Floydowska farma

0
40
borowiec1704

Pamiętam, z jaką atencją nagrywałem album prezentowany w radiowej audycji Mini‑max Piotra Kaczkowskiego. Wtedy polubiłem ten krążek, podobał mi się. Od lat jednak śmiem twierdzić, że nie ma on w sobie takiej mocy i tyle ponadczasowego uroku, ile ciągle odnajduję w muzyce zarejestrowanej na płytach Wish You Were Here, a zwłaszcza Dark Side Of The Moon. Być może jednak to tylko wypadkowa gustu i sentymentów, a nie odniesienie do prawdziwej wartości, ale mniejsza z tym.
Album Animals powstawał w czasie, gdy na Wyspach Brytyjskich triumfował punk rock, tworzony przez młodych, zbuntowanych smarkaczy, którzy dokonania takich zespołów jak Pink Floyd mieli w głębokiej pogardzie. Taki stan rzeczy spowodował zapewne to, że Floydzi poszli w kierunku mocno rockowych brzmień i stworzyli płytę inną niż poprzednie, nie lepszą, ale za to zdecydowanie ostrzejszą.
Recenzent tygodnika Melody Maker pisał: Album stanowi trzecią część trylogii. Temat alienacji (The Dark Side Of The Moon) i samotności (Wish You Were Here) podany został w opakowaniu wszechogarniającego humanizmu, w całej pełni dochodzącego do głosu – w serii karykatur szokujących nie mniej niż bluźnierstwa Johnny’ego Rottena. Być może zespół powinien zmienić nazwę na Punk Floyd.
Prace nad płytą ruszyły wiosną 1976 roku. Muzycy postanowili umieścić na krążku utwory Gotta Be Crazy oraz Raving And Drooling, z których zrezygnowali w czasie nagrywania Wish You Were Here. Utwory były na tyle dobre, że nie należało z nich rezygnować. Roger Waters dopisał jednak do nich zupełnie nowe teksty, zmieniając jednocześnie tytuły kompozycji na Dogs i Sheep. Potem skomponował jeszcze jedno nagranie, które zatytułował Pigs. Powstała swoista muzyczna farma, a płyta zawierająca takie utwory mogła mieć tylko jeden tytuł – Animals.
Wszelkie prace nagraniowe postępowały w zaciszu własnego studia Britannia Row, bez pośpiechu, bo, po raz pierwszy od lat, nikt nie czekał na zwolnienie studia. Muzycy mogli więc sobie pozwolić na wielokrotne powtórki, a także, w zależności od potrzeb, na krótsze lub dłuższe przerwy w rejestracji. Wszystko to miało stosowny wpływ na ostateczny efekt, który wypadł naprawdę okazale. Po ukazaniu się płyty fachowcy bardzo wysoko ocenili poziom realizacji dźwięku, uznając ją pod względem technicznym za najlepiej nagraną płytę w dziejach fonografii. Kilka lat później palmę pierwszeństwa odebrał jej kolejny album grupy – The Wall.
Zgodnie z założeniem okładka Animals była surrealistyczna, ale jednocześnie miała symboliczny związek z treścią. Muzycy zamówili w niemieckiej fabryce balonów wielki, ponad 13‑metrowy model nadmuchiwanej różowej świni, którą zaplanowali sfotografować na tle zabytkowej elektrowni w Battersea, mającej być symbolem industrialnego i zdehumanizowanego świata. Było z tym przedsięwzięciem sporo problemów. Utrzymująca balon lina zerwała się, a potężna świnia poszybowała w przestworza, wzbudzając zdumienie tych, którzy natknęli się na nią podczas lotu samolotem. Ostatecznie świnia powróciła na ziemię w miejscowości Kent.
Powszechnie uznano, że płyta jest zwrotem w karierze grupy. Zwrotem ku muzyce mniej wyszukanej formalnie, mniej wymyślnej kolorystycznie i zdecydowanie bardziej rockowej. Grupie zarzucano jednak twórcze wyjałowienie, brak pomysłów i miałkość kompozycyjną. Twierdzono, że jedynie 17‑minutowy utwór Dogs jest w stanie się obronić, a wmontowane w jego środek, przepuszczone przez wokoder ujadanie psów brzmi nader interesująco. Z kolei utwory zamieszczone na drugiej stronie płyty – Pigs (Three Different Ones) i Sheep, gdyby nie ich długość, mogłyby się znaleźć na singlach i, kto wie, może nawet stałyby się przebojami. Całość została spięta swoistą klamrą – niemal identycznie brzmiącymi balladami w postaci pierwszej i drugiej części kompozycji Pigs On The Wing.
Tekstowo Animals była najbardziej spójną i najgłębszą myślowo propozycją zespołu. Słowa autorstwa Watersa właściwie zdominowały muzykę. Wszystko utrzymane zostało w tonie sarkastycznym, ukazując społeczeństwo pod postacią zwierząt. Świnie to bezwzględni cyniczni przywódcy, psy to obłudni, podejrzliwi intryganci, owce natomiast to zastraszeni, bierni wykonawcy poleceń i rozkazów.
Zimą 1977 roku płyta Animals rozchodziła się bardzo dobrze, ostatecznie osiągnęła drugie miejsce na liście bestsellerów w Wielkiej Brytanii oraz trzecie na liście magazynu Billboard w Stanach Zjednoczonych.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o