Carole King i Tapestry

0
106
Fonograf CaroleKingiTapestry
REKLAMA

10 lutego pół wieku temu wydany został album Tapestry. Dzień wcześniej jego autorka, Carole King, skończyła 29 lat. Ten jej drugi solowy longplay wciąż zaliczany jest do najlepszych wydawnictw fonograficznych w historii muzyki rozrywkowej.

To nie był krążek, który w Polsce cieszył się jakąś wyjątkową popularnością. Nie był w żaden sposób rewolucyjny, nie olśniewał ani wyjątkowym brzmieniem, ani nowatorskimi aranżacjami, a jednak ujmował ciepłem szlachetnych kompozycji i, co nie było u nas szeroko rozumiane, solidnymi tekstami. Wartości te należycie docenili Amerykanie, bo Carole King za longplay i pochodzące z niego piosenki otrzymała cztery nagrody Grammy w kategoriach: „Album roku”, „Nagranie roku” (It’s Too Late), „Piosenka roku”(You’ve Got A Friend) oraz „Najlepsze kobiece wykonanie wokalne”. Tapestry był numerem jeden w zestawieniu magazynu Billboard przez 15 kolejnych tygodni. Na listach Billboardu pozostawał przez 313 tygodni, ustępując tylko The Dark Side Of The Moon zespołu Pink Floyd (724 tygodnie). Zdobył tytuł Diamentowej Płyty, a w gronie najlepiej sprzedających się albumów w historii muzyki plasuje się na miejscu 81. Pod względem czasu spędzonego na listach bestsellerów w klasyfikacji generalnej zajmuje pozycję piątą. W roku ubiegłym w rankingu 500 największych albumów wszechczasów magazynu Rolling Stone został sklasyfikowany na miejscu 25. Tyle tytułem rekomendacji.

REKLAMA

W chwili wydania płyty Carole King była już osobą znaną. Rok wcześniej zadebiutowała solowym albumem Writer, ale sławę jako autorka piosenek, do których teksty pisał jej mąż Gerry Goffin, zdobyła jeszcze w latach 60. W tandemie z Goffinem skomponowała ponad 100 piosenek, które wykonywali m.in.: Bobby Vee, Little Eva, Aretha Franklin, Dusty Springfield oraz zespoły The Drifters, The Chiffons, The Monkees, The Byrds, The Animals, a nawet The Beatles.
Album Tapestry został zarejestrowany w studiach nagraniowych wytwórni A&M w styczniu 1971 roku przy wsparciu Joni Mitchell i Jamesa Taylora oraz doświadczonych muzyków sesyjnych. Nie licząc kilku utworów, w których słowa były zasługą Toni Stern i wspomnianego Gerry’ego Goffina, album pozostaje autorskim dziełem Carole King.
Artystka zaoferowała na płycie naturalne, niewyszukane wokale w piosenkach czasem ostrych i pełnych emocji (I Feel The Earth Move), czasem smutnych (So Far Away), ale też pogodnych, a nawet wesołych (Smackwater Jack). Niektóre z kompozycji zdobyły wcześniej sławę dzięki interpretacjom zespołu The Shirlles (Will You Still Love Me Tomorrow) oraz samej Arethy Franklin (You Make Me Feel Like A Natural Woman). King nadała im wszystkim własne, wartościowe interpretacje.

Główne single z albumu z piosenkami It’s Too Late oraz I Feel The Earth Move spędziły pięć tygodni na pierwszym miejscu listy małych krążków Billboard Hot 100. W tej pierwszej, boleśnie szczerej kompozycji ze słowami Toni Stern, artystka śpiewała: W łóżku cały ranek, by oszukać czas… Coś idzie nie tak i trudno temu zaprzeczyć. Jedno z nas się zmienia, lub może oboje przestaliśmy się starać? (…). Jest za późno, kochanie (…) Choć naprawdę próbowaliśmy. Jednak wewnątrz coś umarło i nie potrafię tego ukryć (…). Tak swobodne było życie z tobą (…). Teraz wyglądasz na nieszczęśliwego, a ja czuję się tak głupio (…). Nadejdą dobre czasy, i dla mnie, i dla ciebie. Teraz nie możemy być już razem. Nie odczuwasz tego tak samo? Wciąż lubię to, co mieliśmy i to, że cię kiedyś pokochałam. Jednak jest za późno, kochanie.

Tu, trochę a propos, słowa recenzenta magazynów Downbeat i Vibe, Yoshiego Kato, pochodzące z książki 1001 albumów muzycznych, wydanej w 2005 roku: W Stanach Zjednoczonych jest nieoficjalna tradycja, że studenci pierwszego roku poznają muzykę Simona i Garfunkela – ambitne, często melancholijne refleksje duetu wydają się rozbrzmiewać studenckimi problemami. Z tego samego powodu płyta „Tapestry” powinna być w rozkładzie zajęć każdego pierwszoroczniaka, jako przykład wypowiedzi artystki występującej o własne dziedzictwo i jednocześnie sprawiającej, że słuchacz czuje się jak w domu. Tak naprawdę, domowy klimat przywoływało zdjęcie na okładce wykonane w domu Carole King, w Laurel Canyon, przez fotografa wytwórni A&M, Jima McCrary’ego. Na fotografii artystka siedzi na parapecie, trzyma własnoręcznie utkany, tytułowy (jak należy sądzić) kilim, a u jej stóp, na poduszce siedzi kot, wabiący się (ponoć) Telemach.
Tak sobie myślę, że przecież w dzisiejszych czasach również powstają urokliwe płyty w kobiecych, intymnych, a nawet domowych klimatach (np. Sophie Zelmani), tyle tylko, że Tapestry była tą pierwszą.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze