Zmiany w rządzie

0
59
REKLAMA

Porządkowanie wydatków państwa w polskich realiach oznacza, de facto, zabieranie różnego rodzaju przywilejów, na przykład emerytalnych, albo zerwanie z niepotrzebnym czy bezsensownym finansowaniem jakichś pomysłów czy podmiotów. Wiadomo, że zdecydowanie się na takie działanie musi oznaczać mniejsze poparcie społeczne. Bo korzystających z przywilejów i żerujących na państwowych pieniądzach jest wielu. Z pewnością im się to nie spodoba i to nawet wtedy, gdyby zmianom towarzyszyła dobrze przygotowana kampania marketingowa. Jeśli już dokonywać tego typu reform, to od razu po wyborach, czekając cierpliwie na pozytywne efekty udrożnienia budżetu, choćby w postaci możliwości przekazania zaoszczędzonych środków na jakieś sensowne cele, na przykład rozwój infrastruktury czy pobudzenie innowacyjności, co zaowocowałoby relatywnie szybszym wzrostem gospodarczym. Po ostatnich wyborach nic takiego się nie stało. A „oszczędności” mają pochodzić głównie z rozmontowania OFE.
Wybór nowego ministra finansów utrwala mnie w przekonaniu, że ten rząd niczego istotnego, jeśli chodzi o porządkowanie finansów publicznych, już nie zrobi. Nie dlatego, że Mateusz Szczurek nie wie, co trzeba zrobić. Jest on po prostu postacią, która żadnego politycznego poparcia nie ma. Nie będzie zatem w stanie wywierać wpływu na polityków w taki sposób, aby chcieli brać na siebie jakiekolwiek ryzyko. Bo niestety samym tłumaczeniem, i mamy na to aż nadto przykładów, w polskiej polityce za dużo zrobić się nie da. W tym sensie Szczurek przypomina mi Stanisława Kluzę. On też siły politycznej nie miał, stąd określany był mianem księgowego. I, wszystko na to wskazuje, podobnie będzie z ministrem Szczurkiem. W swoim pierwszym poważnym wystąpieniu zapowiedział on co prawda coś w rodzaju rewolucji podatkowej, czyli stworzenie nowej ordynacji podatkowej, są to chyba jednak zapowiedzi na wyrost. Rewolucja podatkowa ma głęboki sens. Ale czy zdecyduje się na nią premier? Bo bez jego zgodny nie ma szans na zmiany. Premier przy okazji wprowadzenia w życie kasowego rozliczenia Vat‑u mówił, że przygotowanie tej zmiany zajęło sześć lat, bo przecież w tego typu sprawach powinno się działać ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Czy poprze teraz rewolucję?
Zmiana różnych ustaw podatkowych, doprowadzenie do likwidacji niejasności prawnych, uproszczenie sytemu – to wszystko jest potrzebne i szalenie ważne. Od lat każda szanująca się organizacja przedsiębiorców o tym mówi. I wielu ekonomistów oraz analityków. Wystarczy chwila spędzona w towarzystwie przedsiębiorców, żeby wiedzieć, że to jest poważny problem. Uporządkowanie podatków, i w ogóle przepisów tworzących otoczenie gospodarcze, choćby dotyczących realizacji inwestycji, to przyspieszenie wzrostu gospodarczego i to być może nawet o więcej niż jeden punkt procentowy. A zatem trzeba to robić. Ale czy da się to zrobić bez silnego poparcia politycznego? Bez silnego poparcia premiera? A czy Mateusz Szczurek takie poparcie ma? Taka reforma jest trudna, bo oznacza ograniczenie władzy wielu lobby i o kłopotach w jej realizacji mogliśmy się przekonać w ostatnich latach. Skoro to taki łatwy sposób na poprawę sytuacji gospodarczej, to dlaczego nie udało się tego dokonać kilku kolejnym ministrom finansów?
Kwestii do poprawy, nie tylko związanych z podatkami, jest wiele. Choćby tych dotyczących funkcjonowania samorządów. W ostatnich latach pojawiło się tu sporo rozwiązań, które, delikatnie mówiąc, nie do końca się bronią. Ale w tym przypadku to już w ogóle nie ma raczej co liczyć na zmiany, bo oznaczałyby one przyznanie się do błędu. A z tym, jak wiemy, w Polsce jest w ogóle problem.
A zatem księgowy? Wszystko na to wskazuje. Choć chciałbym się mylić. Tak czy inaczej trzymam kciuki za nowego ministra. Może jednak na coś sensownego mu pozwolą…?

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments