Zemsta Schetyny

0
140
REKLAMA

Trwająca od dłuższego czasu dyskusja, czy opozycja ma być w dwóch blokach centrowo-konserwatywnym (PO, PSL, UED) i lewicowym, czy w jednym, została zakończona. Przewodniczący PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz sformułował pogląd, że dla jasności i czytelności programowej najlepiej, aby opozycja była zgrupowana w dwóch blokach: centrowym i lewicowym, natomiast wielu dziennikarzy i komentatorów oraz środowisko zgrupowane wokół p. Schetyny uważało, że z uwagi na system liczenia głosów lepiej, aby cała opozycja (raczej bez Wiosny) była na jednej liście. Jak zwykle tego rodzaju spory rozstrzygnięte są dopiero w momencie wyborów, i jak zawsze w ich trakcie pada wiele oskarżeń i argumentów delikatnie mówiąc nie zawsze potrzebnych. Tym razem jednak okazało się, że jak zawsze w polityce polskiej decydujące dla ostatecznego rezultatu sporu były nie motywacje ideowe, troska o Polskę i demokrację w Polsce, racje merytoryczne, ale wątek personalny, ambicje, chęć utrzymania władzy nawet w skarlałej sekcie i wreszcie najważniejsze: nienawiść, osobista zemsta i odwet za zadawnione urazy. Takimi motywami kierował się moim zdaniem p. Schetyna, który ostatecznie zadecydował, że PO pójdzie do wyborów z SLD, a nie z PSL, a wszystkie wypowiadane z obłudną troską w głosie i fałszywym uśmiechem były jedynie dorobioną motywacją, w najlepszym wypadku drugorzędną wobec głównego argumentu – zemsty.
Schetyna skonfliktował się ze wszystkimi prawie wybitnymi politykami Dolnego Śląska: Frasyniukiem, Dutkiewiczem, Zdrojewskim, Protasiewiczem, Huskowskim. Efektem ambicji i personalnych ambicji p. Schetyny jest oddanie władzy w samorządzie na Dolnym Śląsku pisowcom, wyhodowanie na skutek rozłamu w PO Bezpartyjnych Samorządowców i partii Kukiza, seria rozłamów i politycznych konfliktów w PO, przegranie wyborów w 2015 roku, gdy Schetyna zwalczał Ewę Kopacz, np. mówiąc publicznie, że źle wypadła w debacie prezydenckiej. Schetyna, otoczony grupą potakiewiczów i wykonawców jego poleceń, takich jak m.in. Grupiński, Kierwiński, Tyszkiewicz, Urszula Augustyn, Mrzygłocka i kilku innych, nie potrzebuje rzeczywistych współpracowników, ludzi mądrych, kompetentnych, o ładnych życiorysach, starannie wykształconych, ale oddanych i raczej niezastanawiających się nad celowością rozkazów wykonawców. Jego głównym celem jest utrzymanie władzy, niedopuszczenie, aby wyrósł ktokolwiek wybitniejszy i mogący w przyszłości zagrozić jego „przywództwu”. Nieważny jest interes Polski, ważna jest władza nawet nad niezdolną do odegrania większej roli partyjką, ale władza dająca szereg możliwości. Jest to zresztą zjawisko nienowe w polskiej polityce, a degradacja demokracji, rozwój nacjonalizmu i populizmu, które doprowadziły do pisowskiej dyktatury są tego efektem. Ale najpełniejszy rozwój tych degradujących polską demokrację tendencji to działania pisowców, a po drugiej stronie Schetyny. Dlatego jest dużo racji w twierdzeniu, że p. Schetyna jest gwarantem rządów PiS-u, bo pod jego nieudolnym kierownictwem raczej niemożliwe wydaje się odebranie pisowcom rządów nad Polską. Być może, a są do tego pewne poszlaki, jak np. niezwykle łagodne traktowanie p. Schetyny przez pisowskie media i pisowskich polityków oraz atakowanie najbardziej zajadłe przez pisowców przeciwników Schetyny, ale jak zwykle w tego rodzaju sytuacjach trudno o niezbite dowody. Natomiast same metody p. Schetyny nie różnią się specjalnie od metod pisowskich (słynne podsłuchy po przegraniu przez Schetynę wyborów na szefa regionu, pieniądze, stanowiska, przywileje dla swoich, otaczanie się klakierami, insynuacje jako metoda uprawiania polityki, traktowanie wszystkiego najchętniej w kategoriach personalnych, a polityki nie jako troski o Polskę, ale o karierę Schetyny itp.).
Kto tego nie wie lub nie rozumie, nie powinien zabierać się do uprawiania, a nawet komentowania polityki polskiej. Dlatego z rozbawieniem słuchałem komentatorów nie pisowskich, bo oni nie zasługują na uwagę, ale przyzwoitych mediów, których dobrej woli, ani uczciwości nie podważam, ale którzy aż śmieszyli swoją naiwnością, gdy atakowali PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza za brak odpowiedzialności za Polskę i bezmyślnie powtarzali obłudne frazesy p. Schetyny o odpowiedzialności za Polskę, gdy w rzeczywistości chodziło o osobistą zemstę. Dopiero artykuł w najnowszym Newsweeku po raz pierwszy wyraźnie wyjaśnił, o co chodzi, chociaż już wcześniej było wiele sygnałów, jakie są zamiary i motywacje Schetyny, i komentatorzy polityczni albo okazali się naiwni, albo słabo poinformowani, że nie byli w stanie ich zrozumieć i ujawnić. Naprawdę chodziło o żądanie Schetyny godzącego się na wszystkie inne warunki, aby na listach nie było Jacka Protasiewicza i Marka Biernackiego. Jak pisze Dominika Długosz: „Te przecieki nie sprawiają dobrego wrażenia – słyszymy w obu klubach. To jest niepotrzebne, buduje złe emocje w partiach i zaraz zamiast razem do wyborów pójdziemy na wojnę. Grzegorz Schetyna ma osobisty problem z Jackiem Protasiewiczem… Być może to nie Jacek Protasiewicz był głównym powodem zakończenia rozmów między Platformą a PSL (drugim powodem był Marek Biernacki – przyp. mój), ale na pewno był osobą, która odkrywała lęki ludowców i skutecznie obudziła w nich przekonanie, że Platforma ich nie szanuje i obraża. Zemsta Schetyny.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o