Wszystko jest możliwe

0
77
REKLAMA

Chociaż w przypadku UE sondaże są zgodne, że zwolennicy populizmu i zniszczenia Unii lub zastąpienia jej przez walczące nacjonalizmy nie mają większości, więc co najwyżej mogą zyskać nieco większe poparcie. W Polsce walka toczy się o wszystko, czyli o istotę systemu politycznego, wolności obywatelskie, politykę zagraniczną, historię, a w dłuższej perspektywie być może o niepodległość. W wieku XVIII także wydawało się, że izolacja i rozkład państwa nie zagrażają suwerenności, ale jeśli w Europie wygrają populiści, nacjonaliści i wrogowie demokracji, a w USA kolejną kadencję będzie pełnił pan Trump, możemy się bardzo zdziwić. NATO wydaje się bezpieczną gwarancją niepodległości, ale kilka wypowiedzi Trumpa brzmiało co najmniej niepokojąco.
Trafnie zauważa Mariusz Janicki: „To, że dziesiątki afer i kompromitacji związanych z rządami PiS nie wpływają znacząco na poziom poparcia dla władzy pokazuje, że polska polityka przenosi się gdzie indziej. W sferę emocjonalnego marketingu, gdzie wszystko jest tak samo ważne i nieważne” („Rejestrator lotu”, „Polityka”, 27.02 – 5.03 2019 r.). W konsekwencji „Pojawi się kompletny, choć kontrolowany chaos, afery tygodnia, a nawet dnia… coraz brutalniejsza propaganda w mediach publicznych, zmasowane akcje w internecie. Także kolejne obietnice wypłat z budżetu, zapowiadane na czas przed wakacjami (ibidem). W tej sytuacji największe znaczenie mają trudne do zweryfikowania obietnice, kłamstwa, licytacja cudownych rozwiązań i podobijanie wszystkich możliwych emocji. Brak też jakichkolwiek zahamowań moralnych i możliwe są wszystkie najbardziej egzotyczne i dziwaczne sojusze z dorobionymi dowolnymi uzasadnieniami. Co już nie raz oglądaliśmy w przeszłości. Pewną nadzieją są – moim zdaniem – populistyczne i absurdalnie radykalne ugrupowania na tzw. prawicy. Mam nadzieję, że przy szczęśliwym dla Polski (a przecież szczęście po straszliwym pechu w 2015 roku może uśmiechnąć się do nas w 2019 r.) zbiegu okoliczności, wszystkie te partie – czy jak je nazwać – w rodzaju Korwina, Brauna, Kukiza, Radia Maryja itp. zdobędą każda po 2,5-3 proc. i wylądują poza parlamentem?
Generalnie przeciwnicy PiS-u wchodząc w licytację obietnic mają małe szanse. Populistów cechuje brak odpowiedzialności, chodzi tylko o doraźną korzyść, czyli zwycięstwo w wyborach, a potem można powiedzieć wszystko mniej więcej tak jak frankowiczom, lekarzom, nauczycielom, każdemu. Liczy się bowiem tylko władza. Twierdzenie, że nie przystąpienie do licytacji pustych obietnic to z góry przesądzona klęska nie wydaje mi się prawdziwe. Macron nie licytował się z francuskimi populistami na obietnice i zdecydowanie wygrał. Dziś wprawdzie populiści, nacjonaliści i generalnie wrogowie Unii i demokracji atakują go na ulicach, ale tej walki wygrać nie mogą, bo nie mają niczego rozumnego do zaproponowania, poza kłamstwem i nienawiścią. Zepchnięcie polskiego populizmu do takiej sytuacji było możliwe wcześniej, dziś jest trudne i dlatego nawet publicyści dobrze życzący demokracji w Polsce boją się jak ognia rezygnacji z demagogii i wejścia na drogę licytacji z pisowcami na obietnicę. Pytając ironicznie: ile więc dajesz Koalicjo?
Pozostaje ważny, być może najważniejszy wymiar moralny tych wyborów. Muszę przy okazji podziękować naczelnemu przeciwnikowi Kaczyńskiego, panu Schetynie, który był uprzejmy skomentować połączoną z obrzydliwymi osobistymi atakami, opartymi na kłamstwach i spreparowanych podsłuchach, zarzutach korupcji, przeciekach z prokuratury i CBA (co jest sprzeczne z prawem), w dodatku tendencyjnych, kłamliwych i podłych akcję dyskredytacji słowami – „o Niesiołowskim mówiło się dawno na korytarzach sejmowych”. Rozumiem, że w kontekście korupcji – to dlaczego panie Schetyna nie poszedł pan zgodnie z prawem do prokuratury? Jeśli tego rodzaju człowiek jest bojownikiem o demokrację i ma być twarzą kampanii przywracającą Polsce wolność po rządach PiS-u, to ja przepraszam, ale nie sądzę, by mu się to udało.
I nie wiem, czy akurat tego wypada Polsce życzyć?
Na pocieszenie jeszcze przypomnienie słów wielkiego pisarza. Rudyard Kipling, autor „Księgi dżungli” pisał, by traktować tak samo triumfy i katastrofy. Rzeczy nigdy nie są tak wspaniałe, jak się wydaje, ani tak straszliwe.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o