Artysta o wielu twarzach

0
65
borowiec1739

Oprócz kilku świetnych płyt, jednego dużego przeboju oraz ról w filmach Cave ma na koncie uznane książki. Jego mroczna, przesiąknięta fascynacją śmierci, a zarazem pełna biblijnych wątków powieść (wydana w 1989 roku) Gdy oślica ujrzała anioła cieszyła się sporym wzięciem. Jeden z krytyków stwierdził nawet, że jest to najbardziej niezwykłe dzieło od czasów Stu lat samotności Marqueza. Dwadzieścia lat później wydane zostało kolejne, cieszące się uznaniem dzieło Śmierć Bunny’ego Munro. To tylko dwa najbardziej znane przykłady jego twórczości prozatorskiej.
Krytycy porównują styl Cave’a do stylu pisarzy amerykańskiego Południa, takich jak William Faulkner czy Carson McCullers. On sam twierdzi, że ważną inspiracją pozostaje dla niego Biblia, bo choć nie uważa się za chrześcijanina, to w wywiadzie dla miesięcznika Tylko Rock tak o tym mówił: Biblia jest dla mnie ogromnym źródłem inspiracji. Myślę, że tym, co urzekło mnie w Biblii najpierw, co mnie do niej zbliżyło, był sposób, w jaki została napisana, piękno jej języka. Jednak z czasem, gdy czytałem ją więcej razy, a wciąż czytuję ją dosyć często, zacząłem bardziej koncentrować się na tym, o czym opowiada. To, co powiedział Chrystus, bardzo mnie ciekawi. Pasjonujące jest dociekanie istoty jego słów.
Ubiegłotygodniowy jubilat jest też współautorem ścieżek dźwiękowych do filmów. Wystąpił między innymi (razem z Dieterem Maierem z Yello) w awangardowym obrazie Dandy, a fragment jego koncertu został wykorzystany przez Wima Wendersa w Niebie nad Berlinem.
Nick Cave urodził się w Warracknabeal, miasteczku oddalonym około 250 kilometrów od Melbourne. Pierwszy raz bliżej zetknął się z muzyką na spotkaniach chóru kościelnego. Po latach przyznał, że śpiewanie nie wychodziło mu najlepiej i nigdy nie dostał partii solowej. Mimo to spotkania chóru lubił, bo oprócz śpiewu fascynowały go opowieści o życiu Chrystusa.
W prywatnej szkole w Melbourne jedynie język angielski i zajęcia artystyczne nie sprawiały mu kłopotu, ale, co trzeba podkreślić, pochłaniał ogromne ilości książek, zaczytując się np. w Dostojewskim. W ówczesnych ankietach deklarował jednak, że chce zostać malarzem.
W szkole, o czym przed laty opowiadał mi dobry znajomy Don Hill (ku mojemu zaskoczeniu uczęszczał do tej samej szkoły), Nick był bardzo dziwną postacią, zdecydowanie różnił się od swoich rówieśników, często znikał z lekcji i – jak można było sądzić ‑wiele osób uważało go za outsidera. Przyszły artysta, syn nauczyciela angielskiego i bibliotekarki, ponoć nie znosił kolegów z Caulfield Grammar, w większości synów farmerów i urzędników.
W szkole Cave został wokalistą kapeli Concrete Vulture. Ponoć na przesłuchaniach zaśpiewał House Of The Rising Sun i, mimo że uczynił to okropnie, ze względu na charyzmę został wokalistą grupy. Już po maturze kapela zmieniła nazwę na The Boys Next Door, a Cave, choć nadal był jej członkiem, poświęcił się malarstwu – wstępując na wydział sztuk pięknych Caulfield Technical College.
W tym czasie do Australii dotarła rewolta punkowa i goście z The Boys Next Door skłonili się zdecydowanie ku tej muzyce. W 1979 roku kapela doczekała się pierwszych poważnych nagrań studyjnych i pierwszych poważniejszych koncertów. Kiedy jednak okazało się, że nie można mieć nadziei na większy sukces, muzycy wyjechali do Wielkiej Brytanii, gdzie jako The Birthday Party, dzięki wsparciu Ivo Wattsa‑Russela, legendarnego szefa wytwórni 4AD, zaczęli odnosić sukcesy. Do dzisiaj płyty firmowane przez The Birthday Party są bardzo poszukiwane.
Jednak największe sukcesy Cave odniósł z zespołem The Bad Seeds, mimo że początkowo fani The Birthday Party, słysząc zamiast ostrej muzyki wyciszone kawałki, sądzili, że Cave ich zdradził.
W 1984 roku trafił do sklepów krążek From Her To Eternity. Tygodnik New Musical Express obwołał go wtedy jednym z największych osiągnięć w historii rocka. Potem przyszły kolejne płyty: The Firstborn Is Dead, Tender Prey, The Good Son, Let Love In czy Murder Ballads z przebojem wykonanym z Kylie Minogue Where The Wild Roses Grow.
Na każdym z tych krążków Cave w sobie właściwy sposób opisał człowieka podatnego na zło, odkrywającego swoje drugie mroczne ja. W jego tekstach w każdym z nas drzemie morderca, każdego prześladują perwersyjne myśli i mało szlachetne skłonności. Każdy musi być zły, żeby być dobrym i… odwrotnie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o