Zwycięstwo Polski

0
70

Nie pomogą tu żadne kłamstwa, zaklinanie rzeczywistości, uruchomienie machiny propagandowej. Wynik wyborów był druzgoczący: 27 krajów poparło Donalda Tuska, a tylko premier Polski, o której Tusk powiedział, że miała niewdzięczne zadanie do wykonania, głosowała przeciwko.
Unia tym razem wreszcie pokazała swoją siłę. Po paśmie polskich klęsk, którymi było: objęcie rządów przez PiS, Brexit, zwycięstwo Trumpa, bałem się, że i tym razem jakieś przeklęte fatum zaciąży nad Polską np. w postaci odroczenia głosowania, co byłoby triumfem J. Kaczyńskiego i upokorzeniem naszego kraju. Ale tym razem Unia, wydawać się mogło bezradna w obliczu siły, przemocy, dyktatury, chamstwa i hipokryzji, Unia zmęczona ustawicznymi sporami, falą populizmu, ofensywą nacjonalizmu (na czele z polskim), ta sama Unia sparaliżowana brakiem należytej reakcji na reżim Orbana i Kaczyńskiego, dość niemrawa w reakcji na zaczepki Trumpa pokazała swoją siłę. Najpierw premier Malty odrzucił żądanie polskiego ministra, aby p. Saryusz‑Wolski prezentował swój „program” wszystkim szefom delegacji, potem jednogłośnie zebrani odrzucili desperacką i bezsensowną próbę odroczenia głosowania i wreszcie doszło do głosowania z nokautującym pisowską delegację rezultatem 27 do 1. To jest miara izolacji pisowskiej ekipy i to jest wielkie zwycięstwo Polski.
Miarą poziomu p. Szydło była zapowiedź, że nie podpisze ona ustaleń szczytu i tym samym wybór Tuska jest nieważny, co reszta Unii skwitowała śmiechem. Pozostaje p. Szydło nie publikować w kontrolowanych przez PiS narodowych mediach tego wyniku, p. Duda może „zaprzysiąc” Saryusz‑Wolskiego, a posłowie PiS w jakiejś sali w Brukseli dokonają tym razem legalnego i prawomocnego wyboru. Jakąś rolę może też odegrać pisowski komisarz w TK, p. Przyłębska, np. wydać wyrok unieważniający mandat Donalda Tuska?
Ale to głosowanie ukazuje coś jeszcze równie ważnego. Unia obroniła się przed najpoważniejszą próbą sparaliżowania przez wprowadzenie zasady liberum veto zamiast większości. Okazało się, że można nie ulegać szantażystom. Teraz powinno być łatwiejsze uzależnienie rozdziału funduszy unijnych od przestrzegania demokracji przez poszczególne państwa (Unia jest dobrowolnym zrzeszeniem państw demokratycznych a nie dyktatorskich). Pisowcy już przebąkują o „konfrontacyjnej” polityce wobec Unii. Jeden z wyjątkowych dziennikarskich lizusów wprost sugerował wyjście naszego kraju z Unii, co jest być może zamiarem części członków PiS i co byłoby o tyle dobre, że doprowadziłoby do fali rozruchów i obalenia rządów Kaczyńskiego, ale niestety dość kosztowne.
Czy PiS podniesie się z tej klęski? Trudno powiedzieć. Z pewnością uległ poważnemu osłabieniu, reakcja szokowa jest widoczna i opozycja powinna to wykorzystać. W pierwszym rzędzie zrobić to, co zależy od samej opozycji – szybko zjednoczyć się łącznie z KOD‑em i lewicą oraz rozpocząć pracę nad listami na wybory samorządowe.
A na zakończenie podsumowanie redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, Jarosława Kurskiego: Wy, ludzie tej władzy, przejdziecie do historii jako najwięksi po 1989 r. szkodnicy i destruktorzy Polski, którzy zaprzepaścili dorobek poprzedników. Polacy nie mogą pozwolić temu rządowi na „Polexit”, którego przedsmakiem było czwartkowe liberum veto z najgorszej tradycji szlacheckiej anarchii. To obywatele Polski zdecydowali w referendum o naszym członkostwie w Unii. Dlatego dziś opozycja i demokratyczne społeczeństwo muszą przejąć ciężar dyplomacji proeuropejskiej. Tysiące ludzi, którzy wychodzą na ulice naszych miast pod flagami Unii, muszą się stać ambasadorami Polski w Brukseli” (J. Kurski, „Europa dwóch prędkości. Tylko czy gdziekolwiek pojedziemy?”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 11‑12 03 2017 r.).

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o