Force Majeure

0
29
borowiec1809
REKLAMA

Jeśli chodzi o ten zachodnioniemiecki band, to jego dokonania z lat 1975‑1980 pozostały szczególnie mi bliskie. Nie powinno to dziwić, bo w gruncie rzeczy był to najważniejszy okres w twórczości, istotnie wpływający na jego muzykę tworzoną w kolejnych dekadach.
Oczywiście ktoś powie, że przecież płyty zespołu Edgara Froesego wydane w pierwszej połowie lat 70 dzięki awangardowemu podejściu do materii dźwiękowo‑brzmieniowej były ważne. No cóż, nawet jeśli przyznałbym rację, to w większości przypadków tamte krążki nie zawierały ani szczególnych walorów melodycznych, ani pulsu rytmicznego, dzięki czemu były dla mnie produkcjami wysoce niestrawnymi. Jedyne, czym mogły ekscytować, to niecodziennym klimatem dźwiękowym i ciężką medytacyjną atmosferą. Płyta Force Majeure do dziś stanowi dla mnie szczególne osiągnięcie melodyczno‑brzmieniowe Niemców, stojące w zasadniczej opozycji do ich „pionierskich” albumów.
Zanim o albumie, kilka stosownych słów o liderze. Zmarły w styczniu 2015 roku Edgar Froese związał się ze sceną muzyczną jeszcze w początkach lat 60‑tych. Muzykowanie nie przeszkodziło mu jednak w ukończeniu malarstwa i grafiki na zachodnioberlińskiej Akademie der Künste.
W 1967 z formacją The Ones zagrał w ogrodzie Salvadora Dali w Cadaques w Hiszpanii, gdzie muzyka stanowiła tło dla wystawy rzeźby. Dali powiedział mu wówczas, że już dawno zrozumiał pewną prawdę, w świetle której nigdy nie należy mówić, że coś jest niemożliwe, bo skoro się już to pomyślało, tym samym owo „to” jest możliwe. Ponoć był to punkt zwrotny w karierze Froesego.
W październiku 1967 roku doszło do założenia formacji Tangerine Dream, której nazwę Froese zaczerpnął z tekstu piosenki Beatlesów Lucy in the Sky with Diamonds.
Po nagraniu pierwszego albumu Electronic Meditation Klaus Schulze, który wspierał Froesego, odszedł, a zastąpił go Chris Franke. W maju 1971 Froese przyjął do grupy utalentowanego, 19‑letniego klawiszowca – Petera Baumanna.
W składzie Froese‑Franke‑Baumann zespół Tangerine Dream działał do grudnia 1977 roku. W tym czasie wykrystalizował się jego styl muzyczny, który nie rezygnując z wyrafinowanych klimatycznie suit nagrywanych z ciągle rosnącym udziałem elektronicznego instrumentarium, skupiał uwagę na coraz staranniej budowanych walorach rytmicznych i melodycznych kompozycji.
U schyłku dekady przyszedł czas na płytę Force Majeure, która po odejściu Baumanna i nagranym ze Stevem Jolliffem albumie Cyclone stała się efektem współpracy duetu Froese – Franke z grającym na instrumentach perkusyjnych Klausem Krügerem. Wsparcia udzielił też grający na wiolonczeli inżynier dźwięku Eduard Meyer. Płyta była rejestrowana w sierpniu i wrześniu 1978 roku w zachodnioberlińskich studiach nagraniowych Hansa.
Force Majeure wypełniły trzy dźwiękowe obrazy utrzymane odpowiednio w impresjonistycznym, romantycznym oraz surrealistycznym tonie.
Gdy się słucha początkowych minut tytułowej kompozycji, można odnieść wrażenie, że oto jakieś mroczne misterium, w którym na tle długiej syntezatorowej frazy słychać delikatne brzmienie wiolonczeli. Kolejne części pokazują jednak, że ta wypełniająca pierwszą stronę płyty suita stanowi bardzo zróżnicowaną, a zarazem wielonastrojową kompozycję, w której podziwiać można kapitalną współpracę Klausa Krügera z pozostałymi muzykami.
Rozpoczynająca się od gitarowych riffów Cloudburst Flight to właściwie kwintesencja świetnego, a zarazem nośnego utworu elektronicznego. W tej mini‑suicie w pewnym momencie następuje fragment zagrany przez Froesego na gitarze elektrycznej. Nie bez racji uważa się, że jest to jedna z najlepszych solówek gitarowych w całej dyskografii Tangerine Dream.
Ostatni utwór, Thru Metamorphic Rocks, zbudowany został z dwóch kontrastowych elementów: względnie krótkiej introdukcji – stanowiącej bardziej art‑rockowe oblicze zespołu, oraz części zbudowanej na poddawanym najrozmaitszym deformacjom akompaniamencie.
Force Majeure, wydana oryginalnie na przeźroczystym winylu, pozostaje w dyskografii zespołu czwartym najlepiej sprzedającym się albumem w historii. Na liście bestsellerów w Wielkiej Brytanii dotarła do miejsca 26., co (jak na płytę z takim rodzajem muzyki) było sporym osiągnięciem. W moim prywatnym rankingu natomiast, do dziś mieści się w czwórce płyt Tangerine Dream, które najchętniej słucham.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o