy tych siedmiu lat. Oczywiście, jak już wspomniałem, bardzo skrótowo, niemalże hasłowo zaprezentowane.
A minusy? Porażki? Błędy? Absolutnie najważniejszym zarzutem jest brak rewolucji, bo taka jest potrzebna w otoczeniu gospodarczym. Nie chodzi mi o wysokość CIT czy stawek VAT. Choć, tak na marginesie, te ostanie miały być podniesione tylko na dwa lata. Mam na myśli brak frontalnego porządkowania przepisów. Nie ma nowej, prostszej i bardziej zrozumiałej ustawy o VAT. Nie ma nowej ustawy Prawo budowlane, żeby wspomnieć tylko te, o których się mówi najczęściej. Ale tego typu obszarów jest znacznie, znacznie więcej. Błędem, przynajmniej moim zdaniem, jest także polityka wobec samorządów. Chodzi mi głównie o drastyczne przepisy ograniczające możliwość zadłużania się, działające na zupełnie innych zasadach niż w przypadku budżetu centralnego.
Ten rząd nie przeprowadził także reformy strukturalnej wydatków państwa. Choćby w kwestii różnego rodzaju przywilejów. A tak dobrze zaczął, doprowadzając do przyjęcia ustawy o emeryturach pomostowych. Ale o to wielkiej pretensji nie mam. Właśnie dlatego, że czasy były trudne. Zafundowanie Polakom kolejnych zmian w tym kierunku doprowadziłoby w wielu przypadkach do jeszcze większych problemów. Oczywiście mówię tu o perspektywie krótkookresowej, nie mówiąc już o totalnym spadku poparcia w sondażach, choć w 2014 roku można już było, moim zdaniem, być odważniejszym. Zdecydowano się jednak na kontrowersyjne rozmontowanie sytemu OFE, które w długim okresie niczego nie załatwia.
Trzy lata temu, po drugim zwycięstwie wyborczym, pisałem, że na miejscu Donalda Tuska zrobiłbym teraz potrzebne reformy, uczył się angielskiego, a potem odszedł do Brukseli. Dwa z tych elementów zostały zrealizowane. Szkoda, że ten trzeci nie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments