Platynowy szok

0
79
REKLAMA

album Billion Dollar BabiesW lutym 1973 roku ukazał się album Billion Dollar Babies. Firmował go Alice Cooper, twórca szok rocka. Z czasem krążek (obok dwa lata późniejszego Welcome To My Nightmare) okazał się jego sztandarowym osiągnięciem fonograficznym.

Kiedy płyta ukazała się (w sieci podawane są dwie daty: 1 oraz 25 lutego) Alice Cooper był rozpoznawany w Polsce właściwie tylko poprzez hicior – Schools Out. W tamtych czasach, nie licząc szczęśliwców, którzy mieli swoje prywatne kanały dostępu do zachodnich płyt, dla polskiego fana rocka oknem na świat była niemal wyłącznie radiowa Trójka. Tak też było w moim przypadku i muszę wyznać, że dokonania artysty występującego ze swoim bandem jako Alice Cooper poznałem w szerszym zakresie dopiero po latach. Niemniej jednak na łamach miesięcznika Jazz w części Rytm i piosenka, bodaj w roku 1974, ukazał się artykuł, który w ówczesnym nastolatku wzbudził spore zainteresowanie. Wynikało zeń, że ciągle mało znany w Polsce artysta o szalonych, rodem z horroru pomysłach scenicznych podbija zachodni świat rocka.
Alice Cooper czyli Vincent Damon Furnier urodził się w 1948 roku w Detroit. Uważany jest za jednego z pionierów rocka z elementami teatru, musicalu i… horroru, a co za tym idzie prekursorów gatunku, który w latach 70. nazwano shock rockiem. Za pseudonim posłużyło Furnierowi imię i nazwisko XVII-wiecznej czarownicy, a zespół, który początkowo działał jako The Spiders, określał jako garażową formację z mnóstwem naprawdę przerażających pomysłów. Określenie to stosownie uzupełniał mówiąc: W naszej twórczości zawsze był obecny pierwiastek teatralności. Bez skrępowania żonglowaliśmy w naszej muzyce tematami z „West Side Story” czy „Diamonds Are Forever”, a także tematami z produkcji telewizyjnych. To właśnie horrory i telewizyjne seriale detektywistyczne ukształtowały nas takimi, jakimi wówczas byliśmy. Wychowywaliśmy się na telewizji i kinie, było więc rzeczą naturalną, że będzie to słychać w naszej muzyce. Było słychać i było widać na scenie. W tamtych latach było to i odważne, i poniekąd nowatorskie.

REKLAMA

Podczas występów Cooper miewał na sobie kostium ze sztucznymi plamami krwi, pojawiał się w kaftanie bezpieczeństwa, rozdzierał laleczki, atakował manekiny, a wśród rekwizytów były: krzesło elektryczne, gilotyna, fotel dentystyczny, a także stół chirurgiczny.
Swoimi występami artysta wprawiał w szok stróżów moralności, przez co musiał się mierzyć z zarzutami o deprawowanie młodzieży i praktykowanie satanizmu. Ostrzał dosięgnął nawet jego ojca. Ten jednak stanął po stronie syna twierdząc: Mój syn nie jest satanistą, a w tym co robi jest sporo humoru. Po latach, na łamach miesięcznika Tylko Rock Cooper tłumaczył: Na żadnej z moich najbardziej szokujących płyt nie znajdziesz nic, co byłoby wymierzone przeciwko religii. Nie znajdziesz nic bluźnierczego. Co by jednak nie mówić, płyta Billion Dollar Babies nie była dla grzecznych dziewczynek.
Pierwsze sesje nagraniowe albumu odbyły się w Greenwich w Connecticut, w rezydencji zwanej Galesi Estate. Aby uzyskać odpowiednio brzmiące wokale oraz stosowne echa, mikrofony ustawiono tak, by zbierały dźwięk w pomieszczeniach różnej wielkości, a nawet w szklarni.

Z kolei podczas sesji w Morgan Studios w Londynie, Coopera wsparli znani artyści: Donovan (śpiewający w utworze tytułowym), a także anonimowo Marc Bolan, Harry Nilsson oraz Keith Moon z The Who.
Współpraca z czuwającym nad całością pierwszorzędnym producentem Bobem Ezrinem zaowocowała ostrzejszym od dotychczasowego stylem, choć sam Cooper stał się bardziej wytrawny, wykorzystując smyczki i instrumenty dęte. Wszystko to złożyło się na album pełen przebojowej, dynamicznej, złowieszczej muzyki (otwierający Hello Hooray oraz Elected, No More Mr. Nice Guy, Raped And Freezin i numer tytułowy są tego znakomitymi przykładami).
W materiale płytowym Cooper umiejętnie nawiązał do różnych konwencji. W Unfinished Sweet jest więc wstawka jak z filmu o Bondzie, w Mary Ann partia fortepianu jak w wodewilu, w Generation Landslide bluesowe solo harmonijki, a w No More Mr. Nice Guy oraz w I Love The Dead akcenty wokalne w duchu doo wop. W tekstach nie obyło się oczywiście bez stosownej porcji makabry, ale nie zabrakło też autoironicznych klimatów, jak na przykład w Elected, wyznaniu cynicznego kandydata na polityka.
Świadectwem poczucia humoru Coopera, jak pisał o tym Wiesław Weiss, była okładka albumu, imitująca elegancki portfel ze skóry, w którym można było znaleźć… banknot o nominale miliarda dolarów.
Album osiągnął top w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. W marcu 1973 roku pokrył się w USA złotem, a trzynaście lat później uzyskał status Platynowej Płyty.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments