Plotki, koka i rozstania

0
81
borowiec1705

W moich licealnych czasach płyta Plotki (lub jak kto woli Pogłoski) była jedną z najpopularniejszych. Przy muzyce z tego albumu imprezowaliśmy, toczyliśmy dysputy, prowadziliśmy „zajęcia w podgrupach”, rzec można, że muzyka „Fleetwoodów” brzmiała w naszych nastoletnich krwiobiegach. O tym, że wcześniej zespół grał kapitalne bluesowe kawałki, mało kto z nas wiedział. Chyba jedynie piękny instrumentalny Albatross i ewentualnie utwór Oh Well były odrobinę znane, ale to wszystko.
Tu trzeba przypomnieć, że na początku lat 70., po odejściu Petera Greena i Jeremy’ego Spencera, zespół – z perkusistą Mickem Fleetwoodem, basistą Johnem McVie oraz jego żoną Christine Perfect (śpiewającą i grającą na klawiszach) – wiódł skromne, pozbawione większych sukcesów życie muzyczne. Dopiero zaproszenie do współpracy Stevie Nicks oraz jej faceta Lindseya Buckinghama dało grupie nowy wymiar i, jak się wkrótce okazało, zaowocowało sławą i splendorem. W dużym stopniu to Buckingham stał się odpowiedzialny za kolejne kroki zespołu. Pierwsza płyta nowego składu, zwana potocznie „białym albumem” (od okładki), stała się sukcesem, którego kapela od dawna potrzebowała. Jednak muzycy nie zdawali sobie wówczas sprawy, że dwa lata później odniosą jeszcze większy sukces dzięki… jeszcze „większej” płycie Rumours.
Fleetwood Mac stanowi bodaj jedyny znany przykład w historii rocka, w którym muzyczna zmiana o 180 stopni całej wcześniejszej koncepcji zespołu zaowocowała tak spektakularnym sukcesem.
John Tobler, recenzent prestiżowych czasopism muzycznych, autor ponad 20 książek o muzyce rockowej, tak pisał o zmianie muzycznego wizerunku grupy: Odrodzenie i transformacja – jak Łazarza – tego londyńskiego zespołu bluesowego w nowoczesnych mistrzów z Los Angeles grających rocka skierowanego do dorosłych – jest jedną z najlepszych w historii rock and rolla. Co by nie mówić, dopiero po tej metamorfozie „Fleetwoodzi” zostali w pełni docenieni w świecie muzyki.
Nie zmieniało to jednak faktu, że wielu wcześniejszych fanów narzekało, że to już nie ten Fleetwood Mac, że Lindsey Buckingham zniszczył legendę brytyjskiego bluesa i przeistoczył ją w pop‑rockowe byle co. Mylili się. To właśnie on tchnął życie w zapadły band, a gdyby nie Rumours i kolejne płyty, prawdopodobnie dziś mało kto kojarzyłby nazwę zespołu.
Wspomniany John Tobler tak pisał o płycie: Pogodne harmonie w stylu Zachodniego Wybrzeża, świetne wykonanie i chwytliwy repertuar okazały się znakomitą kombinacją. Cztery piosenki wydane na singlach – Go Your Own Way, Don’t Stop, You Make Loving Fun oraz Dreams – dotarły do Top 10 amerykańskiej listy singlowej, przy czym ostatnia, plasując się na szczycie tego zestawienia, sprzedała się w nakładzie przekraczającym milion egzemplarzy.
Niemal każda z piosenek była swoistą poprockową perełką. Gdy jednak przyjrzeć się im bliżej, pobrzmiewa w nich bardziej ponury podtekst. Nagrania były rejestrowane kiedy małżeństwa McVie i Fleetwoodów zmagały się z rozwodami, rozstali się również Buckingham i Nicks. Do wewnętrznych napięć w zespole walnie przyczynił się też nadmiar wciąganej kokainy, a cała ta wspólna trauma połączona z częstymi jazdami zainspirowały tytuł płyty, bo, jak powiedział kiedyś John McVie, piosenki brzmiały niczym plotki lub pogłoski. Oto, dla przykładu, w rozpędzonym pogodnym rytmem Second Hand News Buckingham śpiewa o rozstaniu z ukochaną. W Dreams Nicks opowiada o utraconej miłości. W Songbird Christine McVie na tle fortepianu delikatnie śpiewa tekst odnoszący się do byłego już męża. Nawet słodka atmosfera w Never Going Back Again stworzona przez urokliwe wokale i piękną partię gitary akustycznej okazuje się wobec tekstu tylko pozorna. Co prawda w Don’t Stop dostrzec można pierwiastek pozytywny, bo Buckingham, dogrywając sobie gitarą, śpiewa Będzie lepiej niż przedtem, ale tak naprawdę temat rozłąki przenika całą płytę.
Rumours niemal natychmiast wskoczyła na pierwsze miejsce listy dużych krążków w Stanach Zjednoczonych, pozostała tam przez 31 tygodni. Z czasem pokryła się 13‑krotną platyną, zdobyła nagrodę Grammy w kategorii najlepszy album roku, a przez trzydzieści lat, licząc od dnia premiery, w świecie sprzedano ją w nakładzie przekraczającym 30 milionów egzemplarzy. Magazyn Rolling Stone na liście 500 albumów wszech czasów uplasował Rumours na miejscu 25.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o