Idol i outsider

0
128
borowiec1908
REKLAMA

Nagrania tego legendarnego piosenkarza zarejestrowane w ostatnich latach – w porównaniu z jego starymi przebojami – należy umieścić w zupełnie innym wymiarze muzycznym. To świadomy wybór samego artysty, o którym tak się wypowiadał: Sięgam po wiersze Grochowiaka, Gajcego, Herberta. To ciekawe i piękne utwory, które nijak się mają do moich starych szlagierów.
Pół wieku temu (z okładem) jego wydawnictwa fonograficzne rozchodziły się w kilkusettysięcznych nakładach, a jego nostalgiczne przeboje nuciły przedstawicielki kilku pokoleń. Pamiętam, że byłem małym brzdącem bawiącym się żołnierzykami, kiedy moja mama przy domowej krzątaninie podśpiewywała jego piosenki. Ba, nawet moja prababcia, która w tamtych latach była moją troskliwą opiekunką, śpiewanie pana Piotra lubiła równie mocno.
Urodził się w Lublinie w 1942 roku, ukończył historię sztuki na KUL‑u. Estradową karierę rozpoczął w lubelskim Teatrze Lalki i Aktora, kabarecie Czart oraz teatrze Akademii Medycznej Dren 59. Miał 21 lat, gdy wziął udział w II Ogólnopolskim Konkursie Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Zdobył tam IV nagrodę. Rok później zadebiutował przed szeroką publicznością na II Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Jesienią 1964 roku najpierw znalazł się w Zagrzebiu, gdzie uczestniczył w Festiwalu Teatrów Studenckich, a następnie pojechał do Turku, by wziąć tam udział w II Polsko‑Skandynawskim Tygodniu Studentów. W Zagrzebiu młodego artystę zauważył Andrzej Korzyński, kierownik zespołu Ricercar 64. Nawiązanie współpracy z Korzyńskim stało się momentem zwrotnym w karierze Szczepanika. W styczniu 1965 roku wraz z Ricercar 64 zarejestrował Zabawę podmiejską oraz Żółte kalendarze, a trzy miesiące później (dla Polskich Nagrań) materiał, jaki znalazł się na jego pierwszej „czwórce”, która – ustanawiając rekord – sprzedała się w nakładzie blisko 400 tysięcy egzemplarzy.
W kwietniu 1965 Zabawa podmiejska znalazła się na drugim miejscu plebiscytu na Radiową Piosenkę Miesiąca. Żółte kalendarze zwyciężyły w marcowej edycji i stanęły na czele opublikowanej przez Sztandar Młodych pierwszej Listy Przebojów „Radiowego Klubu Nastolatków”. Ostatecznie stały się przebojem roku. W tamtym historycznym zestawieniu Sztandaru w pierwszej dziesiątce wylądowały jeszcze trzy jego piosenki. Na miejscu drugim znalazła się Goniąc kormorany, na pozycji piątej Lepiej nie pytaj, a na dziewiątej Puste koperty. Z kolei tytuł Radiowej Piosenki Października roku 1965 otrzymała kompozycja Nie jestem sobą. Miesiąc później na szczycie tej listy uplasował się przebój Dzień niepodobny do dnia.
W styczniu 1966 roku tytuł Radiowej Piosenki Miesiąca zdobył utwór Nigdy więcej, a w sierpniu Kochać. W marcu roku 1967 na szczycie tego zestawienia uplasowała się Przyszła do mnie nostalgia, dwa miesiące później Jutro bez ciebie, w czerwcu natomiast Jesteś tu.
Dwadzieścia lat temu wytrawny znawca tematu, Witold Filer o sztuce piosenkarskiej artysty tak pisał: Szczepanik w szczególny sposób odbiegał od polskiej normy. Nie pociągała go krzykliwość beatu, od tradycyjnych solistów piosenki estradowej różnił szlachetny spokój śpiewania. Był w nim niesłychanie współczesny, co doceniał Korzyński. I niesłychanie słodki, co doceniały fanki.
Szczepanik nie tworzył swoich tekstów – te m.in. pisali dla niego Andrzej Tylczyński (Kochać, Goniąc kormorany, Nigdy więcej), Franciszek Walicki (Puste koperty) czy Jerzy Miller (Żółte kalendarze, Zabawa podmiejska). Zawsze jednak przykładał wielką wagę do tego, co śpiewa. – Każdy z autorów, zanim napisał dla mnie tekst, siadał i słuchał, co mam mu do powiedzenia – mówił w Magazynie Kuriera Lubelskiego. – Długo gadaliśmy o wielu sprawach. O życiu, o piosenkach, o zdrowiu, o chorobach, o różnych takich. Oni mnie poznawali w ten sposób. I tak powstawały piosenki, których słowa dzisiaj traktuję, jakbym to ja je napisał. Jakby z mojego wnętrza wyszły.
W połowie lat 60. piosenki Szczepanika pojawiły się w telewizji, a wycinane z czasopism fotografie artysty znajdowały swoje miejsce w pokojach nastolatek. Kto wie, może – z perspektywy czasu – należałoby mówić wtedy o zjawisku szczepanikomanii?
Mimo olbrzymiej popularności artysta nie czuł się dobrze w roli idola, co więcej, jak sam przyznaje, nigdy nie był swoim fanem, nigdy też nie zabiegał o wywiady i wolał raczej pozostawać typem samotnika.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o