Abraxas i kochankowie

0
27
borowiec1736

Materiał, który wypełnił płytę, zarejestrowano w studiach nagraniowych Wally Heider w San Francisco. Odbyło się to wiosną 1970 roku w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Wcześniej, latem 1969 roku zespól Carlosa Santany dał się poznać szerszej widowni na festiwalu w Woodstock, podczas którego porywająco wykonana kompozycja Soul Sacrifice została uwieczniona kilkuminutową sekwencją w dokumentalnym filmie Michaela Wadleigha.
Wkrótce później przyszedł czas na nagrany jesienią 1969 roku debiutancki krążek zawierający muzykę zespołu wykonywaną wcześniej w kalifornijskich klubach. Muzykę pełną południowoamerykańskich i afrykańskich rytmów, wykonywaną z niespotykanym wigorem. Niemniej jednak to dopiero płyta Abraxas otworzyła przed Santaną wrota światowej sławy.
Otwierała ją kompozycja Michaela Carabello Singing Winds, Crying Beasts, będąca swego rodzaju nastrojową, rozmarzoną i hipnotyczną uwerturą. Potem następowały dwie znakomite przeróbki. Gypsy Queen (kompozycja Gabora Szabo), w której organowy motyw płynnie przechodził w bluesową piosenkę Black Magic Woman, fascynująco przeniesioną w latynoamerykańskie klimaty z kapitalnym Greggiem Rolie na fortepianie elektrycznym. Ten niezwykłej urody utwór zawierał sporo z oryginału (Peter Green i Fleetwood Mac), a tętnił przy tym tanecznymi rytmami Ameryki Środkowej.
Potem było równie pięknie. Efektowne mambo Oye Como Va Tita Puente skrzyło się solówkami gitary i organów, partiami wokalnymi oraz wszechobecnym, pulsującym rytmem. Dalej brzmiał rozpędzony Incident At Neshabur, pełen ciągłych zmian tempa i nastrojów, zawierający m.in. popisy Alberto Gianquinto (współautor utworu) na akustycznym fortepianie.
Drugą stronę otwierał latynoski rock Se a Cabo. Dalej następował utwór Mother’s Daughter, którego kompozytor Gregg Rolie ze swoim nieco zachrypniętym, stylowym śpiewem i organowymi popisami wyprawiał się w rejony hardrocka. Kilka minut później w Hope You’re Feeling Better muzyk udanie dorzucał jeszcze funkujący rytm. Całość płyty wieńczyła folkowa kompozycja Chepito Areasa El Nicoya.
Jednak najpopularniejszym kawałkiem albumu okazała się Samba Pa Ti autorstwa lidera, tworząca wówczas nowy wzorzec instrumentalnego utworu gitarowego. Tu coś a propos. W Polsce w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wymyślono pojęcie pościelówka, które było określeniem utworu muzycznego, często rockowego, wspierającego emocjonalne uniesienia w tańcu‑przytulańcu. Myślę, że gdyby stworzono wówczas listę pościelówek wszech czasów, to Samba Pa Ti byłaby nań w ścisłej czołówce, a już w kategorii pościelówek instrumentalnych z całą pewnością plasowałaby się na czele.
Album Abraxas, będący dokonaniem wyjątkowego kalibru, stanowił apogeum możliwości twórczych bandu Carlosa Santany w tamtym, jakby nie było, znakomitym składzie.
Czas na kilka słów o tytule. Został on zaczerpnięty z powieści Hermana Hessego – Demian. Dla ścisłości jednak należy podkreślić, że słowo „Abraxas” występowało w starożytnych mitologiach (perskiej i gnostyckiej), w których określano nim „Najwyższe Bóstwo”. W tradycji hellenistycznej pojawiało się jako przykład magicznej logiki i synonim pełni, natomiast w czasach wczesnego chrześcijaństwa było równoznaczne z pojęciem „nasz Ojciec” lub „Pan zastępów”.
Barwna i efektowna okładka płyty była zasługą Matiego Klarweina i przedstawiała pochodzący z 1961 roku obraz jego autorstwa, zatytułowany Zwiastowanie.
Płyta Santany odniosła wymierny sukces komercyjny. W Wielkiej Brytanii pokryła się złotem, we Francji platyną. W Kanadzie zdobyła status potrójnej platyny, a w Stanach Zjednoczonych pokryła się tym najcenniejszym kruszcem aż pięciokrotnie.
Na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów według pisma Rolling Stone została skalsyfikowana na miejscu 207.
Przy okazji wydania Abraxas magazyn ten napisał, że Santana może zrobić dla muzyki latynoskiej to, co Chuck Berry zrobił dla bluesa. Kiedy dzięki brzmieniu, jakiego rockowy establishment wcześniej nie słyszał, album zawędrował na pierwsze miejsce listy amerykańskich bestselerów, można było stwierdzić, że to swoiste proroctwo Rolling Stone okazało się nader skromne.
I jeszcze coś na koniec. Blisko ćwierć wieku po wydaniu płyty Carlos Santana stwierdził: Muzyka jest połączeniem dwojga kochanków: melodii i rytmu. Melodia jest kobietą, a rytm mężczyzną. Jeśli tak, to trzeba przyznać, że na płycie Abraxas kochankowie są wyjątkowej urody.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o