Master Of Reality

0
90
borowiec1930
REKLAMA

To krótki album, a muzyka nań zawarta brzmi zaledwie trzydzieści cztery minuty. Potwierdzał jednak fakt, że siła longplaya (każdego) tkwi w jakości przedstawionego materiału, a niekoniecznie w tym, ile on trwa. Muzycy zespołu zamiast kombinować z rozbudowanymi kompozycjami zaserwowali materiał zwarty, skondensowany i właściwie pozbawiony słabych punktów.
Już na debiutanckim krążku, mimo że opierał się na patentach bluesowych, Black Sabbath zaprezentował własny styl i oryginalne brzmienie. Drugi krążek, Paranoid, pokazał, że styl się skrystalizował, ale dopiero Master Of Reality przedstawił jego ostateczne szlify. Odpowiednie proporcje instrumentów i selektywne brzmienie po „brudach” poprzednich albumów stanowiło nową jakość.
Płyta była nagrywana od lutego do kwietnia 1971 roku w londyńskim studio wytwórni Island, a jej producentem, podobnie jak dwóch poprzednich, był Rodger Bain.
Trzeci album „Sabbatów” to właściwie tylko sześć utworów, wzbogaconych dwiema instrumentalnymi, zagranymi wyłącznie przez Tony’ego Iommi’ego miniaturkami. Pierwsza z nich – Embryo mogła uchodzić za wstęp do kolejnego na płycie Children Of The Grave i brzmiała jak wprawka początkującego gitarzysty, co dla mnie było pewnym dziwactwem. Druga – Orchid wyróżniała się już całkiem zgrabną formą i udaną melodią.
W utworach Children Of The Grave, Lord Of This World oraz Into The Void – Iommi, by uniknąć bólu pokaleczonych palców, obniżył strój gitary. Ból był spowodowany wypadkiem, w wyniku którego stracił opuszki dwóch palców prawej ręki. Taki stan dłoni wymagał zmiany techniki gry oraz zastąpienia normalnych strun cieńszymi. W tamtym czasie gitarzysta ukrywał ów fakt i twierdził: zaczęliśmy w Sabbath obniżać strój z dwóch powodów – by zabrzmieć ciężej i żeby Ozzy mógł pracować nad swoimi partiami pod innym kątem.
Album otwierał esencjonalny dla sabbathowego brzmienia utwór Sweet Leaf, w którym pierwsze słyszalne dźwięki stanowił kaszel. Perkusista Bill Ward tak o nim mówił: To było w tamtym czasie ważne powiedzieć ludziom o marihuanie, o to chodziło. Ten początkowy kaszel, to Tony – pociągnął macha zanim zaczęliśmy. Zaraz potem następował mocarny riff, jeden z najlepszych i zarazem najbardziej rozpoznawalnych w historii dokonań zespołu.
Drugą na płycie kompozycją była After Forever z syntezatorowym wstępem i melodyjnym riffem. Napisał ją Tony Iommi, zawierając m.in. takie słowa: Czy Bóg to tylko myśl w twej głowie, czy część ciebie?/Czy Chrystus to tylko imię, o którym przeczytałeś, gdy chodziłeś do szkoły?/(…)/Czy to możliwe, że obawiasz się co powiedzieliby twoi przyjaciele,/gdyby wiedzieli, że wierzysz w Boga w niebie?/Zanim skrytykują powinni zrozumieć,/że Bóg to jedyna droga do miłości. Najprawdopodobniej Iommi chciał pokazać, że posądzenia o sprzyjanie satanizmowi były w przypadku Black Sabbath mocno nieuzasadnione.
Pierwszą stronę płyty zamykał ciężki, mroczny, z antywojennym przesłaniem utwór Children Of The Grave, który stał się jednym ze sztandarowych numerów grupy. Podobny klimat niósł Lord Of This World, w którym zespół z właściwą sobie umiejętnością połączył charakterystyczne ciężkie brzmienie z melodią. W tym wypadku Iommi, zresztą jak zwykle, popisał się świetną gitarową robotą.
Finałowy Into the Void miażdżył swoją mocą, wolnym tempem i monotonią. Są tacy, którzy uważają go za pierwszy utwór doom metalowy w historii.
Into the Void poprzedzała klimatyczna, pastelowa ballada – Solitude, oparta na czystym brzmieniu gitary, pulsującym basie i subtelnym brzmieniu perkusji. Znalazły się w niej również flet i pianino, na których zagrał Iommi. Najbardziej jednak zaskakiwała tu partia wokalna Ozzy’ego, który (głosem niższym niż zwykle) nigdy wcześniej tak ładnie i melodyjnie nie śpiewał. Dla wielu kompozycja ta pozostaje jednym z najpiękniejszych nagrań w dorobku grupy.
Z czasem w Wielkiej Brytanii album Master Of Reality pokrył się złotem. W Kanadzie uzyskał statusu platynowej płyty, natomiast w Stanach Zjednoczonych pokrył się platyną po dwakroć. W 2003 roku został sklasyfikowany na 298. miejscu listy 500 albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone.
Ponoć przed laty Osbourne wyraził się, że Master Of Reality to ostatni prawdziwy album Black Sabbath. I choć dwie dekady temu na łamach miesięcznika Tylko Rock zaprzeczył temu, to jednak stwierdził, że to dobry album, który dobrze znosi próbę czasu.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o