Zwyczajna hańba

0
95
REKLAMA

Nie jest też zaskoczeniem, że tego rodzaju prymitywne kłamstwo zostało poprzedzone komentarzem red. Wróblewskiego, który rozdzierał szaty i pisał, że mimo nacisków, w imię prawdy i dobra Polski, opublikuje informację o wybuchu, bo ujawnianie prawdy leży w najżywotniejszym interesie nas wszystkich i nie zgadza się z tymi, którzy proszą go, aby tego nie czynił. Dlatego opublikował kłamstwo.
Gdy prokuratura ujawniła na konferencji prasowej, że żadnego wybuchu nie było, „Rzeczpospolita” w jakimś odruchu przyzwoitości napisała „Pomyliliśmy się”, aby za chwilę z jedynego przyzwoitego zdania w tym całym ponurym zachowaniu się wycofać i nadal tkwić w bełkotliwym krętactwie, pisząc „Wiemy, że we wraku odkryto coś, co może być śladem materiałów wybuchowych. To jest pewne. Niestety, nie dowiemy się szybko, czy tak było”.
Kłamstwo o wybuchu stało się okazją do ponownego uruchomienia pokładów nienawiści i niesłychanej agresji ze strony Jarosława Kaczyńskiego i całego obozu politycznego, którym kieruje. Na uroczystym posiedzeniu zespołu Macierewicza, z miną urzędującego premiera siedział Kaczyński, obok, z miną stalinowskiego prokuratora i kata jednocześnie, Macierewicz. Dla wszystkich było jasne, że ostatecznie udowodniona została prawda o zbrodniczym zamachu i wybuchu, a część zaangażowanych od dawna w pisowską wojnę o władzę rodzin smoleńskich, machając „Gazetą Polską” z tym samym tytułem co w „Rz” o trotylu (dziwna zbieżność), wypowiadała komentarze raczej nienadające się do powtórzenia.
Kaczyński był uprzejmy powiedzieć: „Jedyną teorią, która wszystko wyjaśnia, jest wybuch i dzisiaj mamy dowody na ślady tego wybuchu…Zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta i ważnych przedstawicieli życia publicznego, to niesłychana zbrodnia i każdy, kto miał z tym coś wspólnego, również choćby uczestnicząc w matactwie i dezinformacji, musi ponieść tego konsekwencje…W kraju, który jest brutalną dyktaturą, w istocie zewnętrzną, taki rząd nie może trwać.”
Padły słowa niesłychane, całkowicie oderwane od rzeczywistości, a całe zachowanie Kaczyńskiego to zwyczajna hańba. Po takich słowach PiS skazał się na wewnętrzną banicję, przestał być uczestnikiem demokratycznej rywalizacji politycznej. Stał się czymś w rodzaju politycznego nowotworu, partią – z uwagi na ciągle jeszcze wysokie poparcie społeczne – będącą zagrożeniem dla naszej niepodległości i demokracji, kompromitacją dla Polski i demokracji w Polsce.
Trudno mówić o jakiejkolwiek dyskusji z twierdzeniami, że Polską rządzą mordercy, w kraju panuje narzucona z zewnątrz (przy jakimś chyba jednak współudziale czynników wewnętrznych) dyktatura. Z drugiej strony tego rodzaju zarzuty pod adresem demokratycznie wybranego rządu oznaczają uwolnienie zwolenników PiS‑u od jakichkolwiek hamulców i zahamowań w walce o władzę. To jest atmosfera wzywania do politycznego i zwyczajnego linczu, do wojny domowej, do lekceważenia demokratycznych procedur i zasad w imię „wyższego dobra”, jakim jest władza dla Kaczyńskiego.
Trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń, z wyjątkiem ostatecznego chyba rozwiania się złudzeń, co do możliwości uczynienia z PiS‑u normalnej partii zdolnej do zajmowania się gospodarką i problemami społecznymi.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o