Miał śpiewać w Led Zeppelin…

0
34
borowiec1342
REKLAMA

Farlowe’a mogłem oklaskiwać dwukrotnie. W 2004 roku w Tarnowskim Teatrze, gdzie wystąpił z zespołem Norman Beaker Band oraz w 2011 roku w Dolinie Charlotty na Festiwalu Legend Rocka, gdzie dał znakomity koncert z – nomen omen – legendarną formacją Colosseum. Co by nie mówić, Farlow wśród wokalistów ma swoje pewne miejsce w ekstraklasie wszech czasów.
Właściwie nazywa się John Henry Deighton. Urodził się 13. października 1940 roku w Islington w północnym Londynie, a było to, jak sam twierdzi, podczas niemieckich nalotów na stolicę Albionu.
Pierwszym idolem Farlowe’a był Lonnie Donegan. Pod jego wpływem, jak też z tytułu fascynacji stylem skifflowym, jeszcze jako nastolatek założył John Henry Skiffle Group, formację, która zajęła pierwsze miejsce w krajowym konkursie grup skifflowych, a w której zarówno śpiewał, jak i grał na gitarze. W końcu lat pięćdziesiątych, ciążąc bardziej ku rock and rollowi, zostawił gitarę i skoncentrował się na sztuce wokalnej. Założył zespół Chris Farlowe & The Thunderbirds. Nazwisko Farlowe wziął od gitarzysty Tal Farlowe’a, natomiast Thunderbirds od nazwy amerykańskiego samochodu.
W roku 1962 grupa wyjechała na miesięczny kontrakt do Frankfurtu. Tam Farlowe poznał Rika Gunnella, właściciela londyńskich klubów Ram Jam i Flamingo, w których szybko stał się faworytem wielbicieli rhythm and bluesa. W tym samym roku nagrał debiutancki singel Air Travel. Potem przyszedł lokalny hit The Blue Beat oraz covery w postaci In The Midnight Houre, Mr. Pitiful czy Satisfaction. Wreszcie nadszedł czas na prawdziwy sukces komercyjny. Latem 1966 roku jego wersja piosenki Rolling Stonesów Out Of Time, wyprodukowana przez Micka Jaggera, zawędrowała na szczyty angielskich list przebojów.
W 2004 roku na moje pytanie, jak doszło do nagrania Out Of Time, artysta odpowiedział tak: Poznałem Micka Jaggera jeszcze przed założeniem The Rolling Stones. Graliśmy razem w wielu londyńskich klubach. Tam przychodziło mnóstwo ludzi i sporo muzyków. Muzycy mają taki zwyczaj, że w takich miejscach, często przy barze, dużo rozmawiają ze sobą i z czasem zaprzyjaźniają się. Dlatego też, gdy Mick i jego kapela stali się sławni, a my graliśmy w podobnym do nich stylu, nagraliśmy kilka ich piosenek, między innymi właśnie Out Of Time.
W drugiej połowie lat sześćdziesiątych Farlowe nagrał sporo kawałków, z których dziewięć uplasowało się w pierwszej setce brytyjskiej listy przebojów. Znalazły się wśród nich Ride On Baby, Just a Dream oraz klasyczny Handbags And Gladrags Mike’a D’arbo z zespołu Manfreda Manna.
Jeszcze zanim zaczął odnosić sukcesy, Farlowe kumplował się z Jimmym Page’em, a wspominał to tak: Jimmy’ego poznałem jeszcze w czasach, kiedy chodził do szkoły. Znamy się więc od końca lat 50‑tych. Wielokrotnie razem grywaliśmy, jeszcze na długo przed powstaniem Led Zeppelin. Gdy Jimmy tworzył tę kapelę, byłem drugim w kolejności kandydatem na wokalistę. Niestety drugim po Robercie Plancie. Później dość często grywaliśmy razem. Jimmy zapraszał mnie do nagrań, jak choćby przy płycie „Outrider”. Czynił tak ze względu na podobieństwo mojego i Roberta głosu – wysokiego i silnego. Do dzisiaj jesteśmy w dobrej komitywie, kiedy spotykamy się na ulicy albo w klubie, zawsze znajdziemy trochę czasu na rozmowę i drinka.
W roku 1970 Farlowe dołączył do wspomnianej jazz‑rockowej grupy Colosseum. Potem przez krótki czas grał z zespołem Atomic Rooster, który wylansował rockowe hity w postaci Tommorow Night oraz Devil’s Answer. Te legendarne dziś formacje są dobrze pamiętane przez każdego, kto cenił sobie dobry, ambitny rock w tamtych latach.
Po występach z Atomic Rooster i nagraniu dwóch płyt artysta na jakiś czas porzucił muzykę. Na rynku muzycznym pojawił się dopiero w 1975 roku, najpierw za sprawą wydanego ponownie Out Of Time, a zaraz potem dzięki albumowi The Chris Farlowe Band‑Live. Niestety nie udało mu się jednak znaleźć odpowiedniego miejsca dla swego mocnego, charakterystycznego głosu.
Albumy nagrane w bieżącym stuleciu oraz koncerty wydane na płytach DVD (trzy w serii At Rockpalast) przedstawiają Farlowe’a w bardzo przyzwoitej, mimo upływającego czasu, formie. Wygląda to tak, jakby jego rhythm and bluesowe korzenie wciąż przydawały mu siły i energii.
I jeszcze na koniec: artysta zapytany w 2004 roku, jak podoba mu się Polska i co myśli o ludziach przychodzących na jego koncerty, odpowiedział: Polska to piękny kraj, a ludzie na koncertach są fantastyczni.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments