Piąty Beatles

0
98
borowiec1938
REKLAMA

Epstein, jeden z największych menedżerów w historii rock and rolla, pierwszy raz zobaczył Beatlesów w klubie Cavern w listopadzie 1961 roku. Miesiąc później członkowie zespołu (perkusistą był wtedy jeszcze Pete Best) spotkali się z nim w jego sklepie, gdzie zaproponował, że zostanie ich menedżerem. Pięcioletni kontrakt został spisany 24 stycznia 1962 roku. Na jego mocy miał otrzymywać 10‒15 procent wpływów. W październiku kontrakt został zmodyfikowany i zagwarantował mu udział w zyskach na poziomie 15‒25 procent. Nawiasem mówiąc, w tamtych latach Epstein pokierował także karierą takich wykonawców jak: Cilla Black, Gerry and the Pacemakers, Billy J. Kramer & The Dakotas czy The Fourmost. Potem pracował z Robertem Stigwoodem oraz zespołami The Cream i The Bee Gees.
John Lennon tak powiedział o roli, jaką Epstein odgrywał w karierze Beatlesów: W początkowym okresie Brian miał taki sam wkład jak my. To on nasz sprzedał, to on nas pokazał. Początkowo miał masę kłopotów, ale wiedział, jak poradzić sobie z trasami.
W dokumentalnym filmie London Calling Simon Napier-Bell (legendarny menedżer zespołów The Yardbirds i Wham) tak się wypowiedział: Najlepsi menedżerowie to ci, którzy potrafią wykreować nowych wykonawców, dlatego Brian Epstein należał do najwybitniejszych. Trzymał się tych czterech chłopaków, bo czuł do nich sympatię i to raczej bez podtekstów seksualnych (Epstein był gejem – przyp. KB). Działał z ogromnym uporem, słyszał: „nie”, ale się nie poddawał. Pod tym względem był znakomity, choć interesy robił żałosne. Prawa do gadżetów promocyjnych sprzedał za sto funtów, a za rok przyniosły 45 milionów. Beatlesi nie dostali ani pensa. Za granicą zgodził się na tantiemy w wysokości zaledwie pół pensa od płyty, zespół jednak wylansował.
Z czasem relacje Epsteina z jego podopiecznymi zaczęły się psuć. Bywał zmęczony prowadzeniem grupy. Mimo to muzycy nie wyobrażali sobie istnienia bez niego. Lennon tak to wspominał: Kiedyś w Paryżu, stwierdził, że ma już wszystkiego dosyć i chce nas sprzedać. Wtedy wszyscy zapowiedzieliśmy, że zawiesimy działalność. Powiedziałem mu to osobiście: Rób, co chcesz, ale jeśli zrobisz to, o czym mówisz, zawieszamy działalność. Przestajemy grać i rozwiązujemy zespół.
Brian Samuel Epstein urodził się w żydowskiej rodzinie w Liverpoolu. Jako nastolatek marzył o karierze aktorskiej. Studia podjął w londyńskiej Royal Academy of Dramatic Art, gdzie uczyli się wówczas przyszli słynni aktorzy, tacy jak: Susannah York, Albert Finney czy Peter O’Toole. Brian wytrwał tam zaledwie trzy semestry, jednak artystyczne środowisko istotnie wpłynęło na jego postrzeganie świata. Wrócił do Liverpoolu, gdzie ojciec powierzył mu stanowisko szefa sklepu z płytami. Wtedy też, czytując regularnie fachową literaturę w postaci muzycznego magazynu Mersey Beat, zetknął się z notką o zespole The Beatles. Wkrótce potem został autorem stałej kolumny w Mersey Beat, stając się tym samym człowiekiem dobrze zorientowanym w muzycznej branży. To pomogło mu skutecznie pokierować karierą The Beatles.
John Savage, legendarny krytyk rockowy, tak o nim powiedział: Dzięki swoim kontaktom w show-biznesie załatwił Beatlesom kontrakty w telewizji. Dzięki niemu też zespół prezentował się bardzo efektownie, co w brytyjskim przemyśle rozrywkowym było mile widziane. Beatlesi niemal zawsze występowali w garniturach i pod krawatem, z czym zerwali dopiero w roku 1965, gdy pojawiła się kultura rockowa.
Dzięki Epsteinowi Beatlesi, by nie występować osobiście w każdej telewizji, zaczęli nagrywać klipy promocyjne. Pod koniec 1965 i na początku 1966 roku swoje nowe single ilustrowali filmikami, które były rozsyłane do nadawców telewizyjnych na całym świecie. Za przyczyną Epsteina stali się też pionierami koncertów stadionowych. Dla przykładu na Shea Stadium przyciągnęli 55 tysięcy fanów. Byli pierwszym zespołem z Wysp, jaki wyruszył na podbój świata. Przed nimi żadna angielska kapela nie zawładnęła Ameryką.
Zespół przestał jednak koncertować i między innymi to spowodowało odczucie Briana, że stał się niepotrzebny. O jego śmierci (27 sierpnia 1967 roku) krążyły różne pogłoski, mówiono, że była wynikiem samobójstwa. Śledztwo wykazało jednak, że nastąpiła w efekcie przypadkowego przedawkowania leku nasennego Carbitral.
Tragiczne wydarzenie uświadomiło Beatlesom, że odszedł ktoś bardzo im bliski. Ringo Starr ujął to następująco: Kochaliśmy Briana. Był bardzo szczodry. Tyle mu zawdzięczamy. Przebyliśmy z nim bardzo długą drogę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o