Wyciąć Rydzyka!

0
97
REKLAMA

Za takim podejściem do sprawy przemawia fakt, że przecież jak dotąd Tusk był raczej miękki w kontaktach z Kościołem. Coś tam poodgrażał się, że „nie będzie klękał przed księdzem”, żeby nie tracić lewicowych wyborców, ale zaraz potem spieszył z ugodowymi propozycjami. Jest oczywiste, że Episkopat o telewizję „Trwam” się upomni i może wskutek tego decyzja zostanie zmieniona? A na razie może media, zamiast ustawą refundacyjną, zajmą się wreszcie czymś innym.
Cóż, jeśli miała to być „wrzutka”, to i tak nie zadziałała. Spektakularna katastrofa, w jaką nieudolność rządu zmieniła wprowadzenie nowej ustawy refundacyjnej, to jednak coś, czego nawet TVN nie jest w stanie przemilczać ani zagłuszać dywagacjami o tym, jaki straszny jest ten Kaczyński. I odmówienie koncesji O. Rydzykowi też tego nie zmieni. Służba zdrowia to dla Polaków jedna z ważniejszych spraw i tak łatwo o sprawie nie zapomną.
Ale może jest inaczej. Może władza rzeczywiście postanowiła „wyzerować” telewizję Rydzyka i nie zmieni zdania nawet po interwencjach Episkopatu?
Powie ktoś, że chodzi o medium bardzo niszowe − Radia Maryja słucha nieco ponad 2 procent Polaków, zasięg Telewizji Trwam jest podobny i generalnie pokrywa się z zasięgiem radia. To prawda. Ale jeżeli Telewizja Trwam pozostanie na tzw. multipleksach, w ofercie kablówek i platform cyfrowych, to jej oglądalność może się zwiększyć w jednej chwili. Spróbujmy sobie wyobrazić, że dochodzy w Polsce do jakichś naprawdę poważnych wydarzeń. Wierne rządowi telewizje prywatne oraz TVP relacjonują wydarzenia tak, jak relacjonowały obchodzi Święta Niepodległości w Warszawie − czyli, mówiąc sławnym filmem, wytwarzają kompletny Matrix. Czy człowiek kliknie na Jedynkę, Dwójkę, Info, TVN czy Polsat − widzi to samo, czyli nie to, co jest, a to, co władza sobie życzy, żeby Polacy widzieli. Tak jak to było 11 listopada 2011 roku.
Ale, póki co, wystarczy na tym samym pilocie wcisnąć inne cyferki, takie, dajmy na to, których nigdy nie wciskaliśmy − a być może zobaczymy zupełnie co innego. Telewizja Trwam może i jest niszowa, ale potrafi przygotowywać swój program informacyjny, potrafi przeprowadzać bezpośrednie transmisje nawet z Watykanu. Teoretycznie nie jest wykluczone, że w wypadku jakichś gwałtownych zaburzeń (a w obecnych niepewnych czasach takowe nie są w przewidywalnej przyszłości wykluczone) toruńska stacja mogłaby odegrać rolę szczeliny, przez którą do milionów Polaków mogłaby dotrzeć prawda.
Oficjalne argumenty Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są zwykłą kpiną ze zdrowego rozsądku. Jeśli dobrze zrozumiałem pana Lufta, Rada odmówiła ojcu Rydzykowi koncesji w trosce o jego własne i zakonu redemptorystów dobro. Po prostu obawia się, że Trwam nie poradzi sobie biznesowo, a za nic nie chciałaby, żeby ojcowie zrobili zły interes i dołożyli do niego pieniądze. Cóż, powiedziałbym, że jak dotąd ojciec Rydzyk wykazywał się dużo większym talentem do biznesu niż którykolwiek z członków Rady i, doprawdy, można mu w tej kwestii zaufać.
Jakoś wszystko, co w kwestii tzw. ładu medialnego dzieje się od miesięcy, upewnia mnie, że władza panicznie boi się, aby „w razie czego” ktoś nie dotarł do Polaków z prawdą. Jak w PRL.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o