Był rok 1974

0
119
borowiec1936
REKLAMA

Kiedy patrzę na notowania najważniejszej wtedy Listy Przebojów Rozgłośni Harcerskiej, pochodzące z sierpnia i początku września 1974 roku, na pierwszych miejscach znajduję Rebel, Rebel Davida Bowiego, Can’t Get Enough zespołu Bad Company oraz A Touch Too Much zupełnie zapomnianej dziś grupy Arrows. Myślę sobie, że m.in. przy tych numerach odrabiałem pierwsze zadania domowe w nowym roku szkolnym. No, ale w świecie muzyki działo się tamtego roku o wiele więcej.
Niewątpliwie ważnym zdarzeniem na arenie europejskiej było pojawienie się szwedzkiego zespołu Abba, który po zwycięstwie na festiwalu Eurowizji piosenką Waterloo rozpoczął triumfalny marsz po listach przebojów, stając się niebawem najlepszym towarem eksportowym Szwecji.
Pierwszego stycznia tamtego roku brytyjski przemysł fonograficzny przyznał krążkowi Tubular Bells Mike’a Oldfielda status pierwszej w historii złotej płyty. Pierwszym platynowym singlem stała się wtedy płytka niekoronowanego króla glam rocka – Gary’ego Glittera – I Love You, Love Me, Love. W czerwcu w zestawieniach angielskich Glitter odnotował swój kolejny numer jeden – Always Yours. Glam rock, choć był to jego ostatni dobry rok, usadowił na czele brytyjskich zestawień jeszcze inne single. Formacja Mud miała ich dwa: Tiger Feet oraz Lonely This Christmas, Suzi Quatro – Devil Gate Drive, zespół Paper Lace – Billy Don’t Be A Hero, a grupa Rubettes – Sugar Baby Love.
W USA pełnym blaskiem zaświeciła gwiazda ciemnoskórego piosenkarza, kompozytora, producenta i aranżera – Barry’ego White’a. W lutym White został uhonorowany czterema złotymi płytami, dwoma za dokonania solowe i dwoma za krążki wydane wspólnie z jego 40-osobowym bandem – Love Unlimited Orchestra. Inny ciemnoskóry artysta – Stevie Wonder – zdobył aż pięć statuetek Grammy. W ogóle tamtego roku „czarna muzyka” z sukcesami zaatakowała listy przebojów na całym świecie. Gloria Gaynor została pierwszą diwą disco, zespoły Kool And The Gang (Jungle Boogie), MFSB (The Sound Of Philadelphia), a także George McCrae (Rock You Baby) ze swoimi tanecznymi numerami plasowali się na szczytach zestawień nie tylko w Ameryce, a tzw. filadelfijskie brzmienie (skądinąd ciekawe zjawisko w dziejach muzyki rozrywkowej) miało swoją hossę.
Tamtego roku trzy amerykańskie numery jeden odnotowali na swoim koncie Beatlesi, ściślej trzech z nich i, co oczywiste, każdy z osobna. W styczniowym zestawieniu singlowym tygodnika Billboard przewodził Ringo Starr z piosenką You’re Sixteen, w czerwcu Paul McCartney z utworem Band On The Run i wreszcie w listopadzie John Lennon z Whatever Gets You Thru The Night. A propos Lennona, 28 listopada – w Święto Dziękczynienia – podczas koncertu w Madison Square Garden dołączył w trzech piosenkach do Eltona Johna. Jak się potem okazało był to jego ostatni występ na żywo.
Niewątpliwie dużym wydarzeniem tamtego roku był płytowy debiut wspomnianej wyżej brytyjskiej grupy Bad Company, która, ze względu na znakomity skład, nazwana została supergrupą. Była to bardziej hardrockowa wersja zespołu Free, która zasłużenie zdobyła uznanie zarówno krytyki, jak i amatorów mocnego brzmienia.
Po tamtej stronie Atlantyku rockowe formacje, takie jak choćby Bachman-Turner Overdravie czy Grand Funk, miały się całkiem nieźle i pojawiały się na szczytach zestawień singlowych. Ogólnie jednak muzyka rockowa, a zwłaszcza jej cięższa odmiana, znalazła się 45 lat temu w lekkim impasie. Na rynku płytowym nie pojawiły się nowe krążki firmowane przez Led Zeppelin i Black Sabbath. Zespół Deep Purple wydał, co prawda, krążek Burn, a choć była to płyta solidna, to jednak przyjęta została bez entuzjazmu. Zupełnie kiepsko było z wydanym również tamtego roku krążkiem Stormbringer, choć zawarty nań Soldier Of Fortune cieszył się powodzeniem.
Zdecydowanie lepiej działo się na scenie artrockowej (od lat zwanej progrockową). Zespół King Crimson wydał świetny krążek Red, grupa Yes (choć w czerwcu rozstał się z nią Rick Wakeman) wydała całkiem solidną płytę Relayer, a Genesis – The Lamb Lies Down On Broadway, ostatni album nagrany z Peterem Gabrielem, który zdecydował się opuścić zespół.
Tamtego roku glam rock, mimo sukcesów, przeżywał swoje ostatnie miesiące. Punk błąkał się w muzycznych podziemiach, a disco przygotowywało się do ogólnoświatowego szturmu.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o