45 lat temu w Woodstock

0
31
borowiec1433
REKLAMA

Od dawna uważa się, że większe znaczenie dla muzyki posiadał festiwal w Monterey w 1967 roku, a nawet rok późniejszy od Woodstock festiwal na wyspie Wight. Jednak jak by nie było, w pamięci tak sympatyków, jak i historyków kultury Woodstock pozostał na trwałe.
Był to, co po latach wciąż się podkreśla, festiwal kiepsko zorganizowany. Brakowało na nim jedzenia, picia, parkingów, miejsc noclegowych, środków higieny i łączności. Źle przygotowano scenę, lał deszcz – niosąc chłód i tworząc tony błota. W pewnym momencie wskutek ulewy zaistniał stan nieomal klęski żywiołowej. A jednak mimo to, a może właśnie dzięki temu wytworzyła się tam jakaś cudowna, spontaniczna atmosfera przyjaźni i wzajemnej pomocy. Ludzie, których przybyło 400 tysięcy, reprezentowali różne warstwy społeczne, różne religie i odmienne tradycje kulturowe. Mimo kolosalnych różnic, nie było bójek, awantur, obyło się bez aktów agresji.
Oto, co po latach powiedział Richie Havens – artysta występujący pierwszego dnia festiwalu: W Woodstock nastąpiło coś, czego oczekiwałem i co powinno stać się. To było nasze narodowe święto, święto wielokulturowej wspólnoty. Woodstock to jakby szczyt góry, płaskowyż. Wspięliśmy się tam. Przechadzaliśmy się po nim. Osiągnęliśmy w czasie i przestrzeni taki punkt, jakiego nie osiągnięto nigdy wcześniej.
Młodzi, manifestując wobec świata hasło Make Love Not War, byli dla siebie jak bracia i siostry. Janis Joplin podczas swojego występu tak zwróciła się do uczestników: Jeśli zostało ci trochę jedzenia, podziel się z bratem i siostrą. I z tymi, którzy stoją na prawo i na lewo od ciebie.
Uczestnicy festiwalu wprawili w zdumienie i zarazem zakłopotanie najbardziej zagorzałych przeciwników ruchu flower power. Prasa światowa, która wcześniej z pogardą odnosiła się do „długowłosych dziwadeł”, zdobyła się na przychylność, a nawet ciepłe słowa.
Woodstock, co warto podkreślić, to nieco mylna nazwa. Co prawda, właśnie tam miał się odbyć festiwal, ale po proteście okolicznych mieszkańców został przeniesiony na 600 akrową farmę Maxa Yasgura, położoną w miejscowości Bethel. Trwające sześć miesięcy przygotowania do Woodstock Music And Art Fair zaowocowały występami największych gwiazd światowego rocka. Co prawda, nie gościli tam ani Beatlesi, ani Rollingstonesi, ale lista artystów była imponująca. Zagrano wiele znakomitych utworów, a takie kawałki, jak choćby porywające I’m Going Home Alvina Lee i zespołu Ten Years After czy With A Little Help From My Friends Joe Cockera, po prostu przeszły do historii. Podobnie zresztą jak i znakomity występ Carlosa Santany (Soul Sacrifice). Warto powracać do tamtej muzyki, bo mimo braków w ówczesnej technice nagraniowej brzmi prawdziwie. Warto posłuchać, co wyczyniał Jimi Hendrix, jak grali The Who, Jefferson Airplane, Creedence Clearwater Revival, Mountain czy Canned Heat.
Teraz coś o pieniądzach. Hendriksowi z tytułu występów wypłacono honorarium, które wyniosło 18 tysięcy dolarów. Muzycy Creedence Clearwater Revival zainkasowali 10 tysięcy, zespół Blood Sweat And Tears 15 tysięcy, The Who 12,5 tysiąca, Janis Joplin i Jefferson Airplane po 7,5 tysiąca, a Carlos Santana zaledwie 750 dolarów. 25 lat później gaże przekraczały już 300 tysięcy.
David Crosby (wtedy zespół Crosby, Stills, Nash & Young) wypowiedział się w latach dziewięćdziesiątych tak: Mieliśmy rację, co do praw obywatelskich. Mieliśmy rację, że miłość jest lepsza niż nienawiść, że pokój jest lepszy niż wojna. Okazało się, że myliliśmy się co do narkotyków. I jeszcze – niejako w uzupełnieniu – to co powiedział Jerry Garcia, gitarzysta i lider zespołu Grateful Dead: Był taki moment, kiedy była w tym wizja. Bardzo przejrzysta, wspaniała wizja, która przemawiała do wszystkich ludzi dobrej woli. Do wszystkich, którzy postępowali słusznie.
Joni Mitchel, choć nie brała udziału w festiwalu, poświęciła mu piosenkę zatytułowaną po prostu Woodstock. Znajdują się w niej takie oto słowa: Napotkałam boże dziecko/Podążał drogą przed siebie/Gdy zapytałam: „Dokąd zmierzasz? ”/Oto co mi odpowiedział:/Jadę na farmę Yasgura/Dołączyć do rockowej kapeli/Będę tam biwakował/I spróbuję wyzwolić swoją duszę (…) Kiedy dotarłam do Woodstock/Było ich już pół miliona/A wokół piosenka i świętowanie/Śniłam, że widzę bombowce/Jak uzbrojone pędzą po niebie/I nad nami zamieniają się w motyle.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments