50 lat „Żółtej łodzi podwodnej”

0
borowiec
borowiec1903
REKLAMA

To był dziesiąty duży krążek „wielkiej czwórki”. Znalazły się na nim piosenki do nakręconego rok wcześniej filmu animowanego pod tym samym tytułem. Film Yellow Submarine miał premierę w londyńskim kinie Pavilion 17 lipca 1968 roku i, co by nie mówić, stał się ważny w historii kina. Po pierwsze, będąc swoistą antologią wszystkiego, co wcześniej znalazło się w animacji filmowej, oszałamiał pomysłowością plastyczną. Po drugie, był znakomitą ilustracją istotnych socjo‑kulturowych przemian tamtej dekady. Dziś dla pokolenia, któremu ideały ruchu flower power są mało znane, film jest swoistym wehikułem czasu przywołującym ducha tamtych lat.
Jednym z twórców filmowego scenariusza był Erich Segal, autor kinowego hitu Love Story, o którym Paul McCartney mówił, że rozmawiało się z nim bardzo zabawnie i że miał fajne pomysły. Ostatecznie jednak McCartney był zdziwiony wyborem opcji, którą określił jako psychodeliczną. Chciał raczej, aby film z muzyką zespołu został utrzymany w stylu klasycznej kreskówki spod znaku Disneya. Po latach wyznał jednak, że całe szczęście, iż decyzja nie należała do niego, bo powstał film naprawdę interesujący.
Beatlesi lubili Yellow Submarine. Ringo Starr powiedział kiedyś: uwielbiam ten film. Uważam, że ma świetną animację i jest bardzo innowacyjny. Morze Dziur – syndrom Sinoli – to nadal coś świetnego i cieszę się, że byliśmy w to zaangażowani. Podobną opinię wyraził George Harrison.
Przy powstawaniu filmu Beatlesi nie angażowali się jednak jakoś szczególnie. Harrison wspominał nawet, że mieli co najwyżej dwa spotkania z głównymi twórcami. Byli zbyt zajęci, aby podłożyć własne głosy pod przedstawiające ich postaci. Głosów użyczyli między innymi Lance Percival i Eddie Yates, znany wówczas z serialu Coronation Street.
Wracam jednak do samego albumu. Był to właściwie dodatek do filmu, zawierał tylko cztery nowe utwory i dla wielu był pozycją raczej mało atrakcyjną. Jedynie pierwsza strona płyty zawierała kompozycje zaśpiewane przez Beatlesów. Z sześciu piosenek dwie: Only A Northern Song oraz It’s All Too Much skomponował George Harrison, pozostałe cztery, czyli Yellow Submarine, All Together Now, Hey Bulldog oraz All You Need Is Love były dziełem spółki Lennon – McCartney. Na drugiej stronie płyty znalazło się siedem utworów, z których tylko jeden – Yellow Submarine in Pepperland, był autorstwa Lennona i McCartneya, wszystkie pozostałe napisał i zaaranżował George Martin.
Wydawnictwo Yellow Submarine nie zawierało wszystkich piosenek, jakie zabrzmiały w filmie. Poza tym utwór tytułowy pojawił się wcześniej na wydanej w 1966 roku płycie Revolver, a hipisowski hit All You Need Is Love wydany został na singlu latem 1967 roku.
Chris Ingham w książce Beatlesi za kulisami sukcesu sprawę ujął następująco: Spośród czterech piosenek tylko narwany „Hey Bulldog” (zarejestrowany w lutym 1968 roku – przyp. KB) przypomina wcześniejsze, grane z pasją i pomysłem kawałki Beatlesów. W odrzuconej z „Sgt. Peppera” piosence „Only A Northen Song” Ringo bębni jak opętany, ale poza tym jest ona raczej nieciekawa. „All Together Now” McCartneya (nagrana w maju 1967 roku – przyp. KB) trafia właściwie tylko do przedszkolaków, które jako jedyne mogą obejrzeć cały film, co przypuszczalnie było zamierzone, a „It’s All Too Much” Harrisona, choć zaczyna się obiecująco, szybko zmienia się w zbitkę przypadkowych, atonalnych fragmentów podszytych uporczywym brzęczeniem. Co gorsza, trwa sześć i pół minuty. Jak na ironię, tytuł utworu wydaje się dobrze podsumowywać schyłek psychodelicznej fazy w twórczości zespołu, jak gdyby mówiąc: „to już za wiele”.
Choć wypowiedzi Inghama trudno odmówić trafności, to jednak fakt jest faktem, że album mimo instrumentalnych kompozycji wykonanych przez George Martin Orchestra pozostaje wydawnictwem przywołującym w pamięci sam film, a to akurat należy zaliczyć na plus.
Krążek trzeba jednak traktować jako kolejną po Magical Mystery Tour ciekawostkę w dyskografii The Beatles. Należy też uznać, że pomimo wieszanych na nim psów, gdy podejdzie się do niego na luzie – broni się.
Jeśli ktoś jednak nie chce słuchać drugiej części płyty z orkiestrą, to może sięgnąć po „songtrack” z 1999 roku. W tej edycji CD usunięto dokonania George’a Martina i zastąpiono je współcześnie zmiksowanymi z oryginalnych ścieżek pozostałymi piosenkami pochodzącymi z filmu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze