Z Wielką Brytanią czy bez niej?

0
48
REKLAMA

Badania opinii publicznej pokazują, że spora część społeczeństwa brytyjskiego nie chce być w UE. Niektóre wyniki mówią nawet o ponad pięćdziesięciu procentach niechętnych. Sporo przeciwników członkostwa w Unii jest w samej rządzącej Partii Konserwatywnej. Trudno się zatem dziwić brytyjskiemu premierowi, że na taką sytuację musi odpowiedzieć. Cameron chce najpierw renegocjować warunki uczestnictwa w UE, potem, w 2017 roku, przeprowadzić referendum w sprawie tego, czy na nowych warunkach Wyspiarze chcą pozostać w strukturach.
Skąd właściwie ta niechęć do zjednoczonej Europy? Wynika ona z wielu kwestii. Przy czym chęć odrębności oraz przywiązanie do tradycji i historycznej wielkości kraju jest chyba najmniej istotna. Największym problemem jest zapewne obecny kryzys Unii, a dokładnie strefy euro, związany, zdaniem wielu, nie tylko ze zbytnim zadłużaniem się państw, ale także ze zbyt dużą biurokracją hamującą, tak naprawdę, procesy wzrostu innowacyjności, efektywności, czyli de facto konkurencyjności gospodarki europejskiej. A że jest to problem, wiemy także i my. Co chwilę wskazujemy na bezsensowne przepisy, regulacje, zalecenia itd. itp.
A propos kryzysu strefy euro. Problemy krajów posługujących się wspólną walutą skutecznie zniechęcają do tej koncepcji wielu obywateli Europy. Widać to zresztą bardzo wyraźnie także w Polsce, w której coraz większa część społeczeństwa euro po prostu nie chce. Czy mają rację, czy jest to tylko efekt psychologiczny? Przyjrzymy się temu problemowi w którymś z najbliższych felietonów.
Myślę, że pomysł Camerona wygląda mniej więcej tak: przeprowadzić negocjacje, które pozwolą na poprawę sytuacji Wielkiej Brytanii w relacji z Unią, ale, mam przynajmniej taką nadzieję, usprawnią przy okazji funkcjonowanie samej Unii, szczególnie w kontekście realiów gospodarczych. Jeśli tak, byłoby to z korzyścią dla wszystkich, nie tylko dla Wyspiarzy. Choć oczywiście, co do tego nie ma wątpliwości, Cameron będzie głównie walczył o swoje interesy. Po negocjacjach rozpocznie się rządowa kampania na rzecz pozostania Wielkiej Brytanii w UE na nowych, lepszych warunkach. I referendum, które Cameron zamierza, jak sądzę, wygrać. Czyli zablokować opuszczenie Unii. Jest tylko jeden problem. A właściwie dwa. Po pierwsze, czy Unia będzie skłonna do rozmów? Wydaje się, że powinna być, szczególnie w kwestii wspomnianej biurokracji i wpływu na gospodarkę, bo że jest źle, widzi już chyba każdy. Jak nie będzie reform, o konkurowaniu w przyszłości z USA czy Chinami możemy zapomnieć. I po drugie, wybory w Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Czy partia konserwatywna zdoła je wygrać, co wcale nie jest takie pewne? Bo jeśli nie, to wszystko może się zdarzyć.
A jeśli Wyspiarze zdecydują się opuścić Unię, to czy Unia przetrwa bez Wielkiej Brytanii? Moim zdaniem z pewnością tak. Natomiast czy Wielka Brytania będzie istotnym punktem na mapie świata bez Unii? To już zupełnie inna kwestia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o