Demiurg show biznesu

0
100
borowiec1438
REKLAMA

Świetny promotor, znakomity, nowatorski menedżer i, niestety, kiepski biznesman. Mimo wpadek był jednym z tych, którzy w przemyśle muzycznym wyznaczyli standardy obowiązujące do dziś. W czasach, kiedy rock and roll był rozrywką mało poważaną, był pierwszym człowiekiem na Wyspach (obok nieco zapomnianego Larry’ego Parnesa), który wydobył ten gatunek z niebytu.
Brian Samuel Epstein urodził się w żydowskiej rodzinie w Liverpoolu. U schyłku XIX wieku jego dziadek, Isaac Epstein, jako osiemnastolatek przybył do Wielkiej Brytanii z Litwy, babcia natomiast pochodziła z Rosji. Jako nastolatek Brian marzył o karierze aktorskiej. Rodzice zafundowali mu więc studia, które podjął w londyńskiej Royal Academy of Dramatic Art, gdzie uczyli się wówczas przyszli słynni aktorzy, tacy jak: Susannah York, Albert Finney czy Peter O’Toole. Brian wytrwał tam zaledwie trzy semestry, jednak artystyczne środowisko istotnie wpłynęło na jego postrzeganie świata.
Brian wrócił do Liverpoolu, gdzie ojciec powierzył mu stanowisko szefa sklepu z płytami. Wtedy też, czytując regularnie fachową literaturę w postaci muzycznego magazynu Mersey Beat, zetknął się z notką o zespole The Beatles. Inna wersja głosi, że jeden z klientów zapytał go o singel grupy. Tak czy siak, Epstein zainteresował się mocno tą mało znaną wówczas kapelą, a wkrótce potem został autorem stałej kolumny w Mersey Beat, stając się, tym samym, człowiekiem dobrze zorientowanym w muzycznej branży.
Pierwszy raz na żywo Epstein zobaczył Beatlesów w klubie Cavern w listopadzie 1961 roku. Miesiąc później członkowie zespołu (perkusistą był wtedy jeszcze Pete Best) spotkali się z nim w jego sklepie, gdzie zaproponował, że zostanie ich menedżerem. Pięcioletni kontrakt został spisany 24 stycznia 1962 roku. Na jego mocy miał otrzymywać 10‑15 procent wpływów. W październiku kontrakt został zmodyfikowany i zagwarantował mu udział w zyskach na poziomie 15‑25 procent. Nawiasem mówiąc, w tamtych latach Epstein pokierował także karierą takich wykonawców jak: Cilla Black, Gerry and the Pacemakers, Billy J. Kramer & The Dakotas oraz The Fourmost.
John Savage, legendarny krytyk rockowy, autor książek England Dreaming oraz Teenage, tak mówił o Epsteinie: Dzięki swoim kontaktom w show‑biznesie załatwił Beatlesom kontrakty w telewizji. Dzięki niemu też zespół prezentował się bardzo efektownie, co w brytyjskim przemyśle rozrywkowym było mile widziane. Beatlesi niemal zawsze występowali w garniturach i pod krawatem, z czym zerwali dopiero w roku 1965, gdy pojawiła się kultura rockowa, narkotyki, a show biznes został wywrócony do góry nogami.
W tamtych odległych czasach dzięki Epsteinowi Beatlesi, by nie występować osobiście w każdej telewizji, zaczęli nagrywać klipy promocyjne. Pod koniec 1965 i na początku 1966 roku swoje nowe single ilustrowali filmikami, które były rozsyłane do nadawców telewizyjnych na całym świecie. Za przyczyną Epsteina stali się też pionierami koncertów stadionowych. Dla przykładu na Shea Stadium przyciągnęli 55 tysięcy fanów. Byli pierwszym zespołem z Wysp, jaki wyruszył na podbój świata. Przed nimi też żadna angielska kapela nie zawładnęła Ameryką.
W dokumentalnym filmie London Calling Simon Napier‑Bell (legendarny menedżer zespołów The Yardbirds i Wham) tak się wypowiedział: Najlepsi menedżerowie to ci, którzy potrafią wykreować nowych wykonawców, dlatego Brian Epstein należał do najwybitniejszych. Trzymał się tych czterech chłopaków, bo czuł do nich sympatię i to raczej bez podtekstów seksualnych (Epstein był gejem – przyp. KB). Uważał się za społecznego wyrzutka, a ci bystrzy, młodzi ludzie rozjaśniali jego życie. Działał z ogromnym uporem, wszędzie słyszał: „nie”, ale się nie poddawał. Pod tym względem był znakomity, choć interesy robił żałosne. Prawa do gadżetów promocyjnych sprzedał za sto funtów, a za rok przyniosły 45 milionów. Beatlesi nie dostali ani pensa. Zagranicą zgodził się na tantiemy w wysokości zaledwie pół pensa od płyty, zespół jednak wylansował.
Beatlesi wybaczali Epsteinowi wpadki, on sam był też dla nich swoistą opoką. Nie tylko załatwiał kontrakty, koncerty, występy w telewizjach oraz nagarnia płytowe, ale również, gdy trzeba było, skutecznie bronił zespołu w mediach. Stał się w pewnym stopniu piątym członkiem grupy, który pokierował jej niezwykłą karierą. Niestety, zmarł młodo, w wieku trzydziestu trzech lat. Powodem było nieświadome przedawkowanie leków.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments