Bogusław Mec – wspomnienie

0
107
REKLAMA

Jego debiut estradowy miał miejsce w Łodzi, podczas Giełdy Piosenki w 1969 roku. Zaśpiewał tam swoją kompozycję do słów Mariana Piechala Obłąkany kataryniarz. On sam za wrota do swojej artystycznej kariery uważał jednak koncert debiutów w Opolu w 1971 roku. – Pojechałem tam ze swoją propozycją. Będąc debiutantem, byłem mile widziany i nie stanowiłem wówczas konkurencji. Zaśpiewałem tam piosenkę do wiersza Aleksandra Puszkina, której tytuł w polskim tłumaczeniu brzmiał: „To nie był sen, to byłaś ty”. Piosenkę wybrzdąkałem na gitarce i spodobałem się. W nagrodę pojechałem wówczas do Hiszpanii. Otrzymałem na wyjazd szesnaście dolarów do ręki, co było wówczas majątkiem. Przepiękna podróż od Madrytu do Gibraltaru. Nie pamiętam, aby w tamtych czasach ktoś otrzymał tak piękny prezent. Ufundowały go – jako studentowi – moje władze, czyli Rada Naczelna Związku Studentów Polskich.
W rok później na Festiwalu Opolskim wystąpił już jako profesjonalista. Wykonał tam słynny potem szlagier „Jej portret”. – To był piękny prezent od Jonasza Kofty i Włodzimierza Nahornego. Ale nim do tego doszło, szukano mnie. Stwierdzono, że tylko ja jestem w stanie „namalować” ten utwór. Początkowo miał tę piosenkę otrzymać Jerzy Połomski, ale dla niego była ona za nudna. Ta piosenka związała się ze mną. Myślę, że pozostanie już tak do końca. Ale – daj Boże – być niewolnikiem takiego utworu.
Ponadczasowość jego piosenek była efektem należytego doboru muzyki i tekstów. – W tym moim lenistwie uchowała się tak logiczna metoda, że po co iść na ilość. To trochę jak z literaturą. Nie wystarczy tylko czytać, ale trzeba wiedzieć, jakie książki przeczytać. W moich wyborach miałem taki stosunek trochę wyidealizowany i traktowałem to rzeczywiście jak sztukę. Podchodziłem do tego jak do obrazu. A poza tym od „Jej portretu”, bo wcześniej sam komponowałem swoje ballady, każdy następny utwór był kolejnym prezentem. Od kompozytora lub autora tekstu. To były naprawdę wybrane rzeczy.
Wyjątkowy repertuar artysty adresowany był raczej do kobiet. – W większości śpiewałem dla pań. Jako gniewny student nie wyobrażałem sobie, żeby śpiewać dla mężczyzn. Pamiętam, że jeden z naszych wziętych kompozytorów, kiedy zdecydowałem się zaśpiewać „Jej portret”, a nie jego kompozycję, bardzo się wtedy obraził. Mimo że byliśmy po imieniu, przeszedł z mną na pan. Myślę, że właśnie przez ten dobór moje piosenki tak się uchowały.
Z wykształcenia był artystą plastykiem, tych kilka lat temu zapytałem go – czy w jakiś sposób wyobraźnia plastyczna uzupełnia muzyczną? – Byłem wychowywany muzycznie od dziecka, dwanaście lat grałem na skrzypcach. Przy komponowaniu utworu obowiązują jednak pewne kanony i harmonie. Mnie natomiast nigdy nie przeszkadzało przeskoczyć jakiś akord, znaleźć inne brzmienie, wystarczyło, że mi się to podobało. Zawodowcy często pytali, jak ja na to wpadłem, twierdzili, że muzyk tego by tak nie zrobił. To myślenie plastyczne zawsze pomagało mi tworzyć muzykę, a przy tym pozwalało zaskakiwać zawodowców. Kiedy rozmawiałem z aranżerem, tłumaczyłem, jak to ma brzmieć, on słuchał i notował. A przy tym ja z kolei słyszałem, że praca ze mną jest przyjemnością.
Śpiewał przede wszystkim dla kobiet, ale też i kobiety chętnie z nim śpiewały. – Kobiety chciały śpiewać ze mną, to już nie chodziło o to, czy gość przystojny, czy mniej przystojny. Skoro raz zaśpiewałem w duecie, to następne panie chciały, abym tworzył z nimi kolejne duety. A trzeba przyznać, że w takim składzie docierało się już do wszystkich. Duet poprzez rodziców docierał nawet do dzieci. Oczywiście tu jest przede wszystkim piosenka „Mały biały pies”. Był to taki cudowny flirt. Tekst podarował mi Jeremi Przybora w liście. Prosił jakby z trwogą i sobie właściwą delikatnością, żebym przeczytał go dopiero w domu.
Od 2001 roku artysta walczył z białaczką; po kilku latach wydawało się, że pokonał chorobę i wrócił na scenę. W 2008 roku ukazała się jego ostatnia płyta Duety, która obok jednego utworu premierowego zawierała 13 przebojów wykonanych w nowych aranżacjach. Razem z artystą zaśpiewali m.in.: Marysia Sadowska, Justyna Steczkowska, Krzysztof Kiljański, Peter Getz, Marcin Rozynek, Tatiana Okupnik czy Anna Maria Jopek.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o