Testament spod Łowczówka wypełniono w Tarnowie

0
260

Właśnie minęła 105. rocznica bitwy pod Łowczówkiem. Trudno znaleźć wydarzenie, o którego pamięć dbano by w naszym regionie bardziej. A jednak przejawy tej pamięci wciąż nie uwzględniają ważnej, nie tylko symbolicznie, klamry, która spaja bój Legionistów spod Łowczówka z faktem odrodzenia się w pełni wolnej Polski na tej samej ziemi, w nieodległym Tarnowie, pod koniec października 1918 r.

„Łowczówek 24 XII 1914”. Taka inskrypcja widnieje na tablicy przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Umieszczona została wśród najważniejszych dat z ponad tysiącletniej historii polskiego oręża. Najlepiej dowodzi to znaczenia bitwy, będącej chrztem bojowym sformowanej oficjalnie kilka dni wcześniej I Brygady Legionów. Łowczówek stanowił ważny punkt na, krętej zresztą, drodze do polskiej niepodległości. Tej samej, która 4 lata później zawitała w pierwszej kolejności do Tarnowa. Stało się to w wyniku zbrojnego zrywu, na którego czele stanęli – obok oficerów z konspiracyjnej Organizacji „Wolność”, działającej w szeregach c. k. armii – byli legioniści, przywódcy lokalnych struktur podziemnej Polskiej Organizacji Wojskowej – Władysław Dziadosz i Jan Styliński. To nie przypadek, że obaj byli uczestnikami bitwy pod Łowczówkiem. Spełniając, jako pierwsi w Polsce, marzenie o zrzuceniu zaborczego jarzma, wypełnili swoisty testament poległych pod Łowczówkiem towarzyszy broni. Kto jednak dziś to wie?
Nie wspomina się o tym podczas głównych obchodów rocznicowych Bitwy, przeniesionych, skądinąd słusznie, z okresu świąt Bożego Narodzenia, na czas tuż przed Świętem Niepodległości.
Przed kaplicą na Cmentarzu Wojennym nr 171 w Łowczówku wypowiadane są co roku piękne słowa o ofierze poległych, poniesionej w imię Niepodległości. Nie padają jednak nazwiska tych, którzy pierwsi zrealizowali ten właśnie cel, jaki postawili przed sobą legioniści na początku Wielkiej Wojny. Nie nawiązują do tego w swych wystąpieniach organizatorzy corocznych, spektakularnych Zlotów Niepodległościowych, nie odnotowują tych ważnych faktów i nazwisk również oficjalni goście obchodów, np. prezydent Andrzej Duda, który odwiedził to miejsce rok temu, w symbolicznym roku Stulecia Odzyskania Niepodległości.
A przecież, dopiero chwalebna, zwycięska puenta krwawych zmagań Legionów, która napisana została w październiku roku 1918 przez pionierów prawdziwie Niepodległej, żywych bohaterów spod Łowczówka, pozwala w pełni zrozumieć sens narodowowyzwoleńczej walki podjętej w roku 1914. Wszak została ona podjęta w sojuszu z jednym zaborcą, przeciw innemu i nie mogła doprowadzić do niepodległości wprost. To musiał być dłuższy i bardziej skomplikowany proces. Z niezrozumiałych przyczyn jest on ciągle zawężany do wymiaru abstrakcyjnie mitologicznego i martyrologii, choć zakończył się konkretnym, realnym zwycięstwem. Zwycięstwem, które – musimy o tym pamiętać – rozpoczęło się zaledwie kilkanaście kilometrów od pola legendarnej bitwy i do którego doprowadzili bezpośredni depozytariusze testamentu poległych w grudniu 1914 r. kolegów.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o