Mott The Hoople

0
56
borowiec1730

Płyta Mott, sklasyfikowana przez magazyn Rolling Stone na 366. miejscu prestiżowej listy 500 najlepszych albumów wszech czasów, wydana została 20 lipca 1973 roku. Pamiętam, że kilka lat później, gdy wpadła mi w ręce, wydała mi się bardziej nośna, a nawet ciekawsza muzycznie niż rok od niej starsza, a wówczas (przynajmniej w Polsce) sławniejsza All The Young Dudes. Czas nie zmienił tamtej mojej opinii, mimo że na All The Young Dudes zamieszczono jeden z moich ulubionych utworów Mott The Hoople, kompozycję Micka Ralphsa – Ready For Love. Jednak po kolei.
Muzycy tego obiecującego zespołu występowali wcześniej w różnych grupach rockowych grających w angielskim Hereford. Pierwotny skład (jeszcze nie o nazwie Mott The Hoople) tworzyli: śpiewający gitarzyści Mick Ralphs i Overend Watts, klawiszowiec Verden Allen oraz perkusista Dale Griffin. Po odejściu głównego wokalisty Stana Tippensa grupie groziło rozwiązanie. Udało się jednak, w wyniku kilku szczęśliwych zdarzeń i zamieszczeniu na łamach pisma Melody Maker ogłoszenia o poszukiwaniu wokalisty, zaangażować 23‑letniego Iana Huntera.
W czerwcu 1969 roku producent wytwórni Island Records, Guy Stevens, nadał nowej formacji nazwę Mott The Hoople, zaczerpniętą z tytułu książki Willarda Manusa.
Na debiutanckim albumie grupy można było wyczuć silny wpływ Boba Dylana, który przejawiał się m.in. w nosowym wokalu Huntera, a na żywo również w jego image’u. Krążek, zawierający m.in. ciekawe covery utworów You Really Got Me (Kinks) oraz Laugh At Me (Sonny Bono), pokazywał, że band może stać się ważnym i popularnym zespołem. Niestety, trzy kolejne albumy nie potwierdziły tego.
W marcu 1972 roku, po odejściu Allena, muzycy postanowili rozwiązać zespól. Na szczęście do zmiany decyzji przekonał ich David Bowie, który zaproponował im swoją pomoc jako producent i obdarzył przebojową piosenką All The Young Dudes, stanowiącą tytuł udanego, piątego z kolei albumu. Dziesięć miesięcy po jego ukazaniu się wydano płytę Mott, która zarówno pod względem komercyjnym, jak i muzycznym stanowiła łabędzi śpiew zespołu.
Forpocztą albumu stał się singel z piosenką Iana Huntera Honaloochie Boogie, zarejestrowaną przy wsparciu muzyków spoza zespołu. Na wiolonczeli zagrał Paul Buckmaster, a na saksofonie Andy Mackay, którego macierzysty zespół Roxy Music w tym samym czasie w studiu obok londyńskich Air Studios nagrywał płytę For Your Pleasure. Ponoć Mackay, już wtedy ceniony instrumentalista, chciał w tamtych dniach dołączyć na stałe do Mott The Hoople. Warto tu wspomnieć, że mały krążek z Honaloochie Boogie 12 lipca 1973 roku stanął na czele brytyjskiej listy singlowej.
Piosenkę otwierającą płytę, zatytułowaną All The Way From Memphis (też autorstwa Huntera), postanowiono również wydać na singlu. Płytka dotarła do pozycji 10. brytyjskiego zestawienia małych krążków, a utwór uznano za jedno z najlepszych dokonań Huntera. Brian May, gdy jego Queen supportował Mott The Hoople podczas trasy po Stanach Zjednoczonych, wspominał wykonanie tej piosenki w tytułowym mieście jako wielką chwilę pojednania z oryginalną stolicą białego rocka.
Z kolei wspólna piosenka Micka Ralphsa i Iana Huntera – Violence, udowadniała, że zespół ma zadziorne, prepunkowe inklinacje. Nie mniej nośna i drapieżna w wyrazie (mimo zmian tempa) była kompozycja Drivin Sister (również autorstwa tandemu Hunter –Ralphs). Album zamykała ładna, sympatyczna ballada I Wish I Was Your Mother. Dla mnie jednak najciekawszym pozostał utwór Ralphsa I’m A Cadillac, który gładko przechodził w ozdobioną gitarą hawajską instrumentalną kompozycję El Camino Dolo Roso, której tytuł w dosłownym tłumaczeniu to Droga smutku.
Album Mott na brytyjskiej liście bestsellerów dotarł do pozycji 7., jak czas pokazał, najwyższej w całej historii zespołu.
Michael Heatley, podsumowując wydawnictwo na łamach książki 1001 albumów muzycznych. Historia muzyki rozrywkowej, napisał: Mott był dla Iana Huntera, jak się wyraził, najpełniejszym albumem, jaki zrobił z zespołem, zabarwiony był jednak dramatem, ponieważ Mick Ralphs odchodził z zespołu. Teraz to Hunter był w świetle reflektorów, stracił jednak swoją pokrewną duszę. Wkrótce poszukał kolejnej w Micku Ronsonie. Jednak nigdy nie przebił płyty Mott. To, niestety, było prawdą. Natomiast Mick Ralphs już wkrótce cieszył się zasłużoną sławą jako gitarzysta i współzałożyciel supergrupy Bad Company. To jednak jest już inna historia.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o