Maria Koterbska

0
148
REKLAMA

Fonograf - Maria KoterbskaOdeszła w minionym tygodniu, w pięknym wieku, bo w lipcu skończyłaby 97 lat. Była jedną z największych gwiazd polskiej estrady lat 50. i 60. Choć już w erze big-bitu uważano jej piosenki za staromodne, to jednak nie można było im odmówić ponadczasowego uroku.

Dawno temu, gdzieś w połowie lat 60., gdy byłem zupełnym brzdącem i bawiłem się w piaskownicy, wspólnie z innymi dzieciakami podśpiewywałem jej piosenkę Karuzela. Trzeba przy tym przyznać, że mojej podwórkowej ferajnie znane były również inne piosenki pani Marii, ot jak choćby Parasolki czy Serduszko puka w rytmie cza-cza. Wcześniej, bo jeszcze w latach 50. cała Polska – jak pisał o tym Witold Filler – śpiewała wraz z nią, że brzydula i rudzielec – niby nic, a znaczy wiele czy też wio koniku, a jak się postarasz.
Była artystką cenioną za szyk i elegancję, a jednocześnie za niezwykłą pogodę ducha i wielką życzliwość. Nie bez przyczyny Ryszard M. Groński, znawca scenicznych trendów, pisał o niej: Koterbska to lekcja kultury na estradzie.
Piosenkarka urodziła się 13 lipca 1924 roku w Białej (dziś Bielsko-Biała), jako córka pianistki Janiny Mirowskiej i dyrygenta lwowskiego chóru Echo Władysława Koterbskiego. Muzyki uczyła się od wczesnego dzieciństwa, uczęszczając zarazem do szkoły baletowej.
Jej estradowa kariera rozpoczęła się właściwie przypadkowo, gdy jako młoda studentka farmacji odśpiewała szalenie popularny w końcu lat 40. przebój Stary młyn. Było to podczas jej pierwszego występu przed szeroką publicznością w sylwestrowym programie katowickiego Teatru im. S. Wyspiańskiego Studenci i aktorzy – Warszawie w 1949 roku. Dzięki temu występowi, niemal z marszu – jak można o tym przeczytać w Leksykonie Polskiej Muzyki Rozrywkowej Ryszarda Wolańskiego – rozpoczęła współpracę z prowadzoną przez Jerzego Haralda Orkiestrą Taneczną Rozgłośni Śląskiej Polskiego Radia, śpiewając solo oraz w tercecie Nas-Troje.

REKLAMA

W 1952 roku artystka trafiła do krakowskiego Teatru Satyryków i nawiązała współpracę nagraniową ze słynnym już wówczas Stefanem Rachoniem.
W 1955 roku zaśpiewała wspomnianą piosenkę Karuzela w filmie Irena do domu, komedii, którą reżyserował Jan Fethke. Ponoć zlecenie wykonania piosenki otrzymała od kierownika produkcji.
Na planie filmowym piosenkarka zaprzyjaźniła się z odtwórczynią roli tytułowej – Lidią Wysocką. Wkrótce potem obie artystki założyły kabaret – Wagabunda, z którym przez dwanaście lat objechały Polskę i sporą część polonijnego świata. W przerwach między występami w Wagabundzie Koterbska wzięła udział w wielu imprezach estradowych, tak krajowych, jak i zagranicznych, śpiewając w popularnych wówczas programach Zgaduj zgadula oraz Podwieczorek przy mikrofonie.
W tamtym czasie jej wspomniane przeboje, a także kolejne szlagiery, jak Nie o mnie czy Tak w Polskę iść królowały na antenie radia, brzmiały też na dancingach i wszelkiego rodzaju potańcówkach od Bałtyku po Tatry.
W 1963 roku na festiwalu w Sopocie artystka zdobyła drugą nagrodę za piosenkę Odejdź smutku, a wkrótce potem do kolekcji dołączyła nagrody zdobyte na festiwalach w Lublanie i Belgradzie.

W roku 1964 w plebiscycie radiowym otrzymała tytuł Piosenkarki Dwudziestolecia. To nie był przypadek. W Gwiazdozbiorze estrady polskiej Witold Filler rzecz tak ujął: Ludzie przepadają za Koterbską, bo zjawia się ona na estradzie, by nieść uśmiech i radość. Nie wykonywała piosenek ambitnych – wykonywała piosenki, które chcieli z nią wszyscy śpiewać. Miały chwytliwe rytmy, ale dobrze napisany tekst. Nie kreowały nowych poetyk lecz wyróżniała je sugestywność szlagwortów.
Smutną ciekawostką pozostaje przy tym fakt, że tak popularna piosenkarka dopiero w 1975 roku zdobyła swoją pierwszą Złotą Płytę. Koterbska nie miała też szczęścia do występów w Opolu i honorowe Grand Prix otrzymała dopiero w 1987 roku. W tamtej dekadzie, co godne podkreślenia, wielokrotnie zasiadała w jury opolskiego festiwalu.
W dorobku artystycznym artystki znalazło się też szereg recitali zrealizowanych w ośrodkach telewizyjnych w Katowicach, Warszawie i Wrocławiu, m.in. Ona w roli głównej, Przeboje Marii Koterbskiej, Gwiazdy i Gwiazdeczki oraz Jubileusz. W programach tych występowała solo oraz z synem, piosenkarzem i aktorem Romanem Franklem.
W 1996 roku za wybitne osiągnięcia w sztuce estradowej piosenkarka została uhonorowana Nagrodą Artystyczną Polskiej Estrady Prometeusz. Tamtego też roku podczas galowego koncertu w Sopocie otrzymała Diamentowy Mikrofon. Mocno wzruszona, już wtedy starsza pani, niestety nie miała sił, by wyśpiewać wszystkie bisy, jakich domagała się od niej równie wzruszona publiczność.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze