Muzyczny idol i wzór

0
75
borowiec1450
REKLAMA

Z żadnej śmierci, a już zwłaszcza z przedwczesnej nie można sobie czynić żartów. Jednak w przypadku Sama Cooke’a pełne splendoru życie zostało przerwane w sposób tragikomiczny. Feralnego 11 grudnia 1964 roku będący u szczytu kariery, żonaty gwiazdor w towarzystwie dwudziestodwuletniej Elisy Boyer przyjechał do motelu Hacienda w Los Angeles. Spotkanie nie stało się jednak namiętną schadzką. W wyniku, jak to określiła potem Elisa, natarczywości Sama skorzystała z okazji, gdy ten udał się do łazienki, zabrała swoje oraz (ponoć przez pomyłkę) jego ubrania i rozgniewana wybiegła z pokoju. Półnagi Sam ruszył za nią w pościg. Nie mogąc znaleźć dziewczyny sforsował drzwi do biura motelowej menedżer. Zdumiona i wystraszona zarazem pięćdziesięciopięcioletnia Bertha Franklin zareagowała błyskawicznie i wpakowała weń trzy kule kalibru 22. Gwiazdor poniósł śmierć na miejscu.
Ceremonia pogrzebowa Sama Cooke’a składała się z kilku części. Najpierw trumnę z jego ciałem wystawiono w domu pogrzebowym A.R. Leak w Chicago. Tam opłakiwało go tysiące wielbicieli. Potem trumnę przewieziono do Los Angeles. W Mieście Aniołów w kościele baptystów Mount Sinai podczas ceremonii pogrzebowej pożegnał Cooke’a m.in. Ray Charles, śpiewając mu pieśń żałobną Angels Keep Watching Over Me. Ostatecznie ciało tragicznie zmarłego gwiazdora złożono do grobu na cmentarzu Forest Lawn Memorial Park w kalifornijskim Glendale. Uroczystościom pogrzebowym towarzyszyła histeria tysięcy wielbicielek.
Samuel Cook (na progu kariery dodał do swojego nazwiska literę e) urodził się 22 stycznia 1931 roku w Clarksdale w stanie Missisipi. Dwa lata po narodzeniu jego rodzina przeniosła się do Chicago.
Karierę muzyczną rozpoczął w chórze gospel The Singing Children. W 1950 roku został głównym tenorem w legendarnym, założonym jeszcze przed wojną zespole The Soul Stirrers. Ze swoim jodłującym głosem i nieprzeciętną urodą przyczynił się do rewolucji w muzyce gospel, stając się idolem dziewcząt uczęszczających do murzyńskich kościołów. Jemu i jego menedżerowi, J.W. Alexandrowi, nasunęło to myśl, że należy wykorzystać tę charyzmę na rynku muzyki pop. Tak też się stało, ale dla wielu miłośników muzyki gospel Sam Cooke dokonał zdrady.
Już pierwszy singel Lovable, nagrany jako Dale Cooke, zwrócił uwagę. Drugi, You Send Me z 1957 roku, rozszedł się błyskawicznie w ilości 1,7miliona egzemplarzy, z czasem osiągając sprzedaż przekraczającą 5 milionów sztuk. Do końca 1959 roku Cooke wylansował kolejne „milionowe” single, m.in.: That’s All I Need To Know, I’ll Come Running Back To You, Only Sixteen oraz Everybody Likes To Cha Cha.
Pierwsza część dekady lat 60. przyniosła wielkie przeboje w postaci: Wonderful, Cupid, Twistin The Night Away, Bring It On Home, Send Me Some Lovin, Another Saturday Night, Frankie And Johnny, Little Red Rooster, Shake czy Sugar Dumping.
Utwory Cooke’a inspirowały całe pokolenia artystów, przede wszystkim klasyków muzyki soul, takich jak: Wilson Pickett, Aretha Franklin, Otis Redding czy Al Green. Wiele jego piosenek stało się standardami, które wykonywali: wspomniany Rod Stewart, John Lennon, Cat Stevens, zespoły The Rolling Stones, Herman’s Hermits, The Animals, The Band.
Cooke zaryzykował, kiedy opromieniony sławą odchodził z gospel do popu. Udało mu się i podbił serca również białych Amerykanów. Nie zmieniło to faktu, że jego piosenki śpiewane mocnym, urokliwym głosem nigdy nie przestały mieć nieomylnego piętna muzyki, z której wyrósł.
A Change Is Gonna Come – ostatni wielki przebój, który na listy bestsellerów trafił już po śmierci Cooke’a, podszyty był smutkiem i duchową rozterką, tak w książce Głód niebios ujął to Steve Turner. Z piosenki przebijał obraz człowieka, który ma dość życia, lecz boi się śmierci. Jakaż zmiana tonu nastąpiła od czasów, kiedy wraz z Soul Stirrer śpiewał w On The Firing Line słowa: Pełen pokus świat dybie na mą duszę, lecz jej nie dostanie, póki Pan ma nad nią pieczę.
W roku 1986 Cooke został wprowadzony do Rockandrollowego Panteonu Sław, trzynaście lat później za życiowe osiągnięcia przyznano mu nagrodę Grammy. W rankingu 100 największych artystów wszech czasów magazyn Rolling Stone umieścił go na miejscu 16, natomiast na liście 100 największych wokalistów wszech czasów opublikowanej w 2008 roku sklasyfikował go na pozycji czwartej.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments