Eric Burdon

0
41

Należy do grona najbardziej zasłużonych wokalistów w historii rocka. Nawet laicy, za sprawą powszechnie znanego utworu House Of The Raisin Sun, znają jego głos. W miniony poniedziałek ten legendarny artysta skończył 79 lat.
Erica Burdona miałem przyjemność oglądać podczas IV Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty. Wtedy, a było to w 2012 roku, o swoich koncertowych wrażeniach napisałem: Artysta wciąż ma głos jak wodospad. Swój występ rozpoczął klasykiem „Don’t Bring Me Down”. Potem zabrzmiał „Don’t Let Me Be Misunderstood”, było też „San Franciscan Nights” z 1967 roku. Wszystko zostało podane w wybornym rhythm’n’bluesowym sosie. Muszę też przyznać (co zresztą bardzo mi odpowiadało), że kiedy Burdon śpiewał „Sugar in my coffee”, miałem wrażenie, że wraz z nim to ZZ Top łoi swoje teksańskie boogie. Tego wieczoru usłyszeliśmy także „Boom Boom”, „It’s My Life”, a na bis „No More War”. Kiedy jednak w finale zabrzmiał „House Of The Rising Sun” – stało się coś magicznego. Głos Burdona sprawił, że w niejednym oku pojawiły się łzy. Było to przejmujące, piękne, wokalnie imponujące wykonanie.

REKLAMA

Eric Burdon urodził się 11 maja 1941 roku w Walker-on-Tyne, dzielnicy szkockiego miasta Newcastle. Ten niezwykły, obdarzony silnym „czarnym” głosem artysta światową sławę zdobył jako solista zespołu The Animals. Było to w pierwszej połowie lat 60. Wcześniej jednak Eric, jeszcze jako dzieciak, zetknął się ze światem muzyki w najlepszym wydaniu.
W internecie można znaleźć informacje, że jako 11-latek prywatnie rozmawiał z Louisem Armstrongiem i palił z nim marihuanę. Może i tak było, ale czy Armstrong miałby tak niefrasobliwe podejście do smarkacza? Mniejsza z tym, trzy lata później Eric pomagał wejść do klubu zagubionemu bluesmanowi Big Billowi Broonzy’emu. W tamtej odległej dekadzie poznał też Sonny’ego Boya Williamsona i wziął udział w jego sesjach nagraniowych.
W 1955 roku Eric rozpoczął naukę w Clayton Road Art College, gdzie poznał Johna Steela, z którym założył jazzowy zespół The Pagan Jazzmen. Wkrótce jednak chłopcy zaczęli grać bluesa i zmienili nazwę na The Pagans. Ponoć szczególny wpływ na karierę artysty wywarł koncert Muddy’ego Watersa – legendarnej gwiazdy elektrycznego bluesa. Burdon miał wtedy 17 lat.
Na początku lat 60. artysta opuścił swoje rodzinne Newcastle i udał się do Londynu. Tam, od czasu do czasu, pojawiał się w grupie Blues Incorporated Alexisa Kornera – ojca chrzestnego brytyjskiego bluesa. We wrześniu 1963 roku powrócił do Newcastle i wstąpił do zespołu Alan Price Rhythm & Blues Combo. W styczniu 1963 roku grupa ta zmieniła nazwę na The Animals, przyjętą ponoć na cześć przywódcy gangu The Squatters, zwanego Animal Hogg.
Z Animalsami, po przeniesieniu się muzyków do Londynu, Burdon nagrał całą serię znakomitych utworów, zyskując sławę najwybitniejszego interpretatora rhythm’n’bluesowego w Wielkiej Brytanii. Niestety, starcie różnych osobowości doprowadziło do zawieszenia działalności grupy.

W kwietniu 1967 roku artysta wydał swój pierwszy solowy album Eric Was Here, który był firmowany jako Eric Burdon & The Animals. Wkrótce stworzył nowy zespół złożony ze znakomitych brytyjskich muzyków i ruszył z koncertami po zachodnim wybrzeżu USA. Formacja, co warto podkreślić, wystąpiła na pierwszym z wielkich festiwali rockowych – Monterey Pop Festival, w czerwcu 1967 roku. Grupa nagrała cztery solidne albumy, które uczyniły z Eric Burdon & The Animals (przemianowanych następnie na Eric Burdon & The New Animals) jeden z głównych zespołów amerykańskiego rocka psychodelicznego.
Po rozpadzie formacji w 1969 roku artysta dołączył do amerykańskiego zespołu War, z którym ponownie odniósł sukces. War wyróżniał się tym, że swobodnie łączył jazz, blues, rock, soul, rhythm and blues z elementami muzyki latynoskiej. Z tym kalifornijskim bandem jeden ze swoich ostatnich jamów zagrał Jimi Hendrix, serdeczny kumpel Erica.
Po okresie śpiewania z War Burdon współpracował ze znakomitym muzykiem Jimmym Witherspoonem, efektem tej kooperacji był bluesowy album Guilty. Potem kariera Burdona toczyła się niestety mniej interesująco. Na szczęście, po okresie zapaści twórczej i alkoholowo-narkotycznych jazdach, w latach 90. artysta powrócił do formy. Tak było w minionej dekadzie, a dowodziły tego koncerty oraz bardzo dobre płyty: My Secret Life z 2004 roku oraz dwa lata późniejsza Soul of a Man. Jego dotychczasową dyskografię zamyka wydany w 2013 roku album ‚Til Your River Runs Dry.
Na koniec warto wspomnieć, że w 2008 roku magazyn Rolling Stone opublikował listę 100 najlepszych wokalistów wszech czasów. W zestawieniu tym Burdon został sklasyfikowany na 57. miejscu.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o