Wydatki świąteczne

0
62
REKLAMA

W tym roku, według wszelkich dostępnych informacji, wydaliśmy mniej więcej tyle, ile w roku poprzednim – około 15 mld złotych. Żeby uzmysłowić wielkość tej kwoty powiem tylko, że to 5% rocznych dochodów polskiego budżetu. Oczywiście ta kwota to nie tylko pieniądze pochodzące z naszych oszczędności. To także różnego rodzaju kredyty i pożyczki zaciągane zarówno w bankach, jak i w innych instytucjach finansowych, na przykład w parabankach. Dobra informacja jest taka, że jeszcze nigdy kredyty i pożyczki nie były tak tanie. Mówię oczywiście ogólnie, nie o konkretnych ofertach, różnice mogą być naprawdę spore. A zatem, jak zwykle, czytajmy umowy i sprawdzajmy dokładnie, jakie są warunki udostępnienia nam środków.
Dobrą informacją jest także to, że mamy niemalże rekordowo niską inflację. Ceny w ciągu roku zwiększyły się o mniej niż 1%. Mało tego: jeśli policzymy inflację tzw. koszyka wigilijnego, czyli weźmiemy pod uwagę te potrawy, które najczęściej pojawiają się na wigilijnym stole, to będzie ona ujemna, czyli koszyk ten potaniał. Tak przynajmniej wynika z dostępnych analiz. Tak dobrze nie było jeszcze nigdy.
Wiemy o tym, że nam, jako społeczeństwu, jeszcze się nie poprawia. Pomimo poprawy sytuacji gospodarczej, bezrobocie nie spada, realne wynagrodzenia rosną nieznacznie. Nie widać tego jednak patrząc na sklepy i naszą chęć do kupowania. Niskie stopy procentowe i to, że nie boimy się już pogorszenia sytuacji, robią swoje. Stąd większe zainteresowanie konsumpcją.
Musimy jednak pamiętać o tym, że pod względem marketingu te święta nie różniły się niczym od poprzednich. Byliśmy atakowani wszem i wobec różnego rodzaju nadzwyczajnymi ofertami, które w rzeczywistości wcale nadzwyczajne nie są. Raty bez procentów, dodatkowe, „darmowe” usługi itd. itp. W szczególności dotyczy to systemu bankowego. Te wszystkie mikołajowe, gwiazdkowe, świąteczne czy noworoczne oferty nie są w większości ani lepsze, ani tańsze od normalnych. Ba, czasem nawet mogą być droższe, bo przecież kampanie reklamowe, które mają nas zachęcić do skorzystania z „preferencyjnych” usług, kosztują. I to nierzadko miliony złotych. Czasem zatem lepiej jest wziąć zwykły kredyt w rachunku bieżącym niż super preferencyjny kredyt gwiazdkowy.
Standardowe jest też nasze podejście do zakupów. Bardzo często nie planujemy wydawać tyle, ile w końcu wydajemy, bo dajemy się ponieść emocjom. Atakują nas reklamy, atakują nas towary i usługi, wygrywa świadomość nadzwyczajności świątecznego czasu. Nie twierdzę, że nie ma w tym uroku. Jednak może czasem warto, zanim podejmiemy decyzję o zakupie, wyjść ze sklepu, przejść się kawałek, a potem dopiero wrócić do tematu. Bo może tego towaru czy tej usługi po prostu nie potrzebujemy. Jest to szczególnie ważne, gdy płacimy pożyczonymi pieniędzmi. Pamiętajmy bowiem, że będzie je trzeba oddać. Prezent nie będzie nam potrzebny, a spłacać go będziemy musieli często przez wiele miesięcy. Warto sobie zatem z konsekwencji zdawać sprawę.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Nie pochwalam konsumpcjonizmu, myślenia tylko o kupowaniu, szczególnie jak nie jest ono przemyślane. Ale dobrze, że trochę, na miarę naszych możliwości, mogliśmy sobie w święta pofolgować. Bo jest to w końcu dobre dla gospodarki. Nasze decyzje zakupowe ją rozkręcają. Chodzi tylko o to, żeby nie przesadzić. Nie tylko w sensie zrujnowania naszego budżetu, ale także zatracenia się w akcie kupowania.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments