Wzrost cen mieszkań

0
89
REKLAMA

Od tąpnięcia na rynkach finansowych, czyli od końca 2008 roku, ceny mieszkań w Polsce praktycznie cały czas spadały. W pierwszym okresie możemy mówić o prawdziwym tąpnięciu. Do końca 2009 roku w wielu miejscach w Polsce realne ceny metra kwadratowego mieszkania potrafiły spaść o 30%‑40%. Potem trend nieco wyhamował, ale w dalszym ciągu rynek był ewidentnie rynkiem kupującego. W 2012 roku dalej informowano o spadku cen, jednak, moim zdaniem, w dużej mierze było to spowodowane pogorszeniem standardu oferty. Nie zmienia to jednak faktu, że ewidentnie w dalszym ciągu sprzedający byli w defensywie. To samo możemy powiedzieć o domach jednorodzinnych, przy czym tutaj w wielu lokalizacjach ceny spadły jeszcze bardziej niż w przypadku mieszkań.
W lecie 2013 roku sytuacja uległa jednak wreszcie zmianie. Biorąc pod uwagę dostępne dane, możemy przyjąć, że ceny zaczęły rosnąć. Nie we wszystkich miejscach i nie o tyle samo, ale jednak. Szacunki dotyczące na przykład Krakowa mówią o około pięcio‑, siedmioprocentowym wzroście w okresie lipiec – wrzesień. Czy możemy zatem odtrąbić koniec trwającego prawie pięć lat kryzysu?
Najpierw zastanówmy się, dlaczego spadek cen został zahamowany. Wynika to z kilku powodów. Po pierwsze wreszcie zaczęła się poprawiać sytuacja gospodarcza. Pisałem już o tym, więc wiemy, że przeciętny Kowalski tego nie odczuwa bezpośrednio w postaci większej ilości pieniędzy, które co miesiąc przynosi do domu. Jednak spadło zagrożenie utratą pracy. I to jest psychologicznie bardzo ważne. Nie ma już, no prawie nie ma, ekonomistów, którzy wieszczą rozpad strefy euro i załamanie polskiej gospodarki. Czujemy się zatem pewniej. Jednak to za mało dla podjęcia decyzji np. o zakupie mieszkania. Drugim szalenie ważnym powodem zmian na rynku nieruchomości jest wyraźny, niespotykany wcześniej spadek oprocentowania kredytów. Przekłada się to oczywiście na miesięczne płatności. Na więcej jest nas zatem stać. Pamiętajmy tylko o tym, że kredyty nie będą wiecznie tak tanie. Biorąc je, zakładajmy, że ciągu najbliższych kilku lat przyjdzie nam za nie płacić zapewne około 30% więcej niż obecnie. Ten temat także już w TEMI podejmowałem.
Wzrost zainteresowania mieszkaniami czy budową domu wynika także oczywiście z tego, że ich ceny wyraźnie spadły. To logiczne, skoro jest taniej, to są one dostępne większemu gronu chętnych. W połączeniu z tanimi kredytami bardzo wyraźnie zwiększa to nasze możliwości zakupowe. Zaczęliśmy zatem rozglądać się za wymarzonym mieszkaniem czy domem, tym bardziej, i to jest ostatni czynnik, na który chciałem zwrócić uwagę, że od nowego roku zmieniają się zasady korzystania z kredytów hipotecznych. Otóż, aby taki kredyt zaciągnąć, będziemy musieli dysponować wkładem własnym. Na początek na poziomie 5%, co niby wydaje się nie dużo, ale może oznaczać de facto kilkadziesiąt tysięcy złotych. A to dopiero początek, bo udział własny ma docelowo za cztery lata osiągnąć 20%. Dla wielu jest to poważny problem. Co prawda, te rozwiązania mają być łagodzone przez nowy rządowy program wsparcia „Mieszkanie dla młodych”, ale, jak wiemy, będzie on dotyczył stosunkowo niewielkiej części społeczeństwa. Programem tym i zmianami wprowadzanymi przez Komisję Nadzoru Finansowego jeszcze się zresztą zajmę w którymś z kolejnych felietonów.
Tak czy inaczej, wielu z nas przyspieszyło decyzję o zakupie z uwagi właśnie na zmianę przepisów, która w przyszłym roku nastąpi. I to jest jedyny czynnik, który może nieco hamować umiarkowany optymizm związany z obecną sytuacją na rynku nieruchomości.
Mimo wszystko jednak moim zdaniem możemy odtrąbić koniec kryzysu. Prawdopodobnie pierwsze miesiące 2014 roku mogą być nieco spokojniejsze, popyt, a właściwie wzrost popytu, może być nieco mniejszy, bo wielu z nas będzie próbowało zdążyć i wziąć kredyt w tym roku na starych zasadach, ale mimo wszystko, głównie dzięki systematycznej poprawie sytuacji gospodarczej, którą zakładam, do spadku cen mieszkań i domów już raczej nie dojdzie. Oczywiście jedni, ci którzy sprzedają, się cieszą, inni, ci którzy kupują, woleliby, żeby jeszcze było nieco taniej. Ale wszystkich, jak wiemy, trudno jest zadowolić.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments