Krzysztof Krawczyk

0
115
REKLAMA

Fonograf - Krzysztof KrawczykWe wrześniu skończyłby 75 lat. Niestety, w minionym tygodniu odszedł, chodź kilka dni wcześniej wydawało się, że będzie dobrze. W sobotę został pochowany na cmentarzu w podłódzkich Grotnikach.
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych, gdy jego kariera solowa rozwijała się na dobre, dla zwolenników rocka był postacią z zupełnie innej bajki. Pamiętam, że w gronie moich kumpli i starszego kuzynostwa raczej ironizowało się na temat jego ogólnopolskich hitów. Pamiętam też jednak, że zdecydowanie inne zdanie miały nasze koleżanki, siostry, mamy i babcie, które najzwyczajniej go uwielbiały.
Co by nie mówić, był artystą o wspaniałej barwie i nieprzeciętnej sile głosu. Czy ten wyjątkowy dar w pełni spożytkował? Chyba na zawsze pozostanie to kwestią otwartą. Gdyby w latach 70. regularnie nagrywał płyty i występował w Stanach Zjednoczonych lub w Wielkiej Brytanii, mógłby stać się multimilionerem.
Dla mnie, tak poza wszystkim, Krzysztof Krawczyk zawsze będzie się kojarzył z pierwszym poważnym koncertem, jaki przeżyłem. Było to bodaj w roku 1968. Dla ówczesnego ośmiolatka było to wydarzenie bardzo wyczekiwane. Przez tydzień liczyłem dni, kiedy to wraz ze znacznie starszym kuzynem udam się na koncert Trubadurów do tarnowskiego teatru. Doczekałem się i zobaczyłem wspaniały (jak dla brzdąca) występ, w którym Krawczyk i jego koledzy zaśpiewali moje ulubione hity w rodzaju Przyjedź mamo na przysięgę, Znamy się tylko z widzenia, czy przede wszystkim Kasia. Minęło ponad pięć dekad, a ja wciąż mam tamtego Krzysztofa Krawczyka i ówczesnych Trubadurów przed oczami.

REKLAMA

W Trubadurach Krawczyk występował od samego początku, czyli od 1963 roku przez dziesięć kolejnych lat. Z zespołem zarejestrował hity, które w latach 60. i 70. nuciła cała Polska. Oprócz wspomnianych były to m.in. Krajobrazy, Ej, Sobótka, Sobótka, Będziesz ty, Cóż wiemy o miłości, czy Byłaś tu. Ten ostatni w opublikowanym 7 lipca 1968 roku pierwszym wydaniu Ogólnoklubowej Listy Przebojów tygodnika Panorama zwyciężył, wyprzedzając wspomniany hit Znamy się tylko z widzenia. W pierwszej dwudziestce znalazły się wówczas jeszcze trzy inne piosenki Trubadurów.
Gdy w latach 70. Krawczyk rozpoczął karierę solową, wydawało się, że przeboje Jak minął dzień, Pamiętam ciebie z tamtych lat, Parostatek, czy Rysunek na szkle poniosą go ku światowym estradom. W roku 1977 podpisał kontrakt z zachodnioniemieckim Polydorem, ale skończyło się na nagraniu dwóch singli. W USA dotarł do klubów Las Vegas, ale wypadek samochodowy wyłączył go z pracy na szereg miesięcy. W latach 90. wrócił do Polski.

W roku 2000 wystąpił przed papieżem podczas Pielgrzymki Narodowej połączonej z wręczeniem złotej płyty za nagranie Ojcu Świętemu śpiewajmy. W tym samym roku nagrał z Goranem Bregoviciem album Daj mi drugie życie, promowany m.in. przez przeboje: Mój przyjacielu, Gdybyś była moja i Płatna miłość. W roku 2002 wydał krążek pt. …Bo marzę i śnię, który przez wiele tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu listy najchętniej kupowanych płyt w Polsce, zdobywając status platyny.
Wiosną 2004 roku Krawczyk nagrał kolejną płytę To, co w życiu ważne. Promującym ją singlem był utwór Lekarze dusz, zarejestrowany wraz z Muńkiem Staszczykiem. Na albumie znalazł się również przebój Trudno tak (razem być nam ze sobą…), nagrany w duecie z Edytą Bartosiewicz.
Na przełomie lat 2007 i 2008 wydawany przez wydawnictwo Agora Leksykon Krzysztofa Krawczyka zyskał miano podwójnej platyny. Kolekcję promował wtedy utwór Życie jak wino.

W listopadzie 2009 roku w sprzedaży pojawiła się kolejna solowa płyta artysty, zatytułowana Nigdy nie jest za późno, na której znalazła się piosenka Z kobietami to różnie bywało, nagrana z Danielem Olbrychskim.
Pod koniec kwietnia 2011 ukazał się album pt. JP II. Abba Ojcze, który Krzysztof Krawczyk zarejestrował z okazji beatyfikacji Jana Pawła II.
W lutym 2017 wydał album pt. Psalmy Dawidowe, zawierający niepublikowane dotąd na jednej płycie utwory, które w ciągu kilku dekad powstawały jako owoce poszukiwań i duchowej przemiany po tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w jego życiu.
W 2018 roku Krawczyk świętował 55-lecie kariery muzycznej. W marcu tamtego roku jego album pt. Wiecznie młody został nominowany do nagrody Fryderyka w kategorii Album roku – muzyka korzeni.
Krzysztof Krawczyk nie był bez wad (jak każdy), jednak wszyscy, którzy go poznali zawsze mówili, że to człowiek dobry o wielkim sercu, a to chyba nawet ważniejsze niż jego wyjątkowy głos.
W minioną sobotę na pogrzebie, zgodnie z jego wolą zagrała orkiestra dęta, a do trumny włożono mu mikrofon oraz ciemne okulary, które nosił podczas swoich występów.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze