Mark Hollis – emocje i cisza

0
47
REKLAMA

Fonograf - Mark HollisDwa lata temu 25 lutego zmarł jeden z najciekawszych i zarazem najbardziej wartościowych twórców muzyki lat 80, lider zespołu Talk Talk – Mark Hollis.

W tamtej dekadzie muzyka zespołu intrygowała mnie, uwodziła subtelną dramaturgią i czarowała ulotnym pięknem. Emocje sprzed lat pozostały we mnie do dziś, są może nawet intensywniejsze, bo dodatkowo osnuła je mgiełka sentymentów.
Czas pokazał, że luty był istotnym miesiącem w historii Talk Talk. Nie mam tu na myśli daty śmierci Hollisa, bo wcześniej od ponad dwóch dekad (nie licząc sporadycznej pracy producenta) artysta zamilkł muzycznie. Odnośnie lutego idzie mi raczej o wydawnictwa fonograficzne, które często ukazywały się właśnie w tym miesiącu. Jednak po kolei.
W 1975 roku dwudziestoletni Mark Hollis, wówczas student drugiego roku psychologii dziecięcej, zachęcony sukcesami punkowych wykonawców przerywa naukę na uniwersytecie w Sussex i wraca do Londynu. Jego wiedza muzyczna, głównie za sprawą brata, Eda (didżeja i menażera grupy Eddie And The Hot Rods), jest jednak rozleglejsza niż u punkowców.

REKLAMA

Gdy Mark powołuje do życia zespół The Reaction i nagrywa jeden z pierwszych utworów – Talk Talk, Ed wspiera go. Co prawda, zespół kończy żywot szybko, jednak Mark się nie poddaje. Starszy brat ponownie przychodzi z pomocą i zaprasza do współpracy porządnych muzyków.
W lutym 1982 roku pojawia się na rynku pierwszy singel firmowany nazwą Talk Talk zawierający piosenkę Mirror Man. Wkrótce potem zespół Duran Duran, posiadający już na koncie kilka przebojów, zaprasza zespół Hollisa na wspólne koncerty.
Po debiutanckim singlu wydany zostaje drugi, będący jakby wizytówką grupy, Talk Talk (nr 1 w RPA), a po nim w lipcu 1982 roku pierwszy album The Party’s Over.
W odniesieniu do pierwszych nagrań zespołu, Tomasz Beksiński na łamach Magazynu Muzycznego – Jazz pisał następująco: Talk Talk oskarżony został o naśladowanie Duran Duran, chociaż muzyka komponowana przez Marka Hollisa była znacznie ciekawsza. Charakteryzował ją przede wszystkim bardzo silny ładunek emocjonalny i bogate brzmienie – prawdziwa „ściana dźwięku” kreowana przez syntezatory.

W 1983 roku pojawiły się single My Foolish Friend oraz Such A Shame. Hollis tak opisywał ówczesną twórczość Talk Talk: Rzecz w tym, że w tym zespole nie ma gitarzysty, co sprawia, że melodie mają większą siłę. Jest sekcja rytmiczna nadająca beat i instrumenty klawiszowe, które eksponują melodię w dużo lepszy sposób niż gitara. W pewnym sensie skład jest bliższy jazzowemu kwartetowi niż zespołowi rockowemu.
Wiosną 1984 roku ukazała się płyta It’s My Life, przyjęta pozytywnie, choć nie w Wielkiej Brytanii. Wreszcie w lutym 1986 roku wydany został znakomity album The Colour Of Spring z przebojem Life’s What You Make It, który z czasem doczekał się przynajmniej kilku wersji coverowych.
Simon Toulson Clark, lider zespołu Red Box, na łamach magazynu Teraz Rock tak mówił o płycie: W okresie „The Coulor Of Spring” Talk Talk wspięli się na absolutne wyżyny, jeśli chodzi o tworzenie piosenek. Zaproponowali niesamowite, naturalne brzmienie, niezwykle zrelaksowaną atmosferę. To dla mnie z całą pewnością jedna z płyt wszech czasów. Ten album brzmiał jak nic innego w latach 80. Prawdziwe arcydzieło.

Rosnąca popularność zaczęła, mimo wszystko, doskwierać Hollisowi. Artysta coraz bardziej chciał spędzać czas z rodziną. Z popularnością przyszła jednak niezależność finansowa, a za nią wolność twórcza, która zaowocowała osobliwą, acz nader udaną podróżą w stronę art rocka na wydanej w 1988 roku płycie Spirit Of Eden. Trzy lata później krążek Laughing Stock zamknął fonograficzną spuściznę zespołu, a łabędzim śpiewem artysty okazał się jego solowy album zatytułowany po prostu Mark Hollis, wydany w lutym [sic!] 1998 roku.
Dla Hollisa, choć tworzył przede wszystkim w latach 80, arsenał elektronicznych instrumentów był wtórny wobec muzyki, o czym tak mówił: Cisza jest najważniejszą rzeczą, jaką mamy. Jedna nuta jest lepsza od dwóch. Duch jest wokół, a technologia, niezależnie od tego jak jest ważna, znajduje się zawsze na drugim planie.
Tuż po śmierci hołd Markowi Hollisowi złożył basista Talk Talk, Paul Webb, a zaraz po nim m.in. członkowie zespołów Duran Duran, Depeche Mode, The The oraz OMD, a także uznani artyści: Steven Wilson, Peter Hammill, Andy Kim, Flea, Marc Almond oraz Peter Gabriel.
Na koniec jeszcze słowa wieloletniego menedżera Talk Talk, Keitha Aspdena, napisane po śmierci artysty: Nie potrafię wyrazić, jak bardzo Mark wpłynął i zmienił moje postrzeganie sztuki i muzyki. Jestem wdzięczny za czas, który z nim spędziłem i za subtelne piękno, którym się z nami dzielił.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments