Drugi album Free

0
84
borowiec1740

Wielbicielem muzyki Free zostałem, gdy usłyszałem krążek Fire And Water z hiciorem All Right Now. Ten, jak by nie było, najsłynniejszy album grupy miałem nagrany na taśmie i będąc na początku liceum, odtwarzałem go dziesiątki, a może i setki razy. Potem poznałem płytę Highawy oraz nagrania koncertowe, jednak utwory z drugiej płyty, poza I’ll Be Creepin’ oraz Mourning Sad Morning umieszczonymi na składance The Free Story, przez lata były mi nieznane. Kiedy do nich dotarłem, wydały mi się początkowo zbyt delikatne, ale z czasem w nich również się rozsmakowałem.
Kiedy muzycy zespołu nagrywali swoją drugą płytę, scenicznie stanowili dojrzały zespół, mimo że byli bardzo, bardzo młodzi. Trzeba było mieć nie lada talent, a zarazem nieprzeciętne umiejętności, aby w takim wieku tworzyć i grać taką muzykę.
W 1969 roku z całego kwartetu jedynie Simon Kirke miał skończone 20 lat, Paul Kossoff liczył 19 wiosen, Paul Rodgers dobiegał dwudziestki, a świetny basista Andy Frazer był jeszcze małolatem. Zresztą ten 17‑letni smarkacz był współautorem (wspólnie z Rodgersem) wszystkich utworów zamieszczonych na płycie, co było dowodem na to, że nie tylko dysponował solidnym opanowaniem instrumentu, ale również niepoślednimi zdolnościami kompozytorskimi.
Druga płyta Free pokazała też światu Kossoffa jako… „starego wyjadacza”. To było zdumiewające, że potrafił grać wówczas już tak dojrzale, i to zarówno pod względem doboru środków ekspresji, jak i umiejętności technicznych. Właściwie trzeba przyznać, że Kossoff ani wtedy, ani też później nie próbował epatować fanów brawurowymi palcówkami. Bardziej niż wymiatanie interesowało go kreowanie klimatu. Przy tym wszystkim gitarzysta darował sobie brzmieniowe poszukiwania i eksperymenty z gitarową elektroniką, ciągnęło go bardziej ku graniu melodyjnemu z oszczędną i szlachetną artykulacją. W jego grze dało się odczuć, jak choćby w utworze Broad Daylight, klimaty Claptonowskie, ale to w żaden sposób nie odbierało tej grze świeżości i polotu.
Przy tym wszystkim nie można zapomnieć o perkusyjnym rzemiośle Kirke’a i kapitalnym operowaniu głosem Rodgersa, który wówczas styl muzyki zespołu nazywał soulem i w duchu tego właśnie gatunku śpiewał. Rodgers pokazał też na płycie swoje umiejętności pisarskie, dodając do tworzonych przez siebie tekstów zwroty inspirowane dokonaniami starych mistrzów bluesa.
Lou Gramm, późniejszy frontman zespołu Foreigner, a wtedy muzyk zespołu Black Sheep, tak wyraził się o płycie: Album Free, nazywany przez nas „z kroczem”, miał w sobie cudowne wręcz brzmienie. Jego dynamika i duma owładnęły naszymi sercami. Podobał nam się sposób, w jaki osiągnęli na nim to, co osiągnęli. Sami też chcieliśmy pisać utwory, które miałyby taki wpływ na słuchaczy.
Oprócz wspomnianych kompozycji płyta przyniosła piękne, spokojne utwory w rodzaju Lying In The Sun czy jedynego instrumentalnego Mouthfull Of Grass z początkiem pobrzmiewającym muzyką Bacha. Na krążku znalazły się też: mocno bluesowy Trouble On Double Time, lekko „czarny” Woman i klimatyczny, najdłuższy z wszystkich Free Me.
Całość wieńczył urokliwy utwór Mourning Sad Morning z kojącym brzmieniem fletu Chrisa Wooda z zespołu Traffic. Był to kolejny wyraz nowego wówczas trendu w twórczości Paula Rodgersa, o czym Andy Fraser tak się wyrażał: Była to ta jego część, którą najbardziej kochałem. Cały nastrój zawdzięczaliśmy właśnie Paulowi.
Na koniec kilka zdań o okładce płyty, która stała się powodem wyjątkowej uwagi. Wykonana w Stanach Zjednoczonych przez Rona Raffaelli i firmę The Visual Thing Inc. przedstawiała widzianą od dołu sylwetkę nagiej kobiety w rozkroku. Równie intrygująca była wewnętrzna część rozkładanej obwoluty. Była tam, jak opisano to w książce Heavy Load Free: ta sama atrakcyjna i rozebrana dziewczyna w pustynnej scenerii, otoczona przez różnej wielkości drewniane klocki. Na czterech z nich widniały twarze poszczególnych członków zespołu. Trzymając w dłoni sześcian z „Rodgersem”, modelka delikatnie zdmuchiwała z niego pustynny piasek. Projekt był bardzo pomysłowy. Niewątpliwie.
Okładka, o której z najwyższym uznaniem wypowiadali się najlepsi graficy, znalazła się po latach w ekskluzywnym gronie obwolut, którym poświęcono książkę 100 Best Album Covers. Zasłużenie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o