Odszedł Mroczny Lou

0
34
borowiec1345
REKLAMA

Ten niezwykły twórca, uważany za ojca chrzestnego punkrocka, miał zostać artystą wykonującym muzykę klasyczną. Stało się jednak inaczej. Kiedy w drugiej połowie lat sześćdziesiątych Lou wraz z grupą The Velvet Underground pojawił się w kręgach nowojorskiej bohemy, wyprzedził swoją epokę. Zdeformowane brzmienia gitar, jednostajny rytm, zaskakujące garażowe melodie i cyniczne, prowokacyjne teksty intrygowały i drażniły zrazem. Jego muzyczne opowieści odsłaniały mroki życia wielkiego miasta, mówiły o ludziach z marginesu, outsiderach wiodących żywot w samotności i izolacji. Ten szokujący obraz amerykańskiej rzeczywistości znalazł akceptację w środowisku nowojorskiej cyganerii artystycznej, ale nie zyskał aprobaty „dzieci kwiatów”, których filozofia pragnęła oderwać się od ziemskiego zła i wszechobecnego brudu.
Lou Reed urodził się 2 marca 1942 roku na nowojorskim Brooklynie w rodzinie należącej do amerykańskiej klasy średniej. Jako nastolatek pobierał lekcje gry na fortepianie i gitarze. W 1957 roku zadebiutował w studio, gdzie z zespołem The Jades nagrał singla z utworami So Blue i Leave Her For Me. Swoje nastoletnie muzykowania wspominał tak: od czternastego roku życia grałem rock and rolla z zespołami, które występowały w knajpach. To fakt, który wiele o mnie mówi. Gdy ktoś pyta o moje dzieciństwo, odpowiadam: dorastałem w knajpie. Każdego dnia, gdy tylko wyszedłem ze szkoły, szedłem do knajpy, w której grałem z kolegami rock and rolla.
Miłość do muzyki nie przeszkodziła mu w nauce. Na Syracuse University studiował na wydziałach filmowym i teatralnym, potem ukończył w Nowym Jorku kurs dziennikarski. Jak się po latach okazało, jego ciągoty literackie zaowocowały dobrymi, często bardzo drapieżnymi tekstami piosenek.
Przez pewien czas, już po skończeniu edukacji na uniwersytecie, Reed podjął pracę kompozytora w wytwórni Picwick Records. Temat The Ostrich z roku 1965, będący ironicznym pastiszem ówczesnych tanecznych przebojów, zainteresował szefów wytwórni. Dzięki temu Reed stworzył grupę The Primitives i nagrał kawałek na singlu. W kapeli grał John Cale, który – podobnie jak Reed – stał się legendą nowojorskiej bohemy.
W 1965 roku Reed przemianował The Primitives na The Velvet Underground. Andy Warhol, jeden z najsłynniejszych amerykańskich artystów XX wieku, na tyle zafascynował się zespołem Reeda, że objął nad nim patronat i zaprosił go do udziału w cyklu multi‑media show zatytułowanym The Exploding Plastic Inevitable. Pierwsza płyta zespołu, z okładką ozdobiona przez Warhola wizerunkiem banana, sporo zawdzięczała Reedowi. Był kompozytorem lub współkompozytorem zawartych na niej utworów i autorem wszystkich tekstów.
W 1970 roku Reed odszedł z Velvet Underground, co spowodowało przerwę w jego muzycznej działalności. Jednak w 1972 roku ukazała się płyta zatytułowana po prostu Lou Reed. Nagrana została w Londynie z udziałem Steve’a Howe i Ricka Wakemana (muzycy zespołu Yes). Nad nagraniem kolejnego longplaya – Transformer, czuwał już Dawid Bowie. Utrzymana w dekadenckim nastroju płyta zaowocowała utworem Walk On The Wilde Side. Ten drastyczny w wymowie kawałek zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych osiągnął w 1973 roku miejsce w Top Twenty.
To jedyny prawdziwy hit w historii dokonań mrocznego nowojorczyka, który w latach siedemdziesiątych wydawał płyty bardzo różne stylistycznie. Przy całej swojej ostrości potrafił przy tym parodiować sam siebie. Jego zwarte, muzycznie oszczędne płyty koncertowe, jak nagrany podczas występów w nowojorskiej Academy Of Music album Rock And Roll Animal, sąsiadowały z płytami takimi jak Berlin czy Metal Machine Music. Ta pierwsza była w zamyśle rockową operą, która wg Reeda: gdy trafiła na rynek, została uznana za najgorszy album w dziejach. Robiła wrażenie nie tylko podniosłym nastrojem, ale również wysmakowanymi aranżacjami. Niestety tworzący jej cykl songów, obracających się wokół narkotyków, seksu, perwersji i śmierci, nie przysporzył Reedowi uznania u szerokiej publiczności. Była to jednak zupełnie inna epoka w dziejach muzyki rockowej.
Po latach krytyka bardzo przychylnie podeszła do kolejnych płyt artysty, takich jak: New York, Set The Twilight Reeling czy Ecstasy.
Lou Reed był artystą szalenie wyrazistym, mającym na całym świecie swoich wiernych fanów. Pozostaną po nim tak znaczące utwory jak: Heroin, Sweet Jane, Waiting For A Man czy choćby wspomniany Walk On The Wilde Side.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o