Cygańska rapsodia

0
148
borowiec1534
REKLAMA

Z nagraniami z płyty A Night At The Opera, na której Rapsodia zalśniła jak perła w koronie, zetknąłem się na przełomie 1975 i 76 roku, a było to oczywiście za sprawą radiowej Trójki, bo o prawdziwej płycie nastolatek taki jak ja mógł wtedy jedynie pomarzyć. Pamiętam, że utwór zafascynował mnie przede wszystkim swoją budową, ale najbardziej przypadła mi do gustu jego ostra rockowa część.
Co by nie mówić, jest to jedna z najsłynniejszych i zarazem najznamienitszych kompozycji w całej historii rocka. Kto wie, czy tak naprawdę nie jest to najsłynniejszy utwór w dziejach muzyki rozrywkowej, bo są tacy, którzy za taką właśnie opinią zdecydowanie się opowiadają. Oto, co o Cygańskiej rapsodii w książce Legendarne przeboje rocka napisał Nathan Brackett: To jedna z najbardziej ambitnych piosenek rocka – fantastyczna wyprawa ścieżkami ballady fortepianowej, opery, gitarowych crescendo i hard rocka.
Gitarzysta zespołu – Brian May, zawsze utrzymywał, że wszystko powstało w głowie Freddie’go Mercury’ego. Frontman Queen napisał większą część utworu w swoim mieszkaniu przy Holland Road w Kensington, a swoje pomysły zapisywał na wielu małych kartkach. Producent Roy Thomas Baker wspominał, że kiedy usłyszał utwór pierwszy raz, Mercury zagrał początek na fortepianie, potem przerwał i powiedział: W tym miejscu zaczyna się część operowa.
Nagrania, po trzech tygodniach prób w Herefordshire, rozpoczęto w Rockfield Studio, w pobliżu Monmouth, 24 sierpnia 1975 roku. Podczas prac nad utworem korzystano z wielu studiów nagraniowych, m.in. Roundhouse, SARM (East), Scorpion i Wessex. Koordynatorem całego przedsięwzięcia był oczywiście Mercury, który według pozostałych członków grupy z góry wiedział, jaki kształt ma kompozycja ostatecznie przybrać.
Prace nagraniowe trwały kolejne trzy tygodnie. Do wyrafinowanej części operowej Brian May, Freddie Mercury i Roger Taylor nagrywali swoje partie wokalne przez kilka dni w sesjach trwających po 10 do 12 godzin, uzyskując 200 osobnych ścieżek. Do rejestracji użyto taśm ósmej generacji, które pod koniec nagrań stały się niemal całkowicie przezroczyste.
Bohemian Rhapsody wydana na singlu 21 października 1975 roku, a miesiąc później na wspomnianym bestsellerowym albumie A Night At The Opera okazała się wielkim przebojem. Mały krążek znalazł się na pierwszym miejscu m.in. w Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Kanadzie, Belgii i Holandii.
Stał się zarazem jedynym singlem, który dwukrotnie osiągnął status UK Christmas Number 1. Pierwszy raz znalazł się na topie na przełomie 1975 i 76 roku, a następnie 16 lat później, już po śmierci Mercury’ego. Za pierwszym razem utwór utrzymał się na 1. miejscu przez dziewięć tygodni, co było najlepszym osiągnięciem od roku 1957. Za drugim razem singel przewodził liście przez 5 tygodni. Łączny czas 14 tygodni na szczycie daje mu czwarty najlepszy wynik w historii zestawień brytyjskich bestsellerów płytowych.
Na finał fragmenty rozbudowanego tekstu (jak przystało na rock‑operę), oczywiście autorstwa Mercury’ego. Przytaczam je niemal dokładnie w tłumaczeniu Wojciecha Manna. Jednocześnie wyjaśniam, że Scaramouche, postać pojawiająca się w tekście, pochodzi z commedii del’arte i jest odpowiednikiem tchórzliwego samochwały.
Czy to prawdziwe życie?/Czy tylko fantazja?/Porwany lawiną,/żadnej ucieczki od rzeczywistości,/otwórz oczy, spójrz w niebo i zobacz,/jestem tylko biednym chłopcem, nie potrzebuję współczucia,/bo jestem z tych, którym łatwo przyszło, łatwo poszło (…)./Jakkolwiek wieje wiatr – to nie ma dla mnie znaczenia./Mamo, zabiłem człowieka,/przystawiłem mu gana do głowy i nacisnąłem spust (…)/Mamo, nie chcę umierać,/czasem żałuję, że się w ogóle urodziłem./Widzę małą ludzką sylwetkę./Scaramouche, Scaramouche, zatańcz fandango./Grzmot i błyskawica, jam bardzo przestraszony./Galileo, Galileo, Galileo figaro/Magnifico. Jam biedny chłopiec, nikt mnie nie kocha./To biedny chłopak z biednej rodziny,/ochrońcie mu życie przed tym okropieństwem./Łatwo przyszło, łatwo poszło, puśćcie mnie wolno./Bismillah! Nie puścimy cię (…)/(Puśćcie mnie.) Nie puścimy cię. (…)/Mamma mia, puśćcie mnie./Belzebub wyznaczył diabła dla mnie …/Więc myślicie, że możecie mnie kamienować i pluć mi w twarz,/myślicie, że możecie mnie kochać i skazać na śmierć./O, nie możecie mi tego zrobić./Muszę się wydostać stąd./Nic nie ma znaczenia, każdy to widzi./Jakkolwiek wieje wiatr.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o